Na tej płycie znalazło się 12 przebojów Jimiego Hendrixa w nowej aranżacji polskich gwiazd, takich jak m.in. : Jan Borysewicz, Wojciech Waglewski, Grzegorz Skawiński czy Ryszard Sygitowicz. Wśród nagranych utworów znalazły się takie evergreeny, jak Wild Thing, Power of Soul, Angel, Fire, Voodoo Child i inne. Płyta została wzbogacona ścieżką multimedialną zawierającą skrócony kurs gry na gitarze elektrycznej w formacie MPEG.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Zbigniew Hołdys - Fire |
|
| 2. Leszek Cichoński - Vodoo Child (Slight Return) |
|
| 3. Wojciech Waglewski - The Wind Cries Mary |
|
| 4. Jacek Królik i Ryszard Sygitowicz - Crosstown Traffic |
|
| 5. Jan Borysewicz - Power Of Soul |
|
| 6. Chichoński / Riedel / Styczyński - Little Wing |
|
| 7. Ryszard Sygitowicz i Jacek Królik - Angel |
|
| 8. Cichoński / Riedel / Styczyński - Red House |
|
| 9. Vintage - Wild Thing |
|
| 10. Marek Raduli i Krzysztof Ścierański - Third Stone From The Sun |
|
| 11. Wojtek Klich - Manic Depression |
|
| 12. Leszek Cichoński i Marek Raduli - Thanks Jimi |
|
| 13. Rekordowe ABC gitarzysty - ścieżka multimedialna |
|
Gratka dla wszystkich miłośników sześciu strun
(2008-11-17)
Jacek
Podlewski
Więcej o recenzencie
Muszę przyznać, że gdy usłyszałem po raz pierwszy o wydaniu tej płyty, lista biorących udział w przedsięwzięciu muzyków mocno rozbudziła moje oczekiwania. Jak okazało się później, nie na darmo - polska elita gitarowa dobrze się spisała. Trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia, jeśli chodzi o skład "wioślarzy", których słyszymy, choć każdy pewnie dopisałby chętnie do nich kilka nazwisk (w moim przypadku byliby to Zbigniew Krebs i Dariusz Kozakiewicz). Podobnie jest z repertuarem - chociaż brakuje takich klasyków jak "Hey Joe", "Purple Haze" czy "Foxey Lady", to dobór kompozycji jest i tak satysfakcjonujący - dobrze oddaje różnorodność i bogactwo dorobku Hendriksa.
Większość artystów postawiła na wierność oryginałom - co chwila odzywa się czyjś ognisty przester i wyrazisty groove sekcji rytmicznej. Jednak niemal każde nagranie nosi na sobie piętno osobowości interpretatorów - Jacek Królik gra jak zwykle z pełną wirtuozerią, lecz, jako że jest dojrzałym, doświadczonym gitarzystą nie pozwala technice przyćmić muzyki, zaś basowa solówka Krzysztofa Ścierańskiego z "Third Stone From The Sun" równie dobrze sprawdziłaby się w którejś z jego autorskich kompozycji. W tym samym utworze Marek Raduli raczy nas zagrywkami z pogranicza stylu Jimiego i Carlosa Santany. Chyba najbliżej samego Hendriksa jest Jan Borysewicz, który wykonał mniej znany, ale znakomity utwór "Power of Soul" z takim ogniem, że przez kilka minut staje nam przed oczami Woodstock '69. Niewątpliwie wyróżnia się delikatna, jazzująca interpretacja "The Wind Cries Mary" Wojciecha Waglewskiego. Brawa należą się też Zbigniewowi Hołdysowi za oryginalny pomysł wykorzystania fletu w "Fire", co nadało temu mocnemu z założenia kawałkowi artrockowego charakteru. W zasadzie trudno wskazać tutaj słabszy utwór czy kiepskie wykonanie. Mnie osobiście najmniej przypadł do gustu "Voodoo Child" Leszka Cichońskiego, który postawił na mroczny nastrój zamiast dynamiki i "wykopu"; (a wiem, że potrafi zagrać ten numer inaczej, było się na paru koncertach), ale niektórym może się akurat takie podejście bardzo spodobać. Nie sposób pominąć doskonałej roboty, którą wykonali na "Hey Jimi" zaproszeni wokaliści. Sebastian Riedel śpiewa "Red House" i autorski utwór Leszka Cichońskiego "Thanks Jimi" (jedyna piosenka niepochodząca z repertuaru Hendriksa) tak, że ojciec może być z niego dumny. Błyszczy też Ewelina Flinta w "Little Wing", zaś Małgorzata Stępień brzmi w "Crosstown Traffic" jak diva soulu. Koniecznie muszę też wspomnieć o doskonałej oprawie krążka - w stylowej okładce znajdziemy kolorową książeczkę ze wspomnieniowym tekstem Zbigniewa Hołdysa poświęconym Hendriksowi, a także licznymi zdjęciami. Zaś po włożeniu CD do napędu komputera możemy zapoznać się z gitarową miniszkółką "Rekordowe ABC gitarzysty". Wszystko to potwierdza, że płyta jest nie tylko wydarzeniem artystycznym, lecz także gruntownie przemyślanym projektem. Album "Hey Jimi" okazał się bardzo udanym przedsięwzięciem. Pozostaje tylko czekać na następną okazję, kiedy polska gitarowa śmietanka połączy siły.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji