Pełny opis produktu: Hat, Rabbit [Digipack]
Średnia ocena z 15 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Gaba Kulka
- Firma fonograficzna:
-
Mystic
, 2009
- Nr katalogowy:
- MYSTCD079
- Sprawdź inne tytuły:
-
Gaba Kulka
Gabrieli talent wokalny, muzykalność i osobowość, po prostu nie mogą być nikomu obojętne. Jeśli ktoś narzeka na poziom polskiej sceny muzycznej, to najwyraźniej nie słyszał Gaby Kulki - tak o artystce mówi Czesław Mozil. "Hat, Rabbit" to płyta która wiele zmieni. Na pewno "odczaruje" pojęcie muzyki pop w Polsce. Zmieni też sposób postrzegania samej Gaby, która z tym albumem przestaje być artystką solową i prezentuje brzmienie pełnego zespołu. Jej kompozycje nabrały dzięki temu zupełnie nowej energii. Płyta zawiera trzynaście premierowych piosenek, w tym singlowe "Niejasności".
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Hat, Meet Rabbit |
 |
 |
| 2. Heard the Light |
 |
 |
| 3. Aaa |
 |
 |
| 4. Niejasnośc |
 |
 |
| 5. Love Me |
 |
 |
| 6. Challenger |
 |
 |
| 7. Emily |
 |
 |
| 8. Kara Niny |
 |
 |
| 9. Lady Celeste |
 |
 |
| 10. Propaganda |
 |
 |
| 11. Bosso |
 |
 |
| 12. Słuchaj |
 |
 |
| 13. Over |
 |
 |
- Hat, Rabbit [Digipack]
- Wykonawca:
-
Gaba Kulka
Dla mnie bomba z opóżnionym zapłonem
(2009-11-04)
Ewa
Raczyńska-Mąkowska
Więcej o recenzencie
Tak właśnie zareagowałam na muzykę Gaby. Najpierw jakiś singiel w Trójce i już wiedziałam ,że trzeba wbić się w tę niesamowitą muzykę, jakiś dziwnie znajomy głos...Po pierwszym przesłuchaniu nie było euforii , ale zainteresowanie, coś wciągającego , co kazało powtarzać - jeszcze raz , jeszcze raz , jeszcze... Aż pochłonęła bez reszty na długie tygodnie. Świetny wokal, aranże, słowa. Gaba nie kryje przecież na jakiej muzyce się wychowała, kto jest dla niej guru. Czy to grzech? Dla mnie takie twórcze przetrawienie swoich muzycznych autorytetów , to też wielka sztuka. Do tego Gaba wydaje się niezwykle szczerą, sympatyczną ,skromną osobą o wrodzonej muzykalności , czego doświadczyłam na koncercie.Nie ma co , pojawiła się nowa muzyczna osobowość. To dobrze,że mamy Kasię Nosowską, Marysię Peszek , a teraz Gabę Kulkę. Czekam na następne wrażliwe wokalistki.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Pięknie oprawiona muza
(2009-10-20)
Yga Kostrzewa
Więcej o recenzencie
Z komentarzy tutaj wynika, iż muzyka Gaby Kulki do białości rozpaliła słuchaczy... I podzieliła prawie niczym jak słynne "oklaski" P. Rubika :) Mnie na pierwszy rzut ucha i oka muzyka z tej płyty skojarzyła się z Alicją w Krainie Czarów - nie wiem, czy to przez ten tytuł? W każdym razie jest magiczna. Profesjonalnie skomponowana, zagrana i nagrana. A także ładnie wydana. Odnośnie wpływów i zapożyczeń - owszem, słychać to wyraźnie Kate Bush, Tori Amos i jeszcze inne dźwięki, których mogę nie znać (szczególnie Bush jest słyszalna i to trochę denerwująco w numerze "Aaa...") - ale, jak ktoś napisał - czy wzorowanie się na wspaniałościach muzycznych jest czymś złym? Mamy taką swojską Gabę, która łączy pięknie te muzyczne style i trendy. Podsumowując - muzyka piękna, dobrze się słucha, pobrzmiewa orkiestrą i rockiem, rozbudowana, nietuzinkowa, ma czym się pochwalić.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Tylko jedno "ale"
(2009-09-03)
lidka kołbińska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Widzę, że zaistniał tu podział na widzących w GK objawienie na polskiej scenie oraz na tych, którzy wytykają jej bezwstydne naśladownictwo. Wyjdźmy od tego, że płytę warto kupić, słucha się jej bardzo dobrze, to kawałek całkiem przyzwoitej muzyki, dobrze zaśpiewanej, zaaranżowanej, opatrzonej oryginalnymi tekstami. Jednak niezauważenie podobieństwa do Kate Bush (zwłaszcza do pierwszych płyt tej artystki) i Tori Amos jest po prostu niemożliwe. Numer "Challenger" i "Emily" to dla mnie niemalże kopia Kate Bush, kompozycja utworu i charakterystyczny wokal przywodzą na myśl natychmiast tą angielską artystkę. Jednak... myślę, że Bush tych utworów by się nie powstydziła, więc to chyba dobrze. Poza tym przyznajmy uczciwie, że Gaba Kulka potrafi śpiewać! Nie ukrywam, że jestem wielką fanką Kate Bush, stąd niekiedy słuchając tej płyty kręcę nosem, jednak mimo wszystko uważam ją za jedną z najlepszych, jakich słuchałam w ostatnim czasie. Na polskiej scenie jest to z pewnością objawienie.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Powielanie schematów
(2009-05-05)
Michael Angelo
Więcej o recenzencie
Nowa, stara twarz na polskim rynku muzycznym.
Gaba Kulka to młoda artystka, córka skrzypka Konstantego Kulki, która do tej pory wydawała płyty własnym sumptem, ze swojego mieszkania czyniąc prymitywne studio. Hat, Rabbit to jej pierwsze wydawnictwo wyprodukowane pod szyldem dużej wytwórni płytowej Mistic Production- odpowiedzialnej m.in. za niedawny sukces Czesława Mozila.
Ale czy nowe dzieło Panny Kulki jest niczym tytułowy, magiczny królik z kapelusza, jak sugeruje nam wydawca ?
Śmiem wątpić.
Po otwarciu płyta zachwyca nas naprawdę doskonałą oprawą graficzną. Ukłon w stronę grafika. Jednak zaraz po włożeniu jej do odtwarzacza czar pyska bezpowrotnie. Kulka nawet pod okiem świetnych producentów nie poskromiła swojej maniery wokalnej, bliźniaczo podobnej do wokalu Kate Bush, do której uwielbienia sama artystka przyznaje się bez bicia. Na tym inspiracje muzycznymi autorytetami się nie kończą. W niektórych piosenkach słychać kabaretowe melodie połączone z rockową energią, jednoznacznie nasuwające skojarzenia z muzyka The Dresden Dolls. W innych znowu fortepian pod dłońmi Gaby wydaje dźwięki spod znaku Tori Amos, czy Reginy Spektor. Nie można nikogo ganić za inspiracje, ale tutaj mamy raczej doczynienia z wiernym, odtwórczym wręcz kopiowaniem starych wzorów zza oceanu, niż z inspiracją będącą krokiem w kierunku wykreowania własnego stylu. Płycie nie pomogli nawet znakomici goście w postaci wsponianych już Czesława Mozila i Konstantego Kulki. Mystic Production liczyło na kolejny sukces na miarę Czesław Śpiewa. Nic z tego. Gabie brakuje zarówno oryginalności, jak i charyzmy tego pierwszego.
Na polskim rynku muzycznym nieustannie wiejącym nudą, Gaba Kulka może wydawać się artystką barwną i oryginalną, ale prawda jest taka, że jeśli nie przestanie się wzorować na sprawdzonych już formułach, i nie odnajdzie ona indywidualnego stylu, to szybko przyjdzie zwijać jej żagle i wrócić do swojego mieszkania przerobionego na studio.
(9 z 26 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Cudna ta Gaba!
(2009-05-06)
Milena
Kawka
Więcej o recenzencie
Kompletnie nie rozumiem skąd te mechanicznie i bez zastanowienia powtarzane opinie, że Gaba jest polskim odpowiednikiem Kate Bush. To, że jej głos brzmi podobnie to zaleta, nie wada. Nie chcę się nawet domyślać ile wokalistek dało by się pokroić w plasterki za taką barwę i warsztat jaki ma Kulka. Album „Hat, Rabbit” to bogata paleta kolorów. Dzieje się tu bardzo dużo i bardzo ciekawie. Może nie wszyscy to słyszą, szczególnie ci młodsi mogą mieć z tym problem, ale w wielu miejscach słychać najlepsze wpływy… Queen. Tak! Trzeba się wsłuchać w strukturę tych kompozycji, w podejście do materii, w pomysł i ideę. Freddie Mercury rzadko się pojawia w wypowiedziach Gaby, ale tak naprawdę więcej tu jego przekornego, skłonnego do poszukiwań ducha, niż Bruce’a Dickinsona, o którym tyle się słyszy, czy Kate Bush wypominanej przez nieświadomych młodziaków. Takie piosenki jak „Hat, Meet Rabbit”, „Emily” czy „Propaganda” z pewnością wywołają uśmiech na twarzy Freddiego, gdziekolwiek dziś jest, w niebie czy piekle. Na tej płycie jest i jazz i rock i pop i nawet bossa nova. „Aaa…” z Czesławem to jedna z najpiękniejszych piosenek jakie napisano w Polsce od wielu lat. Bardzo mądry, bogaty i wielowątkowy album. I nareszcie coś co nie jest nudne jak ten cały smętny, polski „off”. Jeżeli muzyka pop może tak wyglądać, to ja jestem fanką i przekonuję się o tym po wielu latach niewiedzy jak o tym, że całe życie mówię „prozą” Tak trzymaj Gaba!
(10 z 15 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(15)