-
-
-
-
-
-
Above
- Mad Season
-
cena:
24,99
zł
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Horehound
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
The Dead Weather
- Firma fonograficzna:
-
Sony Music
, 2009
- Nr katalogowy:
- 88697539122
- Sprawdź inne tytuły:
-
The Dead Weather
The Dead Weather to nowa formacja założona przez Jacka White (The White Stripes, the Raconteurs) i nagrywająca dla jego wytwórni Third Man. W czteroosobowym składzie znaleźli się także: Dean Fertita (Queens Of The Stone Age), ?Little? Jack Lawrence (The Raconteurs, The Greenhornes) i Alison Mosshart (The Kills). Od innych projektów White'a, The Dead Weather różnią się m.in. kobiecym (często umyślnie zniekształconym) wokalem Alison i ciekawymi rozwiązaniami rytmicznymi. Wśród 11 piosenek na płycie nie zabrakło jednak wpływów bluesa i psychodelicznego rocka - wszystko jednak podane jest w przystępnej formie i - jak w przypadku projektów, w których macza palce wokalista White Stripes - oparte na chwytliwych, uzależniających wręcz melodiach.
Album promuje oficjalny singiel 'Treat Me Like Your Mother' oraz dwa utwory, które ukazały się w limitowanej ilości na winylach: ?Hang You From The Heavens? and ?Are Friends Electric??.
| Utwory: |
| 1. 60 Feet Tall |
|
| 2. Hang You From The Heavens |
|
| 3. I Cut Like A Buffalo |
|
| 4. So Far From Your Weapon |
|
| 5. Treat Me Like Your Mother |
|
| 6. Rocking Horse |
|
| 7. New Pony |
|
| 8. Bone House |
|
| 9. 3 Birds |
|
| 10. No Hassle Night |
|
| 11. Will There Be Enough Water? |
|
- Horehound
- Wykonawca:
-
The Dead Weather
Trzecie wejście w mrok
(2009-08-29)
ejem
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Człowiek orkiestra - doprawdy, Pan White nie przestaje mnie zaskakiwać: najpierw w The White Stripes,później The Raconteurs a teraz The Dead Weather - kolejny,o ile się nie mylę trzeci, świetny projekt charyzmatycznego muzyka i co za tym idzie następna rewelacyjna płyta:innowacyjna,ciekawa,bardzo dobrze zaaranżowana,zagrana i zaśpiewana - dla mnie powiew świeżości bo czegoś takiego dawno nie słyszałam.Materiał pełen mroku,tajemnicy i wszechogarniającego niepokoju...
"Gothic blues"? Zdecydowanie coś w tym jest :p
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Sucha biała pora
(2009-08-14)
Radosław
Orzeł
Więcej o recenzencie
Alison Mosshart z „The Kills”, Dan Fertita i Jack Lawrence z “The Raconteurs” plus Jack White największa ikona tzw. „New Rock Revolution”, w towarzystwie przyjaciół nagrał doskonały album. Jako, że projekt wyrósł z sesji jamowych, podział funkcji w zespole nie jest do końca usankcjonowany. Głosem teoretycznie rządzi Mosshart, często wspierana przez White’a i jego kolegów, którzy także zmieniają się rolami. Sam White przeznaczył dla siebie skromną rolę…perkusisty, ale to też tylko teoria, często łamana mocnymi riffami jego charakterystycznie przesterowanych gitar. Właściwie, największa siła „Horehound” płynie z instrumentalnej omnipotencji artystów. Tu każdy potrafi zagrać na wszystkim, zaśpiewać, wnieść coś nowego, wznieć niezobowiązujący luzacki styl, ciągle jakby, z kolejnym utworem, definiujący się na nowo. Muzycznie to oczywiście powrót do korzeni. Mocne rockowe granie, odbijające się od powierzchni bluesa, folku, psychodelii czy z nowszych rzeczy - zbrudzonego metalu („Hang You from the Heavens”) i postpunku. Transowa perkusja, łamana jest brzmieniem oldschoolowego pianina („I Cut Like a Buffalo”). Gitary tworzą gęstą, mglistą ścianę. Częste wolty i zmiany potencjału, powodują w słuchaczu stan bliski kakofonii wzrastającej z nerwowego napięcia, co dalej, kto zaśpiewa, w jakim kierunku podąży kolejny numer? Nawet cover tak melancholijnego artysty jak Bob Dylan („New Pony”) brzmi niczym flagowy utwór jakiś szalonych protoplastów ciężkiego łupania. Ale co najważniejsze - White i spółka piszą świetne piosenki. Po prostu. Nie potrafią znudzić. Po ostatnim akordzie (nareszcie!) wyciszonego „Will There Be Enough Water?”, ostatniego numeru w zestawie, przełączamy się znów na początek by płynąć dalej. Całościowo spoglądając na „Horehound”, odnoszę wrażenie, że to najlepsza płyta która wyszła spod skrzydeł Jacka White’a od bardzo dawna, być może nawet od sławetnej „Elephant”, nagranej w duecie z siostro-żoną Meg. Od płyty od której się wszystko zaczęło.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przebojowość i zakręcenie - czyli Jack White w pełnej krasie
(2009-07-14)
Marcin
Janczarski
Więcej o recenzencie
Ten pan chyba nie umie siedzieć z tyłkiem spokojnie (po tym poznaje się geniuszy, w stylu Reznora czy Homme'a) - i bardzo dobrze, nasze uszy czerpią z tego niebagatelną przyjemność. Zastrzelcie mnie, ale The Dead Weather podoba mi się dużo bardziej niż The White Stripes czy The Raconteurs (nawiązania oczywiste). Mimo pewnych rockowych patentów rodem z w/w zespołów, oczarowała mnie i pochłonęła psychodela i chaos, które drapią w gardło, ale są trzymane na wystarczająco krótkiej smyczy. Czyli mamy bród i hałas, ale jakże piękny i melodyjny. Taka jest ta płyta - pełna kontrastów i porywająca bez reszty. Jak już wspomniał poprzednik, zaczyna się od mocnego uderzenia, a potem mamy jeszcze wspanialszą hałaśliwą galopadę, tak bardzo zakorzenioną w tradycyjnym gitarowym graniu, z pięknym i przenikającym głosem Alison. W skrócie, połączcie sobie dwie przebojowości, tę z The White Stripes z tą rodem z QoTSA (nie tylko z powodu udziału w projekcie członka tego zespołu) i już wiecie, że nie można się będzie odzwyczaić od tego albumu przez długie tygodnie. Potwierdzam - solidny kandydat na płytę roku!
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Zachwycający chaos
(2009-07-13)
!
Cyberpunk
Więcej o recenzencie
Już jakiś czas temu przekonałem się, że wydawnictwa markowane nazwiskiem 'Jack White' można nabywać w ciemno. Nie inaczej jest w przypadku pierwszej płyty formacji The Dead Weather. Płyta jest hałaśliwa (w ten właściwy sposób), obfita w dźwięki i energetyczna; z początku może wydać się trudna w odbiorze, ale przy bliższym poznaniu oddaje całe swoje piękno. A wszystko zaczyna się jak u Hitcocka - najpierw trzęsienie ziemi w postaci hipnotyzującego "60 Feet Tall", a później jest coraz lepiej. "Hang You From The Heavens" to pierwszy kawałek, jaki miałem szczęście usłyszeć i to on utwierdził mnie w przekonaniu, że "Horehound" okaże się mocnym kandydatem do płyty roku 2009. W "I Cut Like A Buffalo" dzieje się tak wiele (łącznie z odgłosami duszenia), że trudno mi to tutaj opisać. "So Far From Your Weapon" i "Will There Be Enough Water?" to dwa spokojniejsze kawałki, dając na możliwość złapania oddechu przed dalszą "podróżą". Nie znaczy to wcale, że odbiegają poziomem od reszty płyty - to dalej jest ta sama niesamowita Alison Mosshart na wokalu i Jack White na perkusji (choć i jego wokal pojawia się często). Można odnieść wrażenie, że "Treat Me Like Your Mother" składa się w zasadzie z dwóch utworów - kto słyszał, ten wie; kto jeszcze nie miał okazji usłyszeć, temu nie psuję zabawy. Na uwagę zasługuje jeszcze "Bone House", w którym Alison udowadnia, że drugiego takiego głosu na świecie nie ma, i że potrafi nim zdziałać cuda. Nie przypuszczałem wcześniej, iż ta płyta będzie aż takim wydarzeniem. Teraz jestem pewien, że znajdzie sobie miejsce w pierwszej dziesiątce mojego rankingu na najlepszą płytę wszech czasów. Highly Recommended!
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji