Maroon 5 mają na koncie dwa multiplatynowe albumy "Songs About Jane" z 2002 roku oraz wydany pięć lat później - "It Won't Be Soon Before Long", przeboje takie jak "This Love", "She Will Be Loved", "Harder To Breathe", Sunday Morning" i "Makes Me Wonder", trzy statuetki Grammy oraz piętnaście milionów egzemplarzy płyt sprzedanych na całym świecie.
Album "Hands All Over" to przebojowa mieszanka utworów łączących pop, rock i funk. Piosenki ukazują ich silne strony - są pogodne, melodyjne oraz wykonane z zaangażowaniem i pasją.
Przyzwoity pop, ale...
(2010-09-20)
tasmaniandevil
Więcej o recenzencie
Moje upodobania muzyczne niekoniecznie kierują się w stronę popu, ale od czasu do czasu lubię przyzwoitą popową odskocznię, szczególnie jeśli jest okraszona nutą świeżości albo przyjemnym dźwiękiem gitary. Pierwsza płyta chłopaków z M5, Songs About Jane była właśnie taką perfekcyjną odskocznią pełną świeżości i dynamiki, na dzień dzisiejszy również najmniej komercyjną płytą zespołu. Z pewnością nie zrozumieją o czym piszę Ci, którzy M5 kojarzą wyłącznie z She Will Be Loved i This Love. Kolejna płyta studyjna IWBSBL była już inna, bardziej popowa, ale na dobrym poziomie. Sporo ballad, ale przecież na ballady też są amatorzy, więc nie można być egoistą. Trudno ocenić bardzo trafnie płytę po kilku przesłuchaniach, ale podzielę się z Państwem pierwszym wrażeniem. M5 to nadal dobry gitarowy pop, płyta na pewno spodoba się miłośnikom radiowej muzyki. Innych, bardziej wymagających, może troszkę rozczarować. Wersja deluxe chyba trochę wzbogaca album, całkiem fajne kawałki znalazły się jako bonusy... to niestety ostatnio taktyka wielu artystów, to co dobre ląduje na B-side'ach lub bonusach. Moim zdecydowanym faworytem na HAO jest Give a Little More, utwór jakby rodem z imprez sprzed kilku dekad, momentami mam wrażenie, że słucham M. Jacksona i chyba nie tylko ja (komentarze na YouTube). Znane już szeroko Misery jest równie przyjemne, choć wersja akustyczna jest (dla mnie) o niebo lepsza, może dlatego, że kocham muzykę odłączoną od prądu. Pozostali moi faworyci to również utwory oscylujące w dawnych klimatach tanecznych z odrobiną nowoczesnego funku charakterystycznego dla M5: Get Back In My Life, Don't Know Nothing, Stutter i niespodzianka nr 18 czyli cover Queen (do oryginału daleko, ale sprawia radość). Bonusy No Curtain Call i Last Chance są również dosyć ciekawe i oryginalne. Potem pozostają głównie ballady i balladopodobne utwory, z których chyba najlepszy jest I Can't Lie. Pół płyty z pewnością znalazło się już w recenzji więc jest całkiem nieźle. Utwór tytułowy jest jedyną "rockową" pozycją, ale mnie nie położył na łopatki. Pozostał mi mały niedosyt z oczekiwania na płytę promowaną początkowo jako inną, tajemniczą, nagrywaną niemal z dala od cywilizacji, gdzieś daleko w Szwajcarii przy współpracy z producentem AC/DC i Def Leppard. Moje oczekiwania chyba najbardziej oddaje akustyczne Misery, w którego klimacie było moje marzenie o nowej płycie M5. Wyszło trochę inaczej, co nie znaczy, że źle, nie każdy musi mieć te same oczekiwania. Płyta jest po prostu dobra i stawiam 4 gwiazdki za przyzwoity pop, zostawiając oczekiwania daleko za sobą, mam zatem nadzieję, że obiektywnie. Album z pewnością przyniesie wiele radości w coraz smutniejsze jesienne wieczory i spokojnie polecam ten zakup wszystkim, którzy mają sentyment do chłopaków z M5.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji