Andrzej Pilipiuk "Homo bimbrownikus"
Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję
- Homo bimbrownikus
- Autor:
- Andrzej Pilipiuk
Świetna książka i zaskoczenie (2009-10-21)
Merlin132 Więcej o recenzencie
Co tu dużo mówić po prostu kolejny świetny Wędrowycz
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Andrzej Pilipiuk czerpie bogato z pierwotnych kultów, wierzeń w erowodnikowe nauki, ezoteryczych teorii (2009-10-13)
prowincjonalna nauczycielka Więcej o recenzencie
Coraz częściej w książkach Pilipiuka szukam smaczków związanych z jego poglądami na rzeczywistość nas otaczającą. Znajduję ich sporo i to one są moją największą przyjemnością. W "Homo bimbrownikusie" wydawca zamieścił trzy opowiadania i tytułową powieść. I już w opowiadaniach posmakować możemy ciętego języka Andrzeja Pilipiuka. Narada Lucyfera i Świętego Piotra, którzy mają kłopot ze zmarłym Jakubem Wędrowyczem wprawiła mnie w dobry nastrój. Jakub i Semen, poproszeni przez sołtysa Dębinki o wyrwanie syna z rąk dziadka będącego szamanem boga Mywu, wyruszają do Warszawy. Podczas misji ratowniczej przemieszczają się w czasie, wpadają w pułapki przestrzeni. W powieści pojawiają się inkwizytorzy, wikingowie, wyznawcy Światowida, czarownice, zombi, dresiarze, mamuty i czciciele Ytonga. Wprowadzenie wielu postaci, nie do końca "normalnych" przyspiesza fabułę, ale rodzi też - niestety - poczucie chaosu. Może czasami "dużo" oznacza "za dużo"? Andrzej Pilipiuk czerpie bogato z pierwotnych kultów, wierzeń w erowodnikowe nauki, ezoteryczych teorii, a potem łączy je z krytyką wytycznych UE obśmiewając socjalistyczne zapędy owych rozporządzeń i wskazując na to, że siłą napędową wszelkich wzniosłych działań ludzkich jest - jakby to powiedział Jakub Wędrowycz - ryćkanie.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Oko w oko z Wędrowyczem (2009-10-07)
ksiazkowo Więcej o recenzencie
Twórczość Andrzeja Pilipiuka miałam okazję już częściowo poznać, jednakże było to dla mnie pierwsze spotkanie ze słynnym Jakubem Wędrowyczem. Spotkanie całkiem ciekawe. “Homo bimbrownikus” składa się z trzech krótkich historii i jednej - tytułowej – mini-powieści. I właśnie ta tytułowa powieść najbardziej przypadła mi do gustu. W tejże powieści Jakub wraz ze swym przyjacielem Semenem wyruszają do stolicy w poszukiwaniu pewnego licealisty, Radka Oranguta, który jest wnukiem wroga Wędrowycza – szamana Yodde z Dębinki. Jeśli im się to uda, zostaną sowicie nagrodzeni, oczywiście w specjalny sposób. Bohaterowie nie mają właściwie chwili wytchnienia, cały czas muszą rozwiązywać problemy, przed kimś uciekać lub z kimś walczyć. Jednak znajdą zawsze chwilkę na relaks, szczególnie Jakub musi zaspokoić wymagania swojego bardzo specyficznego metabolizmu. Akcja jednak generalnie jest błyskawiczna, istne polskie “Archiwum X” pomieszane z “Amerykańskimi Bogami”. Warszawa pełna jest wyznawców starożytnych słowiańskich kultów i bóstw, neandertalskich bogów, ukraińskich wilkołaków, bytów bionekrotycznych, a na dodatek dresiarzy z Pragi. Świetni są zmotoryzowani wikingowie w służbie watykańskiej inkwizycji. Ciekawe też są zasady funkcjonujące w poszczególnych kultach, szczegóły ich wyznań, obrzędy. To Pilipiuk, którego lubię – bawiący się wierzeniami, historią, stereotypami i wadami ludzkimi. Autorowi bardzo dobrze wychodzi tworzenie alternatywnych wersji historii, tworzenie nowych związków przyczynowo-skutkowych. Z przyjemnością przeczytałam ten tom przygód Wędrowycza. Wiem, że według wielu, jest to tom słabszy od poprzedzających go pięciu. Tym lepiej dla mnie.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Szkoda czasu (2009-10-06)
fred Więcej o recenzencie
Potwierdzam liczne opinie przedmówców, że poziom prozy Pilipiuka systematycznie maleje. Aktualny tomik "Wędrowycza" do pięt nie dorasta pierwszym trzem - czterem częściom. Osadzenie akcji w mieście, natłok postaci bez wyrazu oraz ogólny brak sytuacji zaskakująco-humorystycznych powoduje, że po raz pierwszy zmuszałem się do przeczytania książki o Jakubie do końca. Już opowiadanie, które ukazało się w bieżącym numerze "Science-Fiction", poziomem znacznie przewyższa tomik "Homo Bimbrownikus". Nie polecam!
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
A gdzie Wojsławice? (2009-09-30)
Paweł
Tkaczyk
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Przeczytałem w życiu wiele książek, szczególnie z gatunku szeroko pojętej fantastyki, ale to właśnie saga o Jakubie pozwala mi zawsze oderwać się od codzienności. Niektóre tomy przeczytałem 5, inne 3 razy i nie dziwi fakt, że to właśnie kolejny tom opowiadań o Wędrowyczu był najbardziej wyczekiwaną przeze mnie premierą książkową od czasów "Wieszać Każdy Może". Na książkę składają się tylko cztery opowiadania. Trzy krótkie i ponad dwustu stronicowe, opowiadanie tytułowe. Niesmak pozostaje już na samym początku. Bo czy powinno się rozpoczynać tak wyczekiwaną książkę od opisu śmierci głównego bohatera? Niejednokrotnie w poprzednich tomach okazywało się, że Wędrowycza po prostu nie da się zabić, a sam szybko nie umrze, bo przedłużył sobie linie życia. Ot, genialny bohater, którego nigdy nie można zgładzić. I sytuacji nie poprawia fakt, że opowiadania o nim nigdy nie byłu chronologicznie układane, więc śmierć wcale nie musi wieńczyć cyklu. Drugie opowiadanie jest już jednym z tych, gdzie Jakub występuje w ulubionej przez fanów roli, jednak zbyt długie opisy wszystkiego psują efekt. Trzecie opowiadanie (przynajmniej jedno) napisane jest na 6. Są Wojsławice, jest Skorliński i są Mutasy Czarnobylskie. I na koniec największe rozczarowanie z możliwych, czyli tytułowy Homo Bimbrownikus. 95% dzieje się w stolicy naszego kraju, co w skali całej książki spycha na dalszy plan Wojsławice i tereny okoliczne. Ale nie tylko obcowania z Wojsławicami brakuje (choć pojawiają sie dosłownie na "sekundę"). Nie uświadczymy też praktycznie Birskiego, Rowickiego, Paczenki czy Bardaków. Samo zachowanie Jakuba budzi też "odrazę". Bo czy Jakub kiedykolwiek robił jajecznicę i przepijał ją gorącą herbatą? Skandal!!!
(9 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nie jest źle (2009-09-30)
Piotr Szymański Więcej o recenzencie
Po przeczytaniu recenzji na tej stronie miałem wątpliwości, czy kupić nową książkę Pilipiuka. Postanowiłem jednak zaryzykować i nie żałuję. Negatywne recenzje są wg mnie przesadzone, kolejny tom przygód Jakuba Wędrowycza czyta się szybko i przyjemnie. Jedyny zarzut do autora książki to brak stopniowania napięcia, widoczny szczególnie w opowiadaniu tytułowym - akcja zasuwa non-stop od początku do końca i nie ma czegoś takiego jak kulminacja wydarzeń.
(1 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Zal czasu i kasy (2009-09-29)
arturn
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Do tej pory Jakub byl prymitywny a opowiadania genialne. W tym tomie odwrotnie: Jakub jest geniuszem a opowiadania prymitywne. Wielki zal.
(7 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nadal zabawnie. (2009-09-26)
Joanna Gołaszewska Więcej o recenzencie
Książka jest utrzymana w klimacie parodii. Pilipiuk jawi się w niej jako prześmiewca naszej polskiej rzeczywistości- tak ja to odebrałam, nie znając wcześniejszych tomów cyklu. Mamy tu egzorcystę Jakuba, który jest alkoholikiem i pilnie dba o odpowiednie nasączenie organizmu alkoholem, bo gdy poziom tegoż ostatniego w jego krwi zaczyna spadać, nasz bohater robi się nie do życia. Jego kompan Semen dzielnie mu w tym towarzyszy. Ich obecna przygoda skupiała się na wyznawcach jakiegoś pogańskiego kultu, którzy nieposłuszni katolickim rządom, oddawali się swoim rytuałom. Te rytuały miały doprowadzić do odrodzenia się ich bóstwa. Milicja katolicka jest świetna- jeżdżą po kraju wyłapując niepokornych i próbujących się wyłamywać. Potem poddają ich egzorcyzmom albo palą na stosie. Inkwizytorzy mają pełne ręce roboty. Opisane to zostało językiem prostym, codziennym, nasączonym kolokwializmami. Tutaj trzeba oddać cześć autorowi, że uniknął epatowania wulgaryzmami, czego nie znoszę. Powieść jest dość zabawna i szybko się ją czyta.
(4 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nuda, dłużyzna, złe dialogi, bardzo złe dialogi... (2009-09-23)
Mysz12 Więcej o recenzencie
Jestem fanką Pilipiuka, szczególnie wszystkiego z Jakubem. Niestety... nawet dla tzw. zabicia czasu nie jest to lektura godna polecenia... Zupełnie nie mogę zrozumieć, że poprzednie przygody Wędrowycza wyszły spod tego samego pióra... Strasznie mi żal. Wygląda na to, że Pilipiuka trzeba będzie wykreślić z listy najbardziej ulubionych.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dla mnie super (2009-09-22)
Marcin Byrski Więcej o recenzencie
Na szósty tom przygód wioskowego egzorcysty - Jakuba Wędrowycza - przyszło nam poczekać prawie trzy lata. To sporo, zważywszy, że perypetie tego szalonego bimbrownika cieszyły niejedną „michę” i wielu prawie traciło nadzieję, iż kiedyś na rynek znów zawita kolejna część. Ale w końcu się udało i już w piątek do księgarń trafia "Homo bimbrownikus…"; Podobnie jak w "Czarowniku Iwanowie" i "Wieszać każdy może" znajdziemy w książce kilka opowiadań oraz jedną dłuższą historię. Tutaj, tytułowa opowieść poprzedzona jest trzema krótkimi tekstami. Ostatnia misja Jakuba pokaże nam bohatera jako ducha i jego wędrówkę w zaświaty. Na spotkaniach autorskich Pilipiuk wspominał, że ma gotową historyjkę o śmierci Wędrowycza, i jeżeli to ona, to teraz ujrzała światło dzienne. Niestety wypada raczej blado i mało śmiesznie. Jedyny plus to ukłon w stronę Jakuba Ćwieka i jego Lokiego. Później przechodzimy do znanego już z antologii A.D. XIII #2 opowiadania pt. Cyrograf, gdzie Jakub i Semen przenoszą się w czasie i pomagają pewnemu warchołowi w odzyskaniu umowy spisanej z diabłem. Historia to zabawna, z zaskakującą puentą, która sprawi radość nie tylko fanom Wielkiego Grafomana, ale i miłośnikom Dzikich Pól. Trzecia i ostatnia z krótkich opowieści to "Ochwat", który pojawił się wcześniej w "Magazynie Fantastycznym #13". Nie jest to może Wędrowycz najwyższych lotów, ale użytkowników Valkirii cieszyć może pojawienie się tam postaci niejakiego weterynarza Oskara. To nie kto inny, a sam Woskar, który na łamach serwisu publikuje recenzje książek Andrzeja Pilipiuka właśnie. Pozostaje tytułowy Homo bimbrownikus, a to zaś zupełnie inna para gumofilców. Jakub z Semenem wyruszają do „stolycy”, jako… łowcy nagród. Mają za zadanie odszukać i sprowadzić do domu pewnego licealistę, który jest wnukiem wroga Wędrowycza - szamana Yodde z Dębinki. Jeśli im się to uda, zostaną sowicie nagrodzeni. Warszawiacy powinni przez ten czas nie wychodzić z domów… Co tu się nie wyprawia. Pilipiuk „daje ostro po garach”, narzucając od samego początku takie tempo, że trudno uwierzyć, iż udało mu się je utrzymać do samego końca. Znajdziemy tutaj prawdziwe Archiwum X polskiej policji, watykańską inkwizycję, przyczajonych Słowian, zmotoryzowanych wikingów, niezaspokojoną czarownicę, pogańskie obrzędy i wiele innych ortalionowych atrakcji. Oczywiście w samym centrum wydarzeń Jakub z Semenem będą uwijać się jak w ukropie, byle tylko zasłużyć na obiecaną nagrodę. Mało tego, autor wplata w opowieść perypetie poszukiwanego Radka, które mogą przywodzić na myśl najlepsze elementy norweskiego dziennika. Całość czyta się jak zwykle szybko i przyjemnie, zapominając o troskach dnia codziennego. Dobra, rzemieślnicza robota i lekki język Andrzeja Pilipiuka powodują, iż po raz kolejny trudno oderwać się od książki. Ciągłe zwroty akcji i wszechobecny humor dodają tylko uroku lekturze. Zapewne przeciwnicy prozy Wielkiego Grafomana będą marudzić o nadmiarze i przesycie zabawnych zdarzeń. Podejrzewam, że gdyby było ich mniej, to narzekaliby, iż jest ich za mało. Fanom spodoba się na pewno i mogą kupować w ciemno. A ja na koniec dodam, że jeśli Jakub Wędrowycz jest polską odpowiedzią na Conana Barbarzyńcę, to stary dziadek Conan zszedłby na zawał w trakcie "Homo bimbrownikus".
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)







![Apocalyptic Love [Deluxe] - Slash](/Apocalyptic-Love-Deluxe_Slash,images_small,6,1686176785.jpg)





