Pewnej wiosny Tasselhoff Burrfoot, przybywszy do Solace, zupełnie przez przypadek kradnie miedzianą bransoletę, po czym zawiera znajomość (nie z własnej woli) z pólelfem Tanisem i Flintem Fireforgem.
Teorytycznie prosta historia, gdyby nie fakt, że istnienie całej rasy morskich elfów Dargonesti atanęło pod znakiem zapytania. W jaki sposób przywłaszczona przez kendera biżuteria skłoni awanturników i księżniczkę morskich elfów do sojuszu przeciw phaethonom, stworzeniom o skrzydłach z ognia?
Odpowiedź skrywa tajemniczy mag, łamacz dusz, znający sekret tajemniczej bransolety.
Spotkania tom II – czyli Tas w akcji.
(2006-04-05)
Marzena
Kowalska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Tasselhoff Burrfoot, kender, czyli niski człowieczek z hoopakiem w ręku, wieloma sakwami u boku i, co najistotniejsze, bardzo lepkimi palcami - jakoś tak już bywa, że po prostu pewne rzeczy same dostają się w jego małe dłonie. Specjalnie, jakby on sam, miał w sobie magiczną moc przyciągania, którą niestety większość nazwie – złodziejstwem. Ale, jeżeli nie znacie Tasa, nie łapcie się na to, co wam o nim mówią. W rzeczywistości, to jedna z najbardziej barwnych, wspaniałych, pełnych niespodzianek oraz obdarzonych aż nazbyt bogatą osobowością, postaci tej serii. Osobą, bez której nie wyobrażam sobie cyklu Dragonlance. Bez której, tak naprawdę, wszystko to by... nie istniało. W końcu przypadek, a on – Tas, jest jego „dłońmi”, to wielka tajemnica, która często zmienia przeznaczenie. Jest podmuchem wiatru, gdy akurat bogowie rzucają kośćmi. Jest małym wstrząsem, gdy rozstawiają swoje figury na szachownicy tego świata. Tas, to wszystko to, co skrywa definicja słowa... NIECHCĄCY!
Oto opowieść o tym jak się spotkali. Trzej najdziwniejsi, najbardziej niepasujący do siebie osobnicy. Trzy osobowości, w pełni ukształtowane, które określimy w końcu mianem przyjaciół - choć jeden z nich nigdy się do tego nie przyzna. Dwaj z nich, czyli Tanis półelf i krasnolud Flint Fireforge, znają się od dawna. Twardzi, pewni, zdolni, ale też obciążeni piętnem przeszłości. Ten kender, który nagle stanie się częścią ich życia, częścią ich przygody, to szaleństwo, które jest nieodzownym elementem tej układanki. Bez niego po prostu są niepełni. A w szczególności niemożliwe byłoby to wszystko, co się wydarzyło. Nigdy nie zniknęłaby pewna bransoletka, nigdy nie poznaliby tak dobrze morskiej elfiej księżniczki, maga i fascynujących, ognistych postaci ze świata Dragonlance.
„Spotkania”, to seria cyklu fantasy – Dragonlance, który ukazuje nam początki przyjaźni naszych ukochanych bohaterów. Jak dla mnie, seria cudowna. Wspaniała w swej barwności, fascynująco fantastyczna, pełna rozpasania, które jest przecież właściwe literaturze fantasy. A może raczej, powinno być? Pierwszy tom opowiadał o Flincie i Tanisie. Tym razem poznajemy początki przyjaźni tak różnorodnych osobowości: honorowego i twardego krasnoluda, zagubionego wśród swoich cech półelfa i zawsze niepewnego wszystkiego kendera. To na pewno seria, od której przyjaźń z całym cyklem Dragonlance mogą zacząć ci, którzy jeszcze nie poznali tego świata. A naprawdę warto. Zaś ten tom może zachwycić nie tylko magią, ale też specyficznym dowcipem, który uzależnia.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji