Mark Knopfler "Get Lucky [Polska cena]"
Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję
- Get Lucky [Polska cena]
- Wykonawca:
- Mark Knopfler
Mistrz w doskonałej formie (2009-09-25)
Radosław Skórkowski Więcej o recenzencie
Nareszcie. Chwila spokoju, cichy szelest szuflady odtwarzacza – i ten wieczny niepokój. Jaka jest ta nowa płyta, czy się nie rozczaruje, czy nie okaże się, że jest zupełnie dla mnie niezrozumiała?
I znów jest tak samo, jak przy "Golden Heart", jak przy "Sailing to Philadelphia", jak przy "The Ragpickers Dream". Tak samo jak przy "Shangri la", "All the Road Running", czy "Kill to Get Crimson".
Jest świetnie, wzruszająco, doskonale. Nowa płyta Marka to kolejny dowód na to, że artysta ten jest wielki. Znakomita dojrzała muzyka, będąca cudowną mieszanką różnych stylów. Wspaniałe folkowe klimaty ("Border Reiver"), łączą się z bluesem ("You can't beat the house"), muzyką filmową ("Monteleone") i starym dobrym rockiem. Do tego słowa. Piękne, głębokie, opowiadające o życiu zwykłych ludzi, o wspomnieniach artysty z dzieciństwa, o tęsknocie za spokojem i prostotą dawnego życia ("Before Gas and TV").
Wrażliwość artystyczna objawia się także, w wyjątkowym podejściu do samego siebie, w dystansie jaki artysta ma do swojej twórczości. Nie znajdziemy na tej płycie dzikich solówek gitarowych typowego frontmana rockowej kapeli. Czy to oznacza, że Mark gra mało na gitarze?
Ależ skąd. Gra jak objawienie, tyle tylko, że to już jest inne granie. Granie pewnego siebie wirtuoza, spokój i mistrzostwo wykonania, coś co osiągają po długich latach niektórzy artyści jazzowi. Słuchacz ma wrażenie, jakby Mark wszedł do studia, chwycił gitarę, i bez żadnego przygotowania, po prostu zagrał – lekko, doskonale i bez wysiłku. Brzmienie całości na tej płycie kreuje zespół, i choć tę muzykę tworzy Mark, ale grają ją wszyscy i wszyscy robią to doskonale.
Trudno czasem pisać o uczuciach, nie jest to łatwe szczególnie w odniesieniu do rzeczy tak intymnej i osobistej jak przeżywanie muzyki. Ja nie ukrywam, że przy kilku kawałkach z tej płyty osiągnąłem stan wzruszenia daleko wykraczający poza normę. Do moich ulubionych z pewnością zaliczę "Border Reiver" (jak to brzmi w samochodzie), "Hard Shoulder", "Before Gas&TV", "Cleaning My Gun", "The Car Was The One", "Remmembrance Day", "Get Lucky", "So Far From The Clyde", "Piper to The End". Czyżbym wymienił całą płytę? Nic dziwnego - nie ma słabych kawałków na "Get Lucky".
W głośnikach zapanowała cisza, kubek herbaty opustoszał… Za oknem w międzyczasie zapadł wczesny wrześniowy zmrok. Wyświetlacz odtwarzacza nieodwołalnie wskazuje, iż właśnie wybrzmiał ostatni - 11 utwór. Znowu czuję niedosyt, znów brakuje mi czegoś. Jakaś tęsknota usiadła na parapecie, i swoim chłodnym oddechem, powoduje lekkie ciarki na plecach. Kładę rękę na łbie mojego psa, biorę do ręki pilota, naciskam play…. Cóż
If heaven's like this
Well then here's where I'll be
On the edge of the field
On the edge of the world
Polecam gorąco stan ducha, jaki towarzyszy smakowaniu tego cudownego krążka.
(8 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Legenda powraca! (2009-09-21)
ewa35 Więcej o recenzencie
Kiedy Mark Knopfler się do czegoś zabiera, to jest to zrobione na miarę mistrza. Naprawdę wspaniała kolejna solowa płyta artysty, w której słychać rock'n'blues, ale również wiele motywów folkowych. "You Can't Beat The House" przenosi cię do Nowego Orleanu, wystarczy zamknąć oczy; "Border Reiver" jest wspaniałym wstępem do płyty, stanowiącym powrót do dzieciństwa, a w "So Far From The Clyde" czy "Cleaning My Gun" można usłyszeć brzmienie dawnych Straitsów. Nie jest to ani ęBrothers in Armsę, ani ęTelegraph Roadę, ale artysta dojrzewa, jak każdy z nas; jego płyty zmieniają się, lecz zmieniamy się i my. Czy to nie wspaniałe, że wciąż możemy współistnieć razem? Knopfler i ja.
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Pan Knopfler - szczęściarzem! (2009-09-15)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Jakie to niesamowite uczucie, gdy w XXI wieku usłyszy się raz na jakiś czas, taką właśnie muzykę! Jakież emocje wzbudzają te proste, melancholijne piosenki, zapatrzone w przeszłość muzycznych tradycji spod znaku country, rocka, bluesa i folku. A sprawcą tego całego zamieszania jest Mark Knopfler, człowiek-legenda, niegdysiejszy lider oraz wokalista Dire Straits, czarodziej gitary z pastelową opaską na skroniach. Takiego Marka zapamiętaliśmy, w czasach klasycznego już albumu "Brothers In Arms" z 1985 roku. Dziś artysta ma sześćdziesiąt lat na karku, lecz wciąż nagrywa urokliwe, tudzież stylowe pieśni. "Get Lucky", kolejny album Anglika, hołduje (jak zwykle z resztą) amerykańskiej kulturze muzycznej. I znów otrzymujemy piękne kompozycje, dojrzałe i wyjątkowe pod względami melodycznymi, jak zwykle powstałe z dala od wszelakich list przebojów, będące równocześnie świadectwem indywidualnych inspiracji twórczych. Ten album, to przede wszystkim osobiste ballady jak chociażby "Hard Shoulder" albo "The Car Was The One", ozdobione w finale przyjemną solówką i chórkiem dziecięcym, czy też subtelne, refleksyjne songi w rodzaju "Monteleone" i "Before Gas & TV". Mamy tutaj również echa post-straitsowych brzmień, ("Cleaning My Gun") oraz typowo knopflerowski blues, ("You Can't Beat The House"). A wszystko to przemyślane, takie niedzisiejsze, nostalgiczne i przede wszystkim szczere. Muzyka z duszą, pozbawiona jakiegokolwiek gwiazdorskiego zadęcia, bez krzty hipokryzji i różowego lukru... Za to z krwistym neonem na okładce.
(9 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Jak zwykle - teraz już nie moge przestać słuchać (2009-09-14)
Adam Leńczyk Więcej o recenzencie
Pierwsze słuchanie - lekkie rozczarowanie, smutne, zbyt spokojne, za mało Straitsów; po trzecim - połowę załapałem, po szóstym - nie mogę przestać słuchać...
(10 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
- 1
- 2






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)







![Apocalyptic Love [Deluxe] - Slash](/Apocalyptic-Love-Deluxe_Slash,images_small,6,1686176785.jpg)





