FRAGMENT KSIĄŻKI
Philip Freriks
Południk Paryża. Fascynująca wędrówka przez stolicę Francji
Wydawnictwo: Trio , Maj 2007
ISBN: 978-83-7436-118-7
BARON HAUSSMANN, PODCESARZ PARYŻA
Bulwar Haussmanna należy do najbardziej znanych grands boulevards w stolicy Francji. To on w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XIX wieku zadecydował o obecnym wyglądzie Miasta Światła. Bulwar, który rozciąga się od stacji metra Richelieu-Drouot do Charles-de-Gaulle/Etoile (Arc de Triomphe), słusznie nosi imię prefekta Georges'a Eugene Haussmanna. Jeszcze w 1970 roku 60 proc. domów i ulic Paryża pochodziło z czasów jego wielkiego projektu odnowy miasta.
Haussmann był wysokim urzędnikiem państwowym i protegowanym cesarza Napoleona III. Ironicznie nazywano go także podcesarzem. Napoleon III powierzył mu przebudowę Paryża w łatwy do zarządzania zespół urbanistyczny, w którym zapanuje porządek i spokój. W znanej z częstych rebelii stolicy (od 1789 roku miały miejsce jeszcze dwa krwawe powstania, nie licząc rzezi podczas Komuny 1871 roku) miały pojawić się szerokie arterie, których położeniu przyświecał zapewne jeden cel - łatwego dławienia buntów rewolucyjnych. Wystarczy spojrzeć na plan miasta, na jego długie, proste aleje łatwe do przemieszczania armat, by przekonać się co do słuszności tej koncepcji.
Walter Benjamin (1892-1940), pisarz niemiecki i żarliwy frankofil, widział w Haussmannie planistę, którego projekty aż daleko po wiek XX będą oceniane jako zapobiegające walkom ulicznym. Przebudowa, rozbiórka do fundamentów, modernizacja, odnowa miasta miały według pisarza niemieckiego tylko jeden cel, mianowicie represyjny. Benjamin pisał o Paryżu w Das Passagenwerk jako "stolicy XIX wieku". "Prawdziwym celem prac Haussmanna było zabezpieczenie się przed ewentualną wojną domową. Chciał, aby raz na zawsze zaprzestano stawiania barykad na ulicach Paryża. Jego współcześni nazwali tę koncepcję "upiększeniem strategicznym miasta."
Benjamin w swojej ocenie uległ zbytnio wpływom przeciwników Napoleona. W latach od 1852 do 1869 Haussmann zamienił podupadłe i będące wylęgarnią chorób średniowieczne miasto, pełne ciemnych, krętych uliczek i otwartych, cuchnących studni, w nowoczesną metropolię z szerokimi bulwarami, z przestrzennymi placami, z kanalizacją i z bieżącą wodą. Powstało nowe i szczególnie wygodne do życia miasto, które mimo wszelkiej krytyki zadowalało jego mieszkańców. Byłoby wielką przesadą sądzić, by taka radykalna odnowa stolicy służyła wyłącznie kreowaniu przestrzeni dla manewrów militarnych.
Ta niemająca sobie równych eksplozja budowlana za panowania Napoleona III odbywała się kosztem najuboższych. Gwałtowny rozwój budownictwa prowadził do ryzykownych spekulacji i politycznego klimatu niezgody. Nic dziwnego, że powstały wątpliwości co do uczciwych zamiarów prefekta i jego zwierzchnika. Sądzono, że Haussmann umyślnie podtrzymywał ten cyniczny mechanizm francuskiej raison d'état (racji stanu) i grands travaux (wielkie prace) nie były niczym innym, jak tylko przykrywką nieco mniej szlachetnych, strategicznych planów antyplebejskich.
Oprócz ataków przeciwników politycznych musiał się liczyć ze zjadliwą krytyką pisarzy, dziennikarzy i karykaturzystów. Przebudowa Paryża stała się symbolem napoleońskiego despotyzmu. Haussmann, który sam i bez ironii prezentował się jako artiste démolisseu (artysta rozbiórek), był posądzany o najczarniejsze plany. Autorytatywnym zachowaniem i manipulacjami finansowymi przysporzył sobie dodatkowo wielu wrogów.
Jego sławne bulwary, które od placu do placu łączą ze sobą różne dzielnice ku naszej wygodzie, przebiegają jak proste linie przez stary, kręty Paryż Balzaka i Hugo, "bowiem kule nie wiedzą, jak skręcić w pierwszą ulicę w prawo" - powiedział Ernest Picard, członek opozycji liberalnej. Emile Zola pisał, już nie ironizując, w La Curée: "Jedno nacięcie tutaj, nacięcie dalej, nacięcia wszędzie, Paryż pocięty szablą, godnymi podziwu strategicznymi arteriami komunikacyjnymi, za sprawą których w sercu starych dzielnic miasta pojawiają się twierdze militarne".
Jest to podsumowanie niesprawiedliwej lub w każdym wypadku błędnej opinii pośmiertnie krążącej o Haussmannie, opierającej się na subiektywnych oskarżeniach jego byłych wrogów. Historyk amerykański David Jordan pisał w Transforming Paris, The Life and Labors of Baron Haussmann: "Haussmann pozostał w pamięci takim, za jakiego uchodził w oczach współczesnych". Dalej przytacza w swojej książce wspomnienia, które prefekt opublikował w 1890 roku, rok przed swoją śmiercią, prawdopodobnie z zamiarem zapobieżenia temu wszystkiemu, co będzie w przyszłości z taką łatwością o nim rozpowszechniane. Wspomnienia Haussmanna napisane są w formie oficjalnego raportu pełnego liczb i tabel, a tytuły rozdziałów: Ulice, ścieżki spacerowe i skwery, Woda i kanalizacja, Budowle sakralne, publiczne, nauki i oświaty świadczą o tym, że autor chciał przejść do historii nie jako obywatel w mundurze prefekta, lecz jako uznany urbanista. Sukces, jaki odniósł, jest sukcesem technokraty, którego sobą reprezentował, i którego Jordan podziwia: "Nie widział w stolicy nic z tej energii, tajemniczości, czy uroku, które tak pociągały wielu mu współczesnych. Najbardziej kochał Paryż "oczyszczony ze staroci", z "szerokimi i prostymi arteriami".
Także Bernard Marchand, autor wcześniej opublikowanej historii miasta Paris, Histoire d'une ville bronił "niekochanego biurokraty", jakkolwiek włączył do swojej publikacji cytat z 1857 roku, z którego można wnioskować zupełnie coś innego. Haussmann potrzebował finansowej pomocy rządu. Dla jej uzyskania musiał użyć silnego argumentu, by przekonać nieufnych, którzy rząd ten reprezentowali: "Chodzi o budowę takich ulic, które umożliwią wygodne, szybkie i łatwe połączenia pomiędzy najważnieszymi punktami stolicy a bazami militarnymi dla ich ochrony".
Wpływ na plany urbanizacyjne prefekta Sekwany (Paryż należał wtedy do departamentu Sekwany) miały, jak podejrzewano, jeszcze inne zdarzenia. Następujące po sobie rewolucje w latach 1789, 1830, 1848 i pomniejsze bunty pozostawały długo w pamięci klas uprzywilejowanych. Napływ biedoty z prowincji, którą Haussmann lekceważąco nazywał "nomadami", spowodował, że stolica Francji nie panowała nad swoim gwałtownym rozrostem. Liczba ludności powiększyła się z pół miliona w 1815 roku do miliona w 1848 roku i niemalże dwóch milionów w 1870 roku. Sama już wysepka Ile de la Cité liczyła piętnaście tysięcy mieszkańców. Les Misérables (Nędznicy) Victora Hugo i ta biedota z powieści Eugene Sue czy Balzaka głodowała pod wieżami Notre-Dame. Na początku Rewolucji Francuskiej mieszkało w Paryżu 2 proc. ogólnej liczby ludności Francji, a osiemdziesiąt lat później już 7 proc. Od prefekta oczekiwano, że znajdzie rozwiązanie, by utrzymać z dala od porządnych obywateli tych wszyskich Quasimodo's i Gavroches.