Napisałem tę książkę dlatego, że (...) widziałem na własne oczy, jak bardzo niszczycielski może być wpływ globalizacji na kraje rozwijające się, a zwłaszcza na najuboższe spośród nich. Jestem przekonany, że globalizacja, zniesienie barier krępujących wolny handel i ściślejsza integracja gospodarki w skali międzynarodowej, może być siłą służącą dobru i że potencjalnie może poprawić sytuację wszystkich ludzi na świecie, a w szczególności ubogich. Ale sądzę też, że aby tak się stało, sposób, w jaki jest ona przeprowadzana, (...) powinno się gruntownie przemyśleć od nowa.
Recenzja-Gazeta Wyborcza
Artur
Domosławski
Więcej o recenzencie
Silne turbulencje, które wstrząsały w latach 90. tzw. wschodzącymi rynkami, mocno wstrząsnęły też przekonaniami amerykańskiego noblisty, doradcy prezydenta Clintona i byłego wiceszefa Banku Światowego Josepha Stiglitza. Nie jest on krytykiem globalizacji z "lewackiej" perspektywy - jak powiedzieliby twardzi liberałowie ze szkoły Miltona Friedmana. Niestety, w Polsce ciągle trzeba powtarzać do znudzenia, że istnieje wiele szkół liberalnego myślenia o gospodarce, społeczeństwie i państwie, a w dzisiejszej dobie pojęcie liberalizmu zostało uprowadzone przez jeden radykalny nurt liberalnego myślenia. Stiglitz nie nawiązuje bynajmniej do marksizmu-leninizmu, lecz do myśli wielkiego liberała Johna M. Keynesa, którego w czasach Wielkiego Kryzysu lat 30. stawiano pod pręgierzem jako socjalistę i krytyka wolnego rynku - podobnie jak dziś Stiglitza. "Widziałem na własne oczy - pisze Stiglitz - jak bardzo niszczycielski może być wpływ globalizacji na kraje rozwijające się, a zwłaszcza na najuboższe spośród nich. Jestem przekonany, że globalizacja - zniesienie barier krępujących wolny handel i ściślejsza integracja gospodarki w skali międzynarodowej - może być siłą służącą dobru i że potencjalnie może poprawić sytuację wszystkich ludzi na świecie, a w szczególności ubogich. Ale sądzę też, że aby tak się stało, sposób, w jaki jest ona przeprowadzana, powinno się gruntownie przemyśleć od nowa". Stiglitz proponuje m.in. głębokie reformy globalnego systemu finansowego, instytucji takich jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy, a także Światowej Organizacji Handlu - w taki sposób, aby globalizacja mogła zyskać bardziej ludzkie oblicze. Na poglądy Stiglitza coraz częściej powołują się ludzie z umiarkowanego nurtu alterglobalizmu, a on sam był jedną z gwiazd tegorocznego szczytu alterglobalistów w Indiach. Dla jednych to dowód na intelektualny upadek Stiglitza, dla innych - na dobry wzrok i otwartość umysłu.I tylko szkoda, że pisząc o polskiej transformacji, Stiglitz bezkrytycznie zawierza opiniom Grzegorza Kołodki. To naprawdę nie najlepszy przewodnik po labiryntach polskich przemian, a już szczególnie gdy jest przewodnikiem jedynym.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji