Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Godspeed - historia Kurta Cobaina w obrazach
Ocena klientów. Nadesłano 1 recenzję
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Barnaby Legg ,
Jim McCarthy
- Wydawnictwo:
-
In Rock
, Listopad 2004
- ISBN:
- 83-86365-95-1
- Liczba stron:
- 96
- Wymiary:
- 235 x 295 mm
- Ilustracje:
-
Flameboy
- Sprawdź inne tytuły:
-
Barnaby Legg ,
Jim McCarthy
Komiks
Jedyna w swoim rodzaju powieść graficzna na motywach życia twórcy grunge'u i lidera Nirvany Kurta Cobaina. Pastelowe idylliczne dzieciństwo, rozedrgana jaskrawymi barwami sławy młodość i ponura paleta pogłębiającego się rozpadu osobowości ilustrują tragiczną historię chłopca z amerykańskiej prowincji, który nie udźwignął ciężaru sprzedaży własnej wściekłości. Książka ta nie jest kolejną biografią eksploatującą mit upadłego anioła grunge'u. Zaczyna się i kończy samobójstwem, ale nie jest opowieścią o upadku. Kurt Cobain zaistniał publicznie w momencie, gdy media odkryły Generację X - fenomen luźniachów. Nadawał się na archetyp zjawiska: niechlujne, opadające na twarz włosy, w oczach pustka heroinowego nałogu. Wyglądał na przegranego, jednak zdecydowanie nim nie był.
Cobain podkopał fundamenty rock'n'rollowego gmachu. Nie robił tego celowo. Nie chciał być sławny. Uważał po prostu, że łącząca się ze sławą władza pozwoli mu odsunąć od siebie problemy, które nękały go od dziewiątego roku życia. Odkrył, że pieniądze i sława zapewnią mu kobiety, nieprzebrany wybór narkotyków, wystawny styl życia i pięciogwiazdkowe hotele na całym świecie. Ale poza tym nic się nie zmieniło: wciąż bolał go brzuch, jak podczas trudnego dorastania w Aberdeen w stanie Waszyngton.
Nieokreślony seksualnie, pozbawiony domu rodzinnego, samotny, zagubiony, odrzucony przez rówieśników i prześladowany przez wszystkich Cobain odkrył, że może ujawnić swój bunt w muzyce. Zamknięty we własnym pokoju odkrył, że piosenki uśmierzają niepokoje. Pasja słuchania, grania i komponowania muzyki nadała sens jego codzienności i zapewniła nieoczekiwaną korzyść. Kurt odkrył społeczność podobnych wyrzutków i ekscentryków, która przyjęła go jak swego. Odkrył punk rock we wszystkich jego formach, a także podział na subkultury. Bezpośredni, szczery, konfrontacyjny, szczycący się chorą desperacją punk rock dał mu szansę na przynależność. Zaczęła się Nirvana
Trzy lata zajęła zespołowi droga od taśmy demo do debiutanckiego albumu. Kolejne dwa zdobycie światowej sławy. Nirvana to po prostu zespół rockowy - pisał Brad Morrell rok przed samobójstwem Cobaina. Dotarli jednak do poziomu, na którym mają okazję zmienić świadomość swoich czasów. Wiele gwiazd gubi się wśród meandrów sławy. Kurt pamiętał, jak ufał każdemu słowu młodzieńczych idoli. Wykorzystał światowy sukces płyty "Nevermind", by otworzyć umysły tych, którzy traktowali jego osobę z podobnym szacunkiem. Cobain nie krył kobiecej strony swojej osobowości. Nosił coś, co David Bowie nazwał "męską sukienką", udzielał wywiadów pismom dla homoseksualistów, jawił się jako ktoś uprzedzony wyłącznie wobec uprzedzonych. Miłość do córki dowodziła, że nawet gwiazda rocka wie czym jest ojcostwo. Pod koniec życia, mimo psychicznego wyczerpania, które ostatecznie zepchnęło go w otchłań rozpaczy, potrafił zachować harmonię właściwą prawdziwemu artyście. W najgorszych chwilach nie zapomniał o swoim przekazie: pozostań w zgodzie ze sobą, otwórz się na świat, miej odwagę czuć, bądź inny, żyj pełnią życia? Przetrwał: na T-shirtach, w komiksie, w sercu każdego, kto słyszy jego śpiew.
GODSPEED to więcej niż komiks, to doświadczenie inności na granicy jawy i snu. Scenarzyści Barnaby Legg i Jim McCarthy, oraz rysownik Flameboy stworzyli unikatowe dzieło, które przenosi życie Cobaina do królestwa legend i mitów, do raju sztuki.
"Godspeed" to angielskie słowo, będące życzeniem szczęśliwej podróży. Autorzy wyjaśniali jednak, że oprócz znaczenia podstawowego - pożegnania muzyka i jego talentu - chodziło im o grę słów. O to, że z jednej strony Cobain zyskał wśród fanów status niemal boski ("God"), z drugiej zaś nie stronił od narkotyków ("Speed")... I o "poczucie wszechmocnego odurzenia"
- Godspeed - historia Kurta Cobaina w obrazach
- Autor:
-
Barnaby Legg ,
Jim McCarthy
Nowa mitologia
(2008-04-02)
Henryka
Szymańska
Więcej o recenzencie
Już po przeczytaniu kilku pierwszych stron "Godspeed" przychodzi do głowy myśl - przecież to kolejna próba zbudowania nowej mitologii, tym razem opartej na symbolice chrześcijańskiej. Prawdę mówiąc nie trzeba nawet otwierać komiksu, wystarczy spojrzeć na okładkę - Kurt Cobain z postrzępionymi skrzydłami niczym upadły anioł. Wizerunek możemy interpretować dwojako - z jednej strony widzimy Jezusa wylewającego łzy nad światem i cierpiącego za całą ludzkość, aby odkupić jej winy. Z drugiej strony patrzymy na upadłego anioła, Lucyfera, który już w okresie Młodej Polski zaczął być utożsamiany nie ze złem, lecz buntem przeciwko zastanemu porządkowi. To tylko początek nawiązań. Początkową sceną jest samobójstwo Cobaina. Ta sama scena zostaje ukazana pod koniec - tak jakby ten moment jego życia był najważniejszym i decydującym, podobnie jak u umierającego na krzyżu Jezusa. Historia głównego bohatera zostaje ukazana na wzór apokryfów o dzieciństwie i dorastaniu Chrystusa. W takim prowadzeniu narracji najważniejsze jest, aby zbudować mit wyjątkowości i pokazać, że od dzieciństwa Cobain był jednostką przeznaczoną do wyższych celów. Próby zawłaszczenia na własny użytek symboliki chrześcijańskiej możemy napotkać przede wszystkim w warstwie wizualnej - Cobain z rozłożonymi rękami jak ukrzyżowany Jezus, narkotyki podawane do ust jak hostia, serce z róż otoczone cierniową koroną, świece - przedmiot sakralny, biały gołąb - symbol Ducha Świętego, pióra - nawiązujące do anielskich skrzydeł, aureola nad głową głównego bohatera jak u świętych. Ciekawe jest także to, jak przedstawiono żonę Cobaina - jako Madonnę, od której bije jasność, a jej atrybutem są białe lilie, oznaczające czystość. Symbolika biblijna zostaje także przeniesiona do warstwy fabularnej - oto widzimy Cobaina na jednym z kadrów ucharakteryzowanego na Jezusa podczas ostatniej wieczerzy i otoczonego dwunastoma apostołami. Być może ta przesada i nachalność przekazu sprawia, że tej wizji nie da się traktować poważnie. Pomimo to jest wiele osób, którym mogę polecić ten komiks. Przede wszystkim tym, którzy chcą przyjrzeć się mechanizmom sakralizowania idoli i celebrities, którzy zastąpili dawnych bogów i dziś otaczani są kultem. Polecam go także tym, których interesuje łączenie estetyki kiczu z wizerunkami religijnymi, sacrum z profanum - zjawisko bardzo charakterystyczne dla naszych czasów. Komiks spodoba się także fanom popkultury i tym, których bawią postmodernistyczne zabawy w poszukiwanie nawiązań do innych tekstów. To właśnie oni wszyscy dadzą "Godspeed" 5 gwiazdek.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji