Koszyk pusty
- polecamy
-
- Born Villain
- cena: 39,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
- Metal Box Vol. 1
- cena: 92,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
- Lunch Box
- cena: 29,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 3 recenzji (Dodaj własną)
Mateusz Mnich Więcej o recenzencie
Po Mansonie spodziewałem się czegoś milion razy lepszego. Po tych wszystkich recenzjach "on dojrzał!", "coś niesamowitego!", "całkiem nowa, oryginalna rzecz!" liczyłem na wysoki poziom piosenek. Niestety, ten, kto porównał tę płytę do Katy Perry trafił w sedno - poprzeczka na tej samej wysokości: tuż nad ziemią. Że-Na-Da. Na całym krążku, na 16 piosenek, znalazłyby się ze 3 , góra 4 znośne kawałki. Reszta jest co najwyżej średnia. Te znośne utwory to oczywiście "We're from America", "Devour", "Pretty as a Swastika" i "15". Ten zapowiadany murowany hicior, "I want to kill you..." po prostu mnie rozdrażnił. Nie dość, że Manson zaczął bawić się elektronicznymi pajacowatymi "beepami" i piskliwymi dźwiękami, to jeszcze znakomita większość płyty brzmi jak nieudany retusz koncertu zagranego na rozstrojonych instrumentach. I nie mówcie mi, że się nie znam, bo uwierzcie, pozostałe płyty Mansona sobie cenię. "The Golden Age Of Grotesque" za większość piosenek, "Mechanical Animals" za całokształt. Ale "The High End of Low" to odskok Mansona. Odskok w stronę słabej, taniej amatorszczyzny.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Robert Węgrzyniak Więcej o recenzencie
Arma(...)Goddon ... dziwnie zapowiadająca płytę piosenka nie okazała sie wielkim sukcesem w sumie nigdzie ! Wiele osob sądząc album po piosence zniechęciła się do zakupy a nawet przesłuchania krążka. I tutaj popełnili wielki błąd, poniewaz THEOL okazuje się być albumem bardzo różnorakim. Po słabym przyjęciu "Eat me Drink me" sądzono że Bryan nie podniesie się po rozwodzie z Ditą i tak "słabym" albumie. Jednak teraz dopiero widać że 40 letni dziś Manson najzwyczajniej dojrzał i złagodniał. Nie jest to ten Maniek który szalał, darł Biblię czy robił inne dla wielu uznawane nieprzyzwoite rzeczy. To po prostu Marilyn Manson w średnim wieku który tworzy muzykę dla siebie i starych fanów ktorzy nigdy w niego nie zwątpili. To wielki ukłon w strone jego wielbicieli dając od siebie kilka ostrzejszych kawalków takich jak "Pretty As a Swastika" czy "Wow", które siegają starszej twórczości MM. Płyta zawiera również kawałki bardziej stonowane momentami zahaczając o pop ale ma to swój urok który pozwala na znalezienie dla kazdgo cos dla siebie. Album dlugo wyczekiwany, prorocy wróżą ze to ostatni album artysty (sądzą tak po teledysku ktory zawiera sporo zapożyczeń z poprzednich epok zespolu MM), ale mający potencjał i niesamowity klimat i aure w której wyczuwa sie paluszki Marilyna Mansona. Nie będe tutaj sypał tytułami co lubie bądź czego nie, bo obrazuje swoją ocenę jako całość. Nie zawiodą sie fani którzy słuchają MM od EMDM i myśle ze i ci dla których muzyka skandalisty jest ich jakims swoistym przekazem. Ten album jest bardzo dobry i nie ma co sie zastanawiac i oceniac względem innych albumów, bo wazne powinno być to ze zespół sie rozwija. Napewno pomógł w jakimś stopniu powrót Twiggiego, ale mysle ze pomysł jaki siedział im wszystkim w głowie tworząc materiał został do końca zrealizowany czego dowodem jest ten album. Serdecznie go polecam w szczególności dwupłytowe wydanie okraszone alternatywnymi wersjami 5 piosenek które są po prostu swietne oraz momentami mocniejsze od tych na regularnym krążku. Aby do nastepnego ;)
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Mateusz Torzecki Więcej o recenzencie
Oj nasłuchał nam się panicz Manson, pana Bowiego. Ale wracając do tematu. Marilyn ma już 40 na karku i dojrzał, nie stara się już na siłę kogokolwiek szokować, bo i po co. Na początku przeszkadzała mi długość płyty 72 minuty to jednak długo. Jednak po parokrotnym przesłuchaniu uważam, że proporcjo zostały rozłożone w sposób idealny. Obojętnie co ludzie będą pisać na forach i jakich to znaczeń będą się doszukiwać w tekstach, płyta stylistycznie jest kolejnym rozdziałem Eat Me, Drink Me przeniesionym na trochę inny rejon. Nie spodziewałem się tak ładnej kompozycji po Mansonie jak "Running to the Edge of the World" piosenka której nie powstydziłby się wyżej wymieniony Bowie czy nawet Dylan. Dobrze z resztą słyszeć jak Manson kłania się swoim idolom w niektórych kompozycjach; Pytanie tylko co na to wszystko fani. Bardzo dobra próba uzyskania efektu muzyki psyhedelic z końca lat '60 XXw., została uzyskana w ponad 9 minutowym "I Want to Kill You Like They Do in the Movies". Pięknie gra, też gitara w "Four Rusted Horses" uzyskano tam doskonały dźwięk przestrzennej akustycznej gitary, który ostatni raz słyszałem chyba u Johnnego Casha przerabiającego Depechowe "Personal Jesus". Są też momenty typowo Mansonowe jak klasyczna już dziś moim zdanie piosenka "Pretty as a Swastika" czy "WOW", uroku nie można odmówić też kompozycji "Devour", choć jak na album tego wykonawcy nie jest to typowy otwieracz. Są też oczywiście momenty słabsze jak np. "Wight Spider" czy "I Have to Look Up Just to See Hell" jednak zarzutem wobec nich jest zbytnia bezpłciowość kompozycji. Nie wiem jednak dziś czy nie są to nie oszlifowane diamenty które z czasem będę musiał odkryć, na nowo. Trzeba się cieszyć że Manson dorasta jako kompozytor i zwraca się ku korzeniom rockowego grania, dodając pierwiastek stylu który wypracował sobie w latach '90. Może nie tworzy nowej jakości ale słucha się tego naprawdę dobrze. Należy cieszyć się z tego, że powrócił syn marnotrawny. Twiggy bardzo dobrze radzi sobie na basie jaki i za wiosłem. Warto odnotować również, że ostateczny mix albumu trafił się Sean'owi Beavan'owi odpowiedzialnemu za mix Antychrysta SuperGwiazdy i Mechanicznych Zwierzaków przez co wszystko naprawdę ma soczyste brzmienie, przybrudzone w odpowiednich momentach.
(1 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























