-
-
-
-
-
-
Płyta
- Buldog
-
cena:
37,49
zł
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Grabaż i Strachy na Lachy [Digipack]
Średnia ocena z 10 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Grabaż ,
Strachy na Lachy
- Firma fonograficzna:
-
SP Records
, 2003
- Nr katalogowy:
- SPCD0503
- Sprawdź inne tytuły:
-
Grabaż ,
Strachy na Lachy
Grabaż i Strachy na Lachy to nowa formacja powołana przez Grabaża i Kozaka - założycieli Pidżamy Porno. Z dawnego brzmienia ostał się tu przede wszystkim styl gry Grabaża na gitarze akustycznej. Poza tym znajdziemy tutaj jak najbardziej eklektyczne klimaty. Muzycznie Strachy na Lachy mieszają ska z reggae i folkiem, a wszystko przyprawiają klawiszami i loop'ami. Dużo tutaj melodii i rytmu, teksty zaś obracają się generalnie w tematyce spraw męsko-damskich. Ciekawostką jest umieszczenie na płycie utworu Ballada o Tolku Bananie (znanej z filmu Stawiam na Tolka Banana) oraz Nim wstanie dzień napisanego przez Krzysztofa Komedę i Agnieszkę Osiecką.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Cygański zajeb |
|
| 2. Krew z szafy |
|
| 3. Ballada o Tolku Bananie |
|
| 4. Raissa |
|
| 5. Idzie na burzę idzie na deszcz |
|
| 6. Zaczarowany dzwon |
|
| 7. BTW (Mamy tylko siebie) |
|
| 8. Miłosna kontrabanda / A Praga płonie |
|
| 9. Kobiece |
|
| 10. Figazmakiem |
|
| 11. Dygoty |
|
| 12. Nim wstanie dzień |
|
| 13. Bonus - Film o końcu świata |
|
- Grabaż i Strachy na Lachy [Digipack]
- Wykonawca:
-
Grabaż ,
Strachy na Lachy
Bardzo dobra płyta
(2005-11-01)
Krzysztof
Kleszcz
Więcej o recenzencie
Melodyjna, refleksyjna, mocna płyta, trochę nostalgiczna, trochę z humorem. Porywa, poprawia humor. (Na miejscu Grabaża darowałbym sobie tylko ostatni utwór, który psuje nieco konwencję swoim ciężkim tekstem). Ale płyta mimo że od jej ukazania trochę minęło, nadal rządzi w moim odtwarzaczu. I polecam każdemu, kto ma uszy.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wielki Grabaż, wspaniała aranżacja
(2004-07-26)
Maciej
Tumulec
Więcej o recenzencie
Płyta odbiega zarówno tekstowo, jak i melodyjnie od dokonań Pidzamy Porno i nie ma co się dziwić. Piosenki takie, jak "Cygański zajeb", "Raisa" i pozostałe zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Dużo ludzi sugeruje się kawałkiem "Krew z szafy", który moim zdaniem jest jednym z gorszych na tej płycie, ale można go wszędzie sobie ściągnąć. Sądzę, że nie można dokładnie ocenić całej płyty po tych 30s kawałkach. Polecam kupno tej płytki - naprawdę warto. Grabaż odwalił kupę dobrej roboty (tak trzymać!) - kawałki są bardzo melodyjne, wpadające w ucho i raczej typowo gitarowe. Pozdrawiam i polecam wypad na Woodstock, gdzie chłopaki ze Strachów Na Lachy będą dawali czadu.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Naprawdę niezłe
Marcel
Maj
Ja tę płytę kupiłem, a jestem wielbicielem punka. No i właśnie spodobały mi się genialne aranżacje. Płyta świetna, teksty typowo cmentarne, świetne, polecam. Z całego serca. Fakt, oscyluje, między reaggae, a folkiem, ale robi to cudownie. Polecam!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Świetna płyta, choć to nie najlepszy sposób na początek przygody z Grabażem...
Tolek
Banan
Świetna! Melodyjne easy listening, z nowymi aranżacjami znanych utworów Grabaża ("Film O Końcu Świata") i innych. Teksty również grabażowej, tudzież innej prowiniencji. Miłe, czytelne i zakręcone jednocześnie na ten cudny, dobrze pidżamowcom znany sposób! I jedna dygresyjka - muszę się przyznać do tego, że wpadła mi pod koniec 2003 roku w rączki "nie-do-końca-legalna" kopia płyty, na której w miejscu "Figizmakiem" jest świetny cover "No Woman, No Cry", z polskim tekstem! A na oficjalnym albumie go nie ma... Hmmm?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji