Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Get Lucky [Polska cena]
Średnia ocena z 14 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Mark Knopfler
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, Wrzesień 2009
- Nr katalogowy:
- 2712828
- Sprawdź inne tytuły:
-
Mark Knopfler
Nowy album Marka Knopflera będzie piątym w tym stuleciu krążkiem Artysty. Materiał powstał w British Grove Studios w Londynie. W pracy towarzyszyli mu wieloletni współpracownicy - Chuck Ainlay i Guy Fletcher. Oprócz stałego składu muzycznego, z którym gra Knopfler w studiu wspierali go doskonali muzycy: akordeonista Phil Cunningham i flecista Michael McGoldrick oraz najnowszy "nabytek" - multiinstrumentalista John McCusker.
Album to niezwykła kombinacja bluesa i folku oraz osobistych tekstów, w większości opartych na wspomnieniach Knopflera.
Jeśli "Get Lucky" miałby być powieścią to z pewnością stałby się poczytną książką dzięki bohaterom piosenek Knopflera, takim jak kierowca ciężarówki z "Border Reiver" utworu otwierającego płytę, czy pracownik wesołego miasteczka i zbieracz owoców (z tytułowego "Get Lucky"), zaginiony podczas wojny wujek Knopflera, którego autor nigdy nie poznał z "Piper To the End".
Na wszystkie teksty piosenek z "Get Lucky" trzeba patrzeć przez pryzmat jego dzieciństwa, które spędził w Glasgow i Newcastle. "Czy próbowaliście kiedyś uciec od dzieciństwa? Wiele rzeczy, które fascynowały nas jako dzieci zostaje z nami przez całe życie" - mówi Knopfler - "Na Salters Road w Newcastle jest mały sklep muzyczny, w którym któregoś dnia zobaczyłem na wystawie Fendera Statocastera. Byłem nim zafascynowany i często chodziłem, by tylko popatrzeć na tę gitarę. Nadal zdarza mi się tam zaglądać" - wspomina Mark.
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Border River |
 |
 |
| 2. Hard Shoulder |
 |
 |
| 3. You Can't Beat The House |
 |
 |
| 4. Before Gas & TV |
 |
 |
| 5. Monteleone |
 |
 |
| 6. Cleaning My Gun |
 |
 |
| 7. The Car Was The One |
 |
 |
| 8. Remembrance Day |
 |
 |
| 9. Get Lucky |
 |
 |
| 10. So Far From The Clyde |
 |
 |
- Get Lucky [Polska cena]
- Wykonawca:
-
Mark Knopfler
Kołysanie
(2009-12-25)
Agnieszka
Binasik
Więcej o recenzencie
Odkąd przestał istnieć Dire Straits, solowe dokonania Marka Knopflera raczej mnie rozczarowywały. Tę płytę kupiłam też bez większego przekonania, a po pierwszym przesłuchaniu byłam wręcz zniechęcona. Nie wiem, jak mogłam nie usłyszeć za pierwszym razem tego, co usłyszałam za kolejnym, i kolejnym, i kolejnym... Bo słuchałam tej płyty już wielokrotnie i oddałam jej kawałeczek miejsca w sercu. Początkowo chyba zraziły mnie pobrzmiewające tu i ówdzie klimaty country, ale teraz już mi nie przeszkadzają, muzyka niesie mnie i kołysze łagodnie, koi nerwy, uspokaja i leje się jak miód na duszę. Trochę w tym bluesa, trochę irlandzkich, celtyckich tęsknot, a w tle gitara użyta tak, jak tylko jeden Knopfler na świecie potrafi :-) Płyta jest spokojna, równa, mimo tych różnych brzmień spójna stylistycznie, lecz w żadnym razie nie nudna.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Góralska herbata
(2009-12-12)
Jacek
Ścibor
Więcej o recenzencie
Miałem chyba ze 16 lat... Tradycyjnie już u babci w Zakopanem spędzałem ferie zimowe. Na nieistniejącym już wyciągu orczykowym na Małej Kotelnicy jeździłem sam na całej trasie - nie dziwota: było -23 stopnie. Z typowych socjalistycznych szczekaczek pozawieszanych na podporach grało Dire Straits - co za miód!!! W końcu wszedłem do pakamery obsługi, gdzie z poczciwego kasetowego kasprzaka mono sączyła się muzyka - obsługa sączyła góralską herbatę i bez słowa nalali i mi. Twarz już niczego nie czuła, ale serce... Cóż. Dziś mam 42 lata a Knopfler starzeje się ze mną - coraz dojrzalszy w geniuszu swojej gitary. Dzisiejszy rozedrgany świat uspokoić można właśnie nim. Albo góralską herbatą...
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Stary Dobry Mark Knopfler
(2009-11-16)
Krzysztof
Sobolewski
Więcej o recenzencie
Jeśli ktoś szuka tutaj klimatów z pierwszych płyt Dire Straits, to czeka go lekkie rozczarowanie. Mark Knopfler to już nie ten sam gniewny młodzik szukający natchnienia w wyskokowych trunkach czy głośnych imprezach. Tym razem mamy do czynienia z doskonale przygotowanym zbiorem utworów inspirowanych muzyką filmową, celtycką i nie tylko. Można znaleźć tu i bluesa, i swingujące standardy filmowe oraz mocniejsze brzmienia rockowe, ale przede wszystkim każdy znajdzie tu niezmiennie ciepły klimat, który jak balsam rozpływa się po ciele już po paru usłyszanych taktach. Jest i trochę niepokoju, przecież Mark nie pozbędzie się swojego klasycznego riffu, rozpoznawalnego na każdej jego płycie. Całość tworzy niesłychanie wciągającą historię, którą jak wszyscy poprzednicy słuchać można w kółko, bez obawy że się znudzi... Na koniec pozostaje pewien niedosyt i obawa o to kiedy po raz kolejny Mark uraczy nas swoją muzyczną opowieścią. Na szczęście upływający czas można odmierzać kolejnymi utworami z płyty. Czyż nie jesteśmy dzięki temu "Szczęściarzami"?
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
I'm lucky
(2009-10-04)
eliot
Więcej o recenzencie
Nie będzie recenzji. Tyle zostało powiedziane, tak zgodnie z moimi odczuciami, na dodatek piękniej, niż sam potrafiłbym to zrobić, że więcej dodawać nie trzeba. Jednak proszę pozwolić na refleksję. Zawsze, kiedy wspominam czas matury, jest ona dla mnie synonimem nauki w gronie przyjaciół, ale przede wszystkim ożywczych chwil wytchnienia przy muzyce Dire Straits. W sobotnie wieczory, niejako programowo, komponowało się drinki na bazie zdobycznego (ech czasy:) Vermutha , dziewczyny wyczarowywały kanapki „z niczego”, a winylowe płyty rozbrzmiewały dźwiękami „Love Over Gold”, czy innej „Alchemy”. Było pysznie i magicznie. To właśnie wtedy, dwadzieścia lat z okładem wstecz, Mark Knopfler zagościł na dobre w moim życiu. Co dziwne, mimo tych ciepłych wspomnień z jego zespołowych dokonań, najchętniej wracam dziś do „On Every Street”. Choć przecież w okresie mojej pierwszej fascynacji, tego krążka nie było jeszcze na świecie. Hmm... Dojrzewamy widać razem z artystami. Późniejsze, solowe dokonania, wzbudzały różne emocje. Nie ukrywam, że było trochę rozczarowań. Adrenalina wzrosła przy „Ragpicker’s Dream”, ale potem linia USG emocji znów ułożyła się w prawie niezakłóconą poziomą. Aż do dziś. Jestem w trakcie dziewiczego odsłuchu „Get Lucky”. Płytka zdążyła się „zapętlić” jedynie potrójnie, a ja już jestem pewien, że tym albumem Mark zamknął pewien etap swojego życia. Choć pewnie trafniej byłoby powiedzieć, że otworzył nowy rozdział. Jeszcze nie zdążyłem oswoić się z nowym materiałem, a już czekam na ciąg dalszy. Ciekawe, co to znaczy?
Pani Małgosiu. Czy dostanę kartę wstępu do tego ekskluzywnego klubu przyjaciół?
Panie Radku. Też nie lubię zakneblowanych okien. Mimo chłodu. Już październikowego - niestety. Herbata co prawda stygnie szybciej, ale przynajmniej muzyka się nie dusi. A inteligentny pies z pewnością wszystko zrozumie.
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(14)