-
-
-
-
-
Osiecka
- Katarzyna Nosowska
-
cena:
38,99
zł
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Head First
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Goldfrapp
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2010
- Nr katalogowy:
- 6262122
- Sprawdź inne tytuły:
-
Goldfrapp
Album "Head First" to To przypływ syntezatorowego optymizmu, euforii, fantazji i romantyzmu.
Zespół nagrywał płytę w 2009 roku, w Bath i Londynie. Różnorodność, ambitny charakter i kierunek nowej płyty wyraźnie pokazują, że zespół Goldfrapp pozostaje pionierem trendów i ikoną współczesnej muzyki brytyjskiej.
"Head First" to kolejna płyta po cieszącym się uznaniem krytyków albumie 'Seventh Tree', po którym NME napisało o Goldfrapp: "dokonali czegoś pozornie niemożliwego: weszli jeszcze głębiej w baśniowy w świat fantazji". Independent opisywał poprzednią płytę jako "wysublimowany, przebojowy pop".
"Head First" to dzieło zespołu w jego spójnie doskonałej dyskografii, poczynając od urzekających elektronicznych ballad z nominowanego do nagrody Mercury debiutu "Felt Mountain", przez taneczno-burleskowy drugi album "Black Cherry", aż po mieniącą się blaskiem lustrzanej kuli płytę "Supernatur"' z 2005 roku, która sprzedała się na świecie w milionie egzemplarzy.
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Rocket |
 |
 |
| 2. Believer |
 |
 |
| 3. Alive |
 |
 |
| 4. Dreaming |
 |
 |
| 5. Head First |
 |
 |
| 6. Hunt |
 |
 |
| 7. Shiny And Warm |
 |
 |
| 8. I Wanna Life |
 |
 |
| 9. Voicething |
 |
 |
- Head First
- Wykonawca:
-
Goldfrapp
Optymizm i refleksja
(2011-11-24)
Trinity
Więcej o recenzencie
Od niedawna zostałam fanką Goldfrapp, ale właśnie dzięki temu albumowi. Unikalne połączenie muzyki elektronicznej, optymizmu cechującego muzykę lat-80, piękny wokal Alison oraz własny i niepowtarzalny styl sprawiają, że od tej płyty szybko się można uzależnić.
W dobie wszechoogarniającej miernoty i muzycznej papki z komercyjnych stacji, muzyka Goldfrapp jawi się niczym azyl. Płyta jest niezwykle melodyjna, więc można przy niej tańczyć, ale też w każdym niemal utworze jest taki liryczny fragment na który się czeka. Ja zaczynam dzień od "Rocket", a kończę na "Dreaming". Zaczęłam słuchać też wcześniejszych płyt Goldfrapp i nie mam wątpliwości, że jest to jeden z najważniejszych zespołów XXI wieku.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Zbyt słabo jak na taką ikonę jak Goldfrapp
(2010-03-22)
egzy
Więcej o recenzencie
"Head First" to definitywnie jedna z tych płyt, na które czeka się ze zniecierpliwieniem i zaciekawieniem. Po niezwykłej, nietuzinkowej i baśniowej wyprawie z "Seventh Tree" zarówno wymagania, jak i oczekiwania wobec Goldfrapp wzrosły. Nowe wydawnictwo brytyjskiego duetu, promowane przez porywający singiel "Rocket", to euforyczna mieszanka czasów "Supernature" i "Black Cherry" - co trochę niepokoi. Już kilka tygodni przed premierą miałem okazję zapoznać się z trzema pierwszymi utworami z albumu, mianowicie "Rocket", "Believer" oraz "Alive". Właśnie te dwa ostatnie to absolutne perełki na płycie. Niesamowicie skomponowane, z wyczuciem rytmu, klasy i dobrego smaku - jak na Goldfrapp przystało. Niestety im dalej, tym coraz słabiej. Po jeszcze nieziemskim "Dreaming" i porywającym utworze tytułowym zaczyna się słaba powtórka z ery poprzednich - typowo elektronicznych i tanecznych płyt. Materiał zawarty na "Head First" z pewnością porwie publiczność podczas występów na żywo, jednak pod względem umiejętności i potencjału twórczego Alison i Willa pokazuje niewiele. Płyta ma momenty wyjątkowe, gdzie naprawdę czuje się niebiańskie uniesienie - zupełnie jak na okładce, ale są na niej również momenty znużenia. Przy "Shiny and Warm" czy "Hunt" słychać, że duet stracił pomysły na dalsze aranżacje. Wielki znak zapytania pojawia się nad pytaniem "Jaki styl ma płyta?" - raz to doskonałe odzwierciedlenie disco lat 80, zaraz znowu słychać przejawy futurystycznego synth-popu. Płycie brakuje spójności, głębi, magii, emocji - tego, do czego Goldfrapp nas dobrze przyzwyczaiło. Na zakończenie instrumentalne "Voicething" odrobinę podnoszące na duchu, jednak... Podsumowując - mogło być gorzej, ale dobrze nie jest. Goldfrapp po wydaniu tak różnorodnych i tak niesamowitych czterech albumów postanowił tym razem nie zaskakiwać - co jest tak smutne, że aż brak słów.
(3 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Rakietą na listy przebojów
(2010-03-21)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Brytolski duet Goldfrapp, na otwarcie kolejnego dziesięciolecia funduje nam przaśny powrót do dyskoteki lat 80. A jakże inaczej? Po ezoterycznym "Seventh Tree", nowa produkcja pięknej Alison i jej partnera, zachwyca zwiewnością niczym sezonowy szlagier Eighth Wonder, "I'm Not Scared" a słuchając tytułowej kompozycji zapewne sama Annie Lennox za czasów "There Must Be An Angel", dostałaby wypieków na twarzy. Ale jest jeszcze singlowy "Rocket", podszyty klawiszowym motywem, a'la "Jump", Van Halen oraz równie przebojowy "Believer" z refrenem tak chwytliwym jak wczesne hity Cyndi Lauper. Z kolei "I Wanna Life", stanie się zapewne drugim "Nothing's Gonna Stop Me Now", silikonowej Samanthy Fox. Jednakże w tej całej eskapadzie najciekawiej wypadają, atmosferyczno-nastrojowe, "Hunt" oraz dalekie od banalności hitów spod znaku producenckiego kolektywu Stock/Aitken/Waterman, cudne "Dreaming". A że Alison ma "...anioła głos", (że tak polecę Kupichą) bo niemalże z każdej piosenki potrafi z łatwością wyciągnąć odpowiednią głębię. "Head First", to właściwie kawalkada porównań oraz inspiracji synth-popową prostotą muzyki, która triumfowała na wszelakich topach grubo ponad dwadzieścia lat temu. Lecz z drugiej strony piosenki te, nie mają w sobie siły rażenia tych z "Black Cherry". Tam była surowa, aczkolwiek zawodowo zrobiona electro-pop-burleska, a tutaj perfekcyjnie skrojona pop-konfekcja, która mogłaby ujrzeć światło dzienne powiedzmy około 1984 roku. Nie ulega jednak wątpliwości, iż smakosze muzyką tamtych czasów, będą tym albumem po prostu oczarowani.
(3 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Electro na dobre wraca do łask !
(2010-03-21)
Robert
Węgrzyniak
Więcej o recenzencie
Alison i Will – duet który tworzy Goldfrapp. Niesamowicie potrafiący wyczuć czego w danej erze potrzeba w muzyce. Tym razem sięgnęli po muzykę lat 80tych oraz elektro. Bardzo różniąca się od poprzednich albumów płyta pokazuje nam kolejne wcielenie jak u kota zespołu z Wielkiej Brytanii. Mieszanka dźwięków, które teraz są na czasie. Typowo klubowe brzmienie i świetny wokal Alison powoduje, że album staje się być naprawdę majstersztykiem. Przebojowe „Rocket” to dopiero początek, które przenosi nas do świata sprzed 3 dekad, gdzie królowała muzyka disco, srebrne podwieszane kule oraz lekki sposób bycia, a taki właśnie jest „Head First”. Lekki, przyjemny i nie tak surowy jak „Seven Tree” czy mniej mroczniejszy aczkolwiek bardziej zbliżony do „Supernature”. Na pewno wielu osobom przypadnie do gustu. Jedyny mankament płyty to raptem 9 piosenek mieszczących się w 38 minutach. Ale widocznie tak teraz mają wyglądać idealne albumy. Serdecznie polecam.
(2 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji