Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Gulasz z Turula
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Krzysztof Varga
- Wydawnictwo:
-
Czarne
, Maj 2008
- ISBN:
- 978-83-7536-040-0
- Liczba stron:
- 196
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Krzysztof Varga
"Krzysztof jest Polakiem, Varga jest Węgrem. Razem wpowadzają nas w mity i realia madziarskich dziejów, oprowadzają po zaułkach oraz promenadach Budapesztu, zagłębiają się w zrozumienie sumienia i pomników Węgrów, a także ich nostalgii. Bolesny dla Madziarów, fascynujący dla Polaków, esej Krzysztofa Vargi o traumach i bohaterstwach tak bliskiego, a przecież ciągle mało znanego nam narodu jest jednak drogą do zrozumienia Węgrów, których kochamy - nie znając! Gorąco polecam, choć w niejednej sprawie podyskutowałbym nie tyle z Krzysztofem, co raczej z Vargą. Najchętniej wszakże powłóczyłbym się z Autorem tych uroczych opowieści po Budzie i Peszcie, zaglądając do tak smacznie przez nich opisywanych knajpek i winiarni." Tadeusz Olszański
- Gulasz z Turula
- Autor:
-
Krzysztof Varga
Ciekawa
(2011-11-24)
rowena77
Więcej o recenzencie
Dosłownie frunęłam przez tę książkę, przeczytana jednym tchem. Tak gładko i sprawnie autor wciągnął mnie w swoją opowieść o Węgrach, z perspektywy Węgra i Polaka, oczami miejscowego i turysty. "Polak, Węgier dwa bratanki", ja bym dodała, że Węgier to nawet młodszy i bardziej nieporadny braciszek Polaka. Bo na przykład Polska za wszelką cenę robi z siebie męczennika, i świat się tym interesuje, nie w sensie, że zaraz pomaga, ale się interesuje. Męczeństwo Węgrów nikogo nie obchodzi, oprócz nich samych, i na tym polega ich tragedia. My lubimy narzekać, a oni pławić się w smutku. My, jak mamy dość życia w Polsce, pakujemy walizy i wyjeżdżamy, w poszukiwaniu innego raju, Węgrzy tylko gadają, że wyjadą, a tak naprawdę nie potrafili by nigdzie indziej żyć. Masowej emigracji Węgrów nie będzie, no chyba, że jakaś przymusowa. Nie mogę zrozumieć fenomenu tej książki, w zasadzie nie powinna zachęcać do odwiedzenia tego kraju, a jednak chciało by się tam zajrzeć. Trochę miałam inne wyobrażenie o Węgrach. Nie byłam tam, ale mój dziadek tam był, przywiózł na pamiątkę dla mnie kilka pocztówek, na którym na ludowo ubrane kobiety i dziewczęta prezentują lokalne smakołyki na stołach i jeszcze do tego choinka ubrana w ręcznie robione ozdoby. Urzekła mnie wtedy ta cepelia. I rzeczywiście według Vargi Węgrzy doskonale potrafią kupczyć swoim folklorem, uwodząc turystów. Na węgierskie potrawy może i bym się skusiła, ale chyba do ulubionych bym nie zaliczyła, są ostre i na smalcu. Trudno jednak sądzić coś, czego się nie próbowało. Ogólnie książka bardzo mi się podobała, lubię taki prosty język o rzeczach ważnych, dzięki czemu człowiek zastanawia się nad sednem sprawy, i nie dochodzi znaczenia poszczególnych słów. Taka inteligentna prostota, która szybko zjednuje sobie czytelnika. Warto było przytrzymać zamówienie, aby dostać jeszcze tę książkę. A tytułowy Turul to mityczny ptak Węgrów, skrzyżowanie orła z gęsią.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Gulasz o niezwykłym smaku
(2009-10-14)
wojciech
przesmycki
Więcej o recenzencie
„Gulasz z Turula” Krzysztofa Vargi to książka mityczna. Jak tytułowy ptak widmo, z którego ma być przyrządzone madziarskie danie. A reszta składników? W powieści jest ich cała masa: wykwintna Buda ze wzgórzem Gelerta, zamkiem, restauracjami, czerwonym wytrawnym winem dla turystów i bardziej pospolity Peszt z piwem „arany aszok”, bazarowymi budkami oraz słynnym dworcem „Keleti” na którego peronach, w oczekiwaniu na pociąg do Belgradu, Wenecji, Triestu czy jeszcze dalej, rozgrywa się szachowe partie niemalże o wszystko. Jesienią nad Dunajem unosi się mgła podszyta melancholią. O tej porze roku wszechobecni i wszechwiedzący kelnerzy roznoszą gulasz przyprawiony madziarskim duchem. O Węgrzech i o Węgrach napisano niemalże wszystko. Ta książka jest inna. Wchodzi w umysł i w całe ciało. Dotyka kości. Pod nimi skrywa się węgierska dusza. Ulotna niczym Turul. A czy ktoś widział duszę? Być może jeździ tramwajem numer „Cztery” z Pesztu na Moszkva Therm. Tam na tramwajowej pętli u kwiaciarek kupuje bukiet kwiatów i znika ponownie.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji