-
-
-
Bieguni
- Olga Tokarczuk
-
cena:
36,99
zł
-
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Gnój
Średnia ocena z 13 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Wojciech Kuczok
- Wydawnictwo:
-
WAB
, Maj 2003
- Seria:
-
Archipelagi
- ISBN:
- 83-89291-35-5
- Liczba stron:
- 213
- Wymiary:
- 125 x 200 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Wojciech Kuczok
Gnój jest historią rodzinnego piekła, opowiadaną przez dziecko, które ma już to wszystko za sobą, potrafi zdobyć się na dystans, ale z jakichś przyczyn dzieckiem być nie przestaje. Narrator opisuje rodzinny rytuał przemocy; metodyczne, przypominające tresurę bicie. Analizuje źródło rodzinnych tragedii; sytuację, w której metodyka nahaja spotyka się z konsekwentnym buntem. Jest Gnój zarazem widzianą oczami dziecka barwną panoramą współczesnego Śląska, próbą zatrzymania jego niepowtarzalnego kolorytu, ukazania, na przykładzie tradycyjnej śląskiej rodziny, konfrontacji Śląska robotniczego, chacharskiego z tym inteligenckim, arystokratycznym.
Wojciech Kuczok (ur. 1972), poeta, prozaik, za debiutancki tom opowiadań Opowieści słychane, nominowany do Nagrody NIKE i nagrodzony przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek w roku 2000. W 2002 roku opublikował kolejny zbiór opowiadań pt. Szkieleciarki. Krytyk filmowy, współpracownik "Tygodnika Powszechnego" i miesięcznika "Kino"; doktorant filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Jury Poznańskiego Przeglądu Nowości Wydawniczych przyznało nagrodę
"Książka Wiosny 2003" Wojciechowi Kuczokowi,
za "artystycznie finezyjny i po
ludzku przejmujący obraz rodzinnej udręki"
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Gnój
- Autor:
-
Wojciech Kuczok
Powieść jakich mało
(2010-12-05)
Małgorzata
Bojarun
Więcej o recenzencie
Któregoś dnia na blogu "Czytam bo lubię" przeczytałam recenzję powieści "Gnój". Zapałałam wielką chęcią przeczytania jej, więc niewiele myśląc udałam się do mojej biblioteki. O dziwo - książka była, jakby na mnie czekała. Pożyczyłam i postawiłam na półce, niech czeka na swoją kolej. Cóż - wakacje, piękna pogoda, książki pożyczone na kilka dni z hasłem "tylko szybciutko mi zwróć" - a "Gnój" cierpliwie stał i czekał. Kilka dni temu okazało się, że za dwa dni upływa termin zwrotu tej książki do biblioteki, a prolongata terminu (jako że dokonywana już kilkakrotnie) jest niemożliwa. Dobra - pomyślałam, dwa dni, może zdążę. Uwierzcie lub nie, przeczytałam w jeden dzień i kawałek nocki. Książka - cud, miód i orzeszki!
Powieść opisuje piekło dziecka w najgorszym wydaniu. Dziecko jest bite. Bez powodu. Często. Do bólu. Ojciec bije pejczem, razy są bolesne, malec ucieka wkoło stołu z okrzykiem "nie bij!. Nie znajduje ratunku u mamy, która jest bezradna i cały jej sprzeciw ogranicza się do słownych utarczek z ojcem. Malec ma nadzieję, że wybuchnie wojna, która da pretekst do zabicia ojca. Do piekła rodzinnego domu dołączyć trzeba piekło dziecka wychowywanego w komunistycznym kraju, a do tego w robotniczej dzielnicy. (Każdy kto czytał na pewno pamięta opis mnogich zastosowań śliny). Przez cały czas serce moje przepełnione było współczuciem dla tego malca.
Najbardziej zachwycił mnie język powieści; przepiękny, prosty, urzekający poprawną polszczyzną. Było to tym bardziej zachwycające, że książka traktuje o Śląsku, a co za tym idzie główni bohaterowie mówią gwarą, która z polskim językiem literackim ma niewiele wspólnego. (Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam) I tak na jednej stronie piękny język autora miesza się ze zwrotami typu "Nie masz już dychów ? To pitej do dom ty ciulu na ropa!!!", albo "Ty pieroński kurwiorzu, ty szmaciorzu, ty luju cmyntarny, jo-ci-dom!!!". Czytelnik delektuje się kontrastem i mnogością zastosowanych słów.
Na zakończenie dodam, że autor otrzymał za tę książkę nagrodę "NIKE", w pełni zasłużoną moim zdaniem. Na uroczystości rozdania nagród wystąpił raper "Wujek Samo Zło". Gazeta Wyborcza tak opisała jego występ: "Niespeszony nobliwą publicznością (na sali byli był m.in. marszałek Sejmu Józef Oleksy, minister kultury Waldemar Dąbrowski, Krystyna Zachwatowicz i Andrzej Wajda, pisarze, naukowcy...), Wujek Samo Zło w bejsbolówce, bluzie i szerokich spodniach wyrapował improwizowany komentarz do werdyktu: "Faworyt mój to był "Gnój", ale przeczytałem ten "Tartak", i druga opinia mi się utarła". Raper apelował do swoich fanów: "Czytajcie książki, bo padniecie na amen na pysk".
Ekstra!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Trochę tak, trochę nie...
(2008-01-01)
Meszuge
Więcej o recenzencie
"Gnój" traktuje o patologicznej (dysfunkcyjnej) rodzinie z ojcem "przemocowcem" w roli... może nie główniej, ale znaczącej i podstawowej. W "Gnoju" Kuczok dość kokieteryjnie, trochę tak, trochę nie, pisze o swoim, nie swoim dzieciństwie. Kokieteryjnie, bo to z jednej strony antybiografia, a z drugiej ojca "przemocowca" trzeba ukrywać pod pseudonimem "stary K.”… Głównym bohaterem jest chłopiec, typowe dziecko z domu dysfunkcyjnego i jego dorastanie, z jakże typowym dla DDD (Dorosłe Dziecko z rodziny Dysfunkcyjnej) brakiem umiejętności "znalezienia" się w grupie rówieśniczej. Najbardziej typowe jest to, że dziecko takie (później dorosły człowiek) jest przekonane, że ono jest w porządku, to wszystkie inne dzieci w szkole, na podwórku i w sanatorium są paskudne i wredne. Statystycznie nie wydaje się to realne, ale nie wolno zapominać, że DDD to dysfunkcja zaburzająca w sposób dość istotny ocenę realiów.
Tak, bo temat niewątpliwie bardzo ciekawy i... powiedziałbym... społecznie potrzebny. Kilka ciekawych sztuczek językowych. Nie, bo literacko... no... książka taka sobie i przede wszystkim kalka wyeksploatowanego już tematu "alkoholik w rodzinie". Sporo zupełnie nieuzasadnionych fabułą i "przedobrzonych" sztuczek językowych.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Bardzo dobra ksiązka, niech nikogo nie zwiedzie film "Pręgi"
Tomek
Rostropowicz
Bałem się zacząć czytać tę książkę. Bałem się, bo byłem na filmie "Pregi", a ponieważ przeważnie książka jest lepsza, mocniejsza niż film, więc odsuwałem to czytanie od siebie. Ale w tym wypadku książka nie jest lepsza niż film. "Gnój" to po prostu zupełnie co innego. Scenariusz filmu ociera się o słowo pisane jedynie cienką mgiełką. Ta książka mnie zaskoczyła. Zaskoczyła po pierwsze ogromnym (mimo bolącej tresci) poczuciem humoru, może gorzkiego, ale nieodparcie ukrytego między słowami. Po drugie zaskoczyła mnie językiem przekazu, w którym również ten humor i lekki usmiech, ale zawsze uśmiech jest ukryty. Warto przeczytać!
(4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ta powieść boli...
(2004-12-08)
vrediana
Więcej o recenzencie
"Gnój" to opowieść uniwersalna: każdy, rozglądając się wokół wystarczająco uważnie, mógłby taką napisać, pod warunkiem, że nie zamknąłby oczu i nie udawał, że nie dostrzega problemu. Bohaterem takiej opowieści może być syn naszych sąsiadów albo koleżanka naszego dziecka, bo takie historie zdarzają się wszędzie – w małych i dużych miastach, w wioskach, w ogromnych, anonimowych blokowiskach i w niewielkich, hermetycznie zamkniętych społecznościach tzw. elit.
W części I Kuczok przedstawia nam swoich bohaterów. Poznajemy starego K., męża i ojca, mężczyznę o nastrojach zmiennych i nieprzewidywalnych, potrafiącego czasami zająć się dzieckiem, jak na rodzica przystało, ale rzadko. Stary K. najczęściej tłucze swojego synka bez powodu, gdzie popadnie i czym się da. Pani K., matka dziecka, żona oprawcy, w obronie syna staje tylko czasem – ze strachu? – czujemy jednak, że jest rodzicem kochającym, jedyną osobą, którą los syna obchodzi, ale niestety bezradną. Widzimy ich oczyma dziecka, a wszystko przefiltrowane jest przez jego strach.
Część II to już wiwisekcja przemocy rodzicielskiej - ojca wobec syna. Opowiada o niej dziecko przyjmujące razy. Stary K. wykazał się wybitną pomysłowością w obmyślaniu kar dla syna i sposobów poniżenia, zgnojenia go, a realizm opisów jest tak ogromny, że ból dziecka staje się bólem czytelnika. To niewielka książeczka, ale nie można jej przeczytać w wieczór - ciarki na plecach, złość duszona w sobie, bezsilność utrudniają lekturę. Nie pomaga świadomość, że to fikcja literacka - takie rzeczy wszak się dzieją, jeśli nie tam i nie tak, jak przedstawił je Kuczok, to podobnie, w innych miejscach.
Stary K. bezkarnie znęcający się nad swoim synem przywodzi na myśl homo sacer, a zaraz potem prawo rzymskie, według którego władza ojca nad synem była absolutna, tak absolutna, że ojcu wolno było nie tylko podnieść rękę na syna, ale też bezkarnie go zabić. Stary K. podnosił rękę na syna często i obficie rozdawał razy.
To Kuczok stworzył neologizm, określający wszędobylstwo bólu - wszędobólstwo. To wszędobólstwo jest w książeczce wszędobylskie do bólu.
W miarę czytania środek ciężkości przesuwa się z przemocy na dorastanie chłopca we wrogim mu świecie. I od tej chwili jasne jest, że właśnie o tym jest ta książka. A w jakim świecie dorasta chłopiec? W świecie, w którym jest banitą. W świecie, w którym nikt go nie akceptuje, w którym nie ma dla niego miejsca, w którym brak poczucia bezpieczeństwa. Zewsząd za to atakuje go bezinteresowna nienawiść, tłamsi agresja doznawana tak we własnym domu, od ojca, jak w szkole od kolegów, w sanatorium od innych pacjentów i tak da capo al fine. Bo ojciec nie jest jedynym oprawcą. Oprawcami są niemal wszyscy ludzie, jakich chłopiec spotyka, jedynie rodzaj przemocy jest inny: zazwyczaj nie fizyczny, a psychiczny.
Książka nie jest o przemocy, jest o dojrzewaniu, dorastaniu, kształtowaniu się świadomości, psychiki, osobowości rosnącego chłopca: dziecka, młodzieńca, dorosłego. Przemoc oczywiście także chłopca kształtuje, ale nie jako czynnik jedyny, a jako jeden z
wielu. Większy niż ona wpływ ma chroniczne odrzucenie, stałe bycie wyrzutkiem, niepasującym nigdzie banitą, przepędzanym po prostu za to, że jest. Banicja jest straszliwsza niż cokolwiek, straszliwsza niż kary cielesne, bo one – nawet jeśli nieadekwatne do przewinienia i wydumane – były za coś. Ona za nic. I to właśnie tym Kuczok szarpie najbardziej czułe struny czytelniczych emocji.
(5 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(13)