Detektyw Carter z policji w Los Angeles i chiński inspektor Lee powracają... tam, gdzie zupełnie nie pasują. W sercu Paryża kryje się śmiertelna tajemnica. Na drugim końcu świata, w Los Angeles, ambasador Han ma ją ujawnić. Ma bowiem w posiadaniu wstrząsające nowe dowody świadczące o wewnętrznym działaniu Triad.
Jackie Chan wciąż na topie!
(2008-03-09)
Filip
Bączkiewicz
Więcej o recenzencie
Oto kolejna odsłona przygód chyba najdziwniejszej filmowej pary policyjnej. Na wstępie powiedzieć muszę, że "Godziny szczytu" nie należą do moich ulubionych filmów z chińskim aktorem. Daleko im do "Policyjnych opowieści", "Zbroi Boga" czy chociażby do "Legendy pijanego mistrza". Nie znaczy to jednak, że seria ta jest zła. Film w swej postaci nawiązuje do innej słynnej serii filmowej jaką jest "Zabójcza broń" z Melem Gibsonem i Dany Glogerem. Obydwie serię opierają się na parze dwóch policjantów, z tą tylko różnicą, że w "Godzinach szczytu" brakuje mi naturalności w ich stosunkach, parząc na nich nie bawię się tak dobrze jak oglądając relację między Gibsonem a Gloverem. Patrząc na Chana i Truckera mam wrażenie, że tego pierwszego męczy współpraca z tym drugim, że wybitnie ma go dość, i zastanawia się jak to się stało, że trzeci raz wdepną w ten sam pasztet. Zawsze lubiłem komizm Chana. Nie jest tajemnicą, iż chiński aktor wzoruje się na legendarnym komiku, Basterze Kitonie, tym Kitonie, który w swych filmach nigdy się nie śmiał, ale ludzie śmiali się zawsze patrząc na niego. Humor Chana jest subtelny, i nie przerysowany. Często w swych filmach wspomaga się komizmem sytuacyjnym, do tego wszystkiego dodać należy specyficzne azjatyckie poczucie humoru, które najlepiej przejawia się w mangach. Jeśli chodzi o Chrisa Truckera to jest to z kolei humor mocno przerysowany i mało subtelny. Często wręcz wymuszony, coś w stylu Cezarego Pazury w "13 Posterunku". Jednym się podoba innym nie, dla mnie wygłupy Pazury w tym serialu to dobitna kalka Jima Carreya. Kiedy widziałem wygłupy amerykańskiego komika w "Piątym Elemencie" Luca Bessona to mnie bawiło, ale kiedy oglądam go przez cały film to jestem wybitnie zmęczony i widzę, że Jackie Chan również. Jeżeli przyjmiemy, że pierwszą wadą filmu jest nadmiernie eksponowana obecność Truckera, to druga wada jest już tylko przyczyną pierwszej - mało Jackie Chana jak dla mnie. Mało widowiskowych walk, ale to mogę przeżyć bo to policyjna komedia sensacyjna, poza tym Chan ma już ponad 50 lat, to musi się oszczędzać, ale najbardziej brakuje mi jego poczucia humoru, więcej go w końcowych nieudanych ujęciach niż w całym filmie. Tam dopiero widać, że aktorzy naprawdę się lubią co nie zmienia faktu, że mogło być więcej Chana a mnie Truckera.
Tyle o wadach, czas napisać coś o plusach. Pierwszym z nich jest obecność Romana Polańskiego. Dwa krótkie epizody z jego udziałem dodają filmowi pewnego smaczku. Na korzyść filmu przemawia również przeniesienie akcji do Paryża. Kiedy nasi bohaterowie wsiadają do taksówki, od razu przychodzi mi na myśl francuska produkcja "Taxi", w szczególności kiedy paryski taksówkarz zaczyna uciekać przed Jakuzą po ulicach stolicy. Sama obecność Paryża w tle dodaje filmowi pewnej świeżości. Oczywiście najważniejsza w filmie jest fabuła i akcja, bo gdyby te dwie rzeczy nie trzymały się kupy to cały film można by przepisać na straty. Twórcy się postarali i film się nie nudzi, wciąga i czas miło ucieka przed ekranem. Najciekawszy jest tatuaż i związana z nim pewna mitologia, ale nie wtajemniczonym nie będę psuł zabawy, tylko zachęcam do oglądania. Z Jakie Chanem jest jak z Hitchcockiem - żaden z nich mnie jeszcze nie zawiódł.
(3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji