Zabierając się do wykładzików o wielkich filozofach, o ludziach, co nowe kierunki
myśli otworzyli następnym pokoleniom, zastrzec się powinienem, że nie jest moim
zamiarem przedstawienie historii filozofii w pigułce; nie jest to też bardzo
skrócony podręcznik, encyklopedia czy słownik. Studenci, którzy by mieli zdawać
egzamin na podstawie tych wykładzików, będą zawiedzeni: egzaminu nie zdadzą.
Dobrych podręczników, słowników i encyklopedii jest pod dostatkiem. Nie zamierzam
"streszczać" Platona, Kartezjusza czy Husserla, byłaby to śmieszna
ambicja. Chciałbym mówić o wielkich filozofach w taki sposób, by u każdego wyłowić
jedną myśl, która dla niego samego jest ważna, należy do filarów domu, jaki
zbudował, a zarazem dla nas, teraz jest zrozumiała, jakąś strunę w naszym umyśle
potrąca, miast tylko wiadomość historyczną podawać. Postaram się każdy wykładzik
kończyć pytaniem skierowanym do wszystkich, co go słuchali, pytaniem z myśli
tego filozofa zabranym, nadal ważnym, nadal nierozstrzygniętym wyraźnie.
Porządek wykładzików jest chronologiczny, z jednym lub drugim wyjątkiem, ale
mówić chcę o myślach wielkich ludzi, nie o tym, jak byli uwikłani w wielką historię,
jakie mieli parantele, jakie losy życia (chyba że to ważne dla rozumienia myśli).
Co do tego, kogo za wielkiego filozofa poczytywać należy, jak tych wielkich
z tłumu wybrać, nie ma pewnie zgody pełnej tych, co się tymi sprawami interesują,
ale jest zgoda w znacznej części. Trzymam się więc własnego wyboru i nie mam
siły, by z każdym się spierać, co powie "nie ten jest wielki, ale inny".
Chcę trzydziestu w sumie wybrać.