Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Gulag Orkestar
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Beirut
- Firma fonograficzna:
-
4AD
, 2006
- Nr katalogowy:
- CADD2619CD-2
- Sprawdź inne tytuły:
-
Beirut
Amerykanie odkrywają muzyczną tradycję wschodniej Europy. Ten album to szok, dla każdego kto spodziewa się, że został nagrany przez bałkańską orkiestrę. 11 utworów na akordeon, instrumenty dęte, mandoliny i niezliczone instrumenty perkusyjne to dzieło nastolatka pochodzącego z Albuquerque w stanie Nowy Meksyk. Jeżeli dodamy do tego jeszcze rozdzierające wokalizy w stylu Davida Byrne'a to otrzymamy jeden z najbardziej nostalgicznych albumów minionego roku. Pełen nieskrywanej tęsknoty za wschodnią Europą, zaskakujący niesamowitą wyobraźnią muzyczną Zacha Condona, która swobodnie wędruje od Bałkanów przez meksykańskich mariachi, aż po indie pop. Koniecznie!
| Posłuchaj utworów: |
| 1. The Gulag Orkestar |
|
| 2. Prenzlauerberg |
|
| 3. Brandenburg |
|
| 4. Postcards from Italy |
|
| 5. Mount Wroclai (Idle Days) |
|
| 6. Rhineland (Heartland) |
|
| 7. Scenic World |
|
| 8. Bratislava |
|
| 9. The Bunker |
|
| 10. The Canals of Our City |
|
| 11. After the Curtain |
|
| CD 2 |
|
| 1. Elephant Gun |
|
| 2. My Family' Role In The World Revolution |
|
| 3. Scenic World |
|
| 4. The Long Island Sound |
|
| 5. Carousels |
|
- Gulag Orkestar
- Wykonawca:
-
Beirut
Brak słów
(2007-08-31)
Ewa
Woźniak
Więcej o recenzencie
Długo już wędruję po świecie muzyki i wiele już słyszałam, ale drugiej tak rewelacyjnej muzyki jeszcze nie spotkałam. Bogactwo dźwięków, nostalgia, geniusz - to wszystko składa się na wielkie dzieło zaledwie 20-letniego człowieka o cudownej, ciepłej barwie głosu! Ta muzyka jest wręcz kolorowa, jest okularami, przez które widzi się inny świat. Przy "Poscards from Italy" po prostu się rozpłakałam. Kompozycje na tych płytach niosą ze sobą potężny ładunek emocji, a razem tworzą obraz wspomnień podróży twórcy. Jedyne, co jest złe, to cena, jaką oferuje Merlin. Ale "The Gulag Orkestar" jest wart każej ceny. Polecam!
(9 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Płyta dla włóczykijów
(2006)
Bartek
Chaciński
Przekrój
Więcej o recenzencie
Beirut – bałkański projekt z Ameryki. I ostatnia z ważnych płyt, jakie usłyszycie w tym roku.
Czy w Meksyku mieszkają Cyganie? Być może. Ale w Nowym Meksyku już z całą pewnością. 16-latek z Albuquerque w stanie Nowy Meksyk uciekł ze szkoły i pojechał, jak to Amerykanie, w podróż życia. Do Europy. Po kulturę, rzecz jasna. Traf chciał, że jako nastoletni backpacker nie trafił najpierw do Luwru ani do Galerii Uffizi, tylko do squatu w Amsterdamie, gdzie mieszkał pewien Serb. Ten miał plecak pełen muzyki bałkańskiej. Możemy się domyślać, że jeszcze charakterystyczne dla regionu napoje, i że to one pomogły nawiązać przyjaźń serbsko-amerykańską. Grunt, że wszystko doprowadziło obywatela USA do kulturowego objawienia.
Gdy nasz bohater wrócił do Stanów, otworzył jednoosobowy projekt muzyczny, który nazwał Beirut (choć nie był nigdy w Libanie), i zaczął nagrywać płytę - utwory inspirowane w równym stopniu rodzimą piosenkową tradycją i folklorem bałkańskich Cyganów (choć i na Bałkanach podobno nie był - dotarł ledwie do Pragi). Majestatyczne dęciaki bałkańskie spotykają tu ukulele. Rytmy walca - tańce meksykańskie. A sposób śpiewania nieco zbliżony do rockowego Thoma Yorke'a z Radiohead - piękne i stylowe melodie w stylu "Postcards from Italy" (czyli jednak były Włochy po drodze!).
Album zatytułował "Gulag Orkestar", co naturalnie wywołało w amerykańskiej prasie (rzecz wyszła tam w maju, dziś trafia do nas) entuzjastyczne komentarze, że to płyta inspirowana folklorem... rosyjskim. Pojawiły się też uwagi, że Goran Bregović to taki Roy Orbison Bałkanów. Możemy się śmiać z tego tonu komentarza, ale nie wolno przeoczyć sukcesu projektu Beirut i efektów jego pracy, bo i dla nas będzie on świeży przez specyficzny sposób patrzenia na to, co już znamy. Na pewno na Bregovicia, bo tego nasz bohater poznał, oglądając filmy Emira Kusturicy. I cygańską grupę Taraf de Haidouks, która na scenie world music odniosła taki sukces, że i w Stanach ją znają. W Beirucie usłyszymy te wpływy przefiltrowane przez alternatywno-rockową, college'ową wrażliwość.
Wygląda na to, że cały Nowy Meksyk jest po prostu Rumunią Stanów Zjednoczonych.
(16 z 16 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Klimat, klimat, klimat!
(2006-12-03)
Radosław
Orzeł
Więcej o recenzencie
Zacznę od ceny, która teraz w ofercie Merlina jest lekko niepoważna i raczej odstrasza od spróbowania. Nawet jeżeli Beirut to jednak luksusowa prostytutka, swoją wartość potwierdzić może dopiero przy drugiej wizycie. Wracając do płyty - jest rewelacyjna. Klimat, jaki udaje się odtworzyć młodemu Amerykaninowi (Condon - twórca całego projektu, w chwili pracy nad materiałem miał zaledwie 20 lat!) zupełnie nie pasuje do muzycznej tradycji Zachodu. Ani tej dawniejszej, ani współczesnej. "Gułag" mółby z powodzeniem ilustrować ścieżkę dźwiękową u Akima, Gatlifa może Kusturicy. W przypadku Beirutu nie mamy jednak prostego przełożenia, jakie z pewnością niejednemu może nasuwać się z twórczością ulubionego Kusturicy, Bregovicia. Album młodych Amerykanów jest koherentny, spójny, nade wszystko jest projektem własnym i autorskim. A koncertowo, banda 10 rozwrzeszczanych chłopaków prezentuje się nie gorzej niż ich przyjaciele z Calexico. Chciałoby się przy tym kiedyś zatańczyć. Potupać.
(19 z 20 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji