Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Ghost Of The Universe - Behind The Black Curtain
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
CETI
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, Marzec 2011
- Nr katalogowy:
- 2054801
- Sprawdź inne tytuły:
-
CETI
"Ghost Of The Universe - Behind The Black Curtain" to album studyjny legendarnego wokalisty rockowego Grzegorza Kupczyka nagrany z jego zespołem CETI. Kupczyk powraca w niezwykłej formie z bardzo oryginalną propozycją na światowym poziomie utrzymaną w klimacie produkcji na miarę Ozzy'ego Osborne'a czy innych tuzów światowego rocka. To przykład rasowego i klasycznego hardrockowego grania z najwyższej półki. Grzegorz Kupczyk i CETI swoją najnowszą płytą pragną sięgnąć do korzeni i do tak obecnie pożądanego przez fanów brzmienia. Będzie to jednak nie tylko powrót do najlepszych źródeł i tym samym do własnej oryginalnej idei czy warstwy brzmieniowej samego CETI, ale to także całkowicie nowe spojrzenie na ten gatunek wyrastające z najnowszych światowych trendów. Płyta CETI z pewnością zadowoli najbardziej nawet wymagających i wyrafinowanych odbiorców.
Nie trzeba dodawać, że oprócz klasycznego w swojej treści i formie brzemienia CETI, będzie rzecz jasna można na tej płycie usłyszeć najwspanialszy obecnie, dojrzały i jak zawsze wyjątkowy wokal Grzegorza Kupczyka. Na potrzeby tej produkcji wokal Grzegorza Kupczyka stał się dużo ciemniejszy w swoim wyrazie podobnie zresztą jak sam klimat płyty, która zyskała wymiar mocno gitarowy.
"Ghost Of The Universe - Behind The Black Curtain" to już czternasty album w historii grupy. Materiał na płycie został nagrany na tzw. 100 % i nie ma żadnych sztucznych efektów, w taki sposób dla przykładu została nagrana także perkusja - a dodajmy jako ciekawostkę, że CETI dysponuje największym zestawem perkusyjnym w Polsce. Tym razem Grzegorz Kupczyk zrezygnował z samodzielnego pisania tekstów powierzając to zadanie Tomaszowi Staszczykowi, a za realizacje i produkcje nowego krążka odpowiada Mariusz Piętka z MP Studio.
Płyta jest w całości anglojęzyczna i zawiera 10 utworów. Nie znajdziemy tam żadnej ballady. Album zawiera jeden utwór instrumentalny w pewien istotny sposób kluczowy dla płyty i stanowiący cześć jej tytułu czyli "Behind The Black Curtain". Fani CETI nie muszą się jednak obawiać, ponieważ tak charakterystyczne dla poprzednich produkcji kantyleny wokalne nie zniknęły całkowicie, są jednak nieco inaczej podane. Najbardziej typowy dla CETI np. w sferze wokalnej będzie na nowej płycie z pewnością utwór tytułowy czyli "Ghost Of The Universe" oraz "In The Eyes Of Rising Sun". Aby przekonać się czy tak jest naprawdę i czym naprawdę nas zaskoczy sam Grzegorz Kupczyk i jego CETI trzeba sięgnąć po tę najnowszą produkcję.
Za obraz graficzny płyty odpowiada z sferze pomysłu sam Grzegorz Kupczyk a jego wykonawcą jest utalentowany młody artysta Marcin Mroczek. Okładka w swoim założeniu ma kojarzyć się ze spektaklem teatralnym nawiązując do nastroju poprzedzającego sztukę, choć nie bez tak charakterystycznego dla klimatu hardorocka na poły poważnego, a na poły żartobliwego wyrazu rodem z powieści Edgara Allana Poe.
Zanurzmy się zatem w kosmicznym oczekiwaniu na Ducha Wszechświta słuchając produkcji wielkiego głosu polskiego rocka Grzegorza Kupczyka i CETI .
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Invert |
|
| 2. The Wolves |
|
| 3. In The Eyes Of Rising Sun |
|
| 4. The Days Of Dirt |
|
| 5. Break Of Spell |
|
| 6. Forever |
|
| 7. Black Curtain (instr.) |
|
| 8. Anywhere |
|
| 9. Lady Of The Storm |
|
| 10. Land Of Hope |
|
| 11. Ghost Of The Universe |
|
| 12. Anywhere (Videoklip) |
|
- Ghost Of The Universe - Behind The Black Curtain
- Wykonawca:
-
CETI
Okiem i (uchem) laika
(2011-03-31)
Karolina
Kaprys
Więcej o recenzencie
Przyznam szczerze, że nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu dotrze do mnie płyta. A szła chyba przez Syberię. Wyczekana chwila w końcu nadeszła. Rzadko zwracam uwagę na okładkę płyty; jest bo jest, wstyd wydać w przezroczystym pudełku. Ale śledząc na bieżąco dyskusje na temat krążka, nie sposób było ominąć niektórych głosów, że okładka jest do niczego. Po odsłuchaniu utworów, mam jeden wniosek; jak się nie ma do czego przyczepić, to można do byle czego. Liczy się zawartość, a reszta jest przyjemnym dodatkiem. To tak, jakby ktoś Szekspirowi na jego sztuce zarzucił, że deski sceny mają brzydki kolor. Zresztą, znając poezję Edgara Allana Poe, lepiej rozumie się przekaz owej kurtyny i czaszki.
Wydawca i muzycy nie kłamali, to z pewnością najcięższa płyta CETI. Mocne brzmienie uderza już od pierwszego utworu, czyli „The Wolves”. To z pewnością nie jest płyta dla tych, którzy szukają ballad. Spokojniejsze momenty trwają dosłownie kilka chwil, jak chociażby w promującym album; „Anywhere”. Ponad pięćdziesiąt minut klasycznego, metalowego grania. Ku mojemu ubolewaniu, wszystkie utwory są anglojęzyczne.
Ciekawy jest także bonusowy klip. Jak podaje management zespołu, pomysł należy do samego wokalisty. Wyszło nieźle, konwencja bardzo pasuje do całości. Jak widać CETI prezentuje się dobrze zarówno na tle wokalnym, jak i wizualnym. Chociaż przyznam, że czekam z niecierpliwością na teledysk do „The Wolves”, jeśli plotki nie kłamią, będzie na co popatrzeć.
CETI nie zawiodło. Legendarny wokalista grupy, Grzegorz Kupczyk pokazuje kunszt wokalny, który mam wrażenie rozwija się z wiekiem. Jak kiedyś powiedział jeden z dziennikarzy w wywiadzie, Kupczyk jest jednym z niewielu wokalistów, którzy „naprawdę nauczyli się śpiewać”. Nie jestem znawcą, ale drugiego tak charakterystycznego i rozpoznawalnego głosu nie znajdziemy łatwo na polskiej scenie muzycznej. Na uwagę. zasługują też genialne gitarowe solówki. Utwory instrumentalne często mnie drażnią, bywają nudne lub męczące, jeśli słucham ich kolejny raz. Zdziwiło mnie też, czemu tytuł płyty połączony został właśnie z instrumentalem. W tym wypadku pozostaje złożyć głęboki ukłon w stronę muzyków, zwłaszcza gitarzystów. Z kolei w „In the eyes of rising sun” i „Forever” klawiszowy wstęp Marihuany jest charakterystyczny dla poprzednich albumów CETI i kojarzy mi się trochę z „Shadow of the angel”. Teksty nie pozostawiają wiele do życzenia, choć nie są autorstwa Kupczyka.
Album zdecydowanie przypadł mi do gustu. Zostawili w swojej twórczości to, co w poprzednich było najlepsze, ale nie zatrzymali się w miejscu. Taki progres u zespołu z ponad dwudziestoletnim stażem to rzadkość. Jedno jest pewne, krążek wart jest swojej ceny i jestem pewna, że tak samo będzie z kolejnymi albumami CETI. „Ghost of the Universe” uplasował się bardzo wysoko w rankingu moich ulubionych. Jedyne, co mogę mieć do zarzucenia to brak utworów po polsku (nic nie poradzę, że lubiłam wokal pana Grzegorza w naszym szorstkim, ojczystym języku) i intro „Invert”. Według mnie bez niego byłoby jeszcze lepiej, ale to tylko moje prywatne odczucie. Ogromny szacunek dla twórców. W klasyfikacji ogólnej 9/10
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji