Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: I Am A Bird Now
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Antony And The Johnsons
- Firma fonograficzna:
-
Rough Trade
, 2005
- Nr katalogowy:
- RTRADCD223-2
- Sprawdź inne tytuły:
-
Antony And The Johnsons
Antony & The Johnsons to artystyczny pseudonim pod którym ukrywa się Antony Hegarty - brytyjski transwestyta o głosie anioła. I Am A Bird Now to jego drugi album. Znajdziemy tutaj dziesięć intrygujących i androginicznych ballad, które swoją teatralnością i atmosferą niepokoju nawiązują do nagrań z lat siedemdziesiątych oraz dokonań takich twórców jak David Bowie, czy Lou Reed. Dominuje tutaj dźwięk pianina oraz mocno intymne teksty o płciowym zagubieniu i przeobrażeniu. I tak na przykład w utworze For Today I Am A Boy Antony śpiewa: "Pewnego dnia dorosnę, by zostać piękną kobietą, ale dziś jestem dzieckiem, dziś jestem chłopcem". Całość osadzona jest gdzieś między zmysłowością nagrań Marca Almonda i lirycznymi balladami Morrissey'a. Wśród specjalnych gości na płycie pojawiają się tacy artyści jak Lou Reed, Boy George, Rufus Wainwright oraz dwudziestoletni amerykański songwriter Devendra Banhart. I Am A Bird Now to propozycja dla wszystkich spragnionych oryginalnej, pełnej skrajnych emocji muzyki.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Hope There's Someone |
|
| 2. My Lady Story |
|
| 3. For Today I Am a Boy |
|
| 4. Man Is the Baby |
|
| 5. You Are My Sister |
|
| 6. What Can I Do? |
|
| 7. Fistful of Love |
|
| 8. Spiralling |
|
| 9. Free at Last |
|
| 10. Bird Guhl |
|
- I Am A Bird Now
- Wykonawca:
-
Antony And The Johnsons
Muzyka nie z tej ziemi...
(2009-08-23)
Magdalena
Kotowska
Więcej o recenzencie
Są płyty, które się nie starzeją. Na każdym etapie życia smakują inaczej. W przypadku krążków Antony and the Johnsons, do ponadczasowości, dochodzi jeszcze zjawisko trudnej do zidentyfikowania nieprzystawalności do świata, autentycznej sfery sacrum, wokół której poruszają się emocje sączące się z anielskiego głosu Antony’ego Hegarty – chłopca z kobiecą duszą.
Pisanie, że ta muzyka poraża byłoby zbyt ordynarne. Ona jest kluczem do serca, którym tajemnicza siła delikatnie uchyla drzwi najskrytszych uczuć i otula niebiańskim ciepłem zmarzniętą bólem duszę. Mnogość emocji, które towarzyszą obcowaniu z tym mistycyzmem, paraliżuje pięknem, wnikając w każdy zakamarek ciała. Nie sposób nie współodczuwać podczas tej wyprawy do jaskini własnego wnętrza.
Wraz z „Hope There’s Someone” ogarnia nas wzruszenie, wprowadzając w hipnotyczny stan zachwytu, uniesienia, który nie opuszcza jeszcze długo po tym jak ostatnie echo rozpływa się gdzieś w przestrzeni. Podróż przez spiralę cierpienia, wstydu, nadziei i radości staje się balsamem, odtrutką na rzeczywistość, która nie zawsze daje schronienie. Każdy utwór nastraja kolejną strunę, łata pęknięty szew, przemywa rześką łzą świeżą ranę. I tuli krzepiąco.
Tej płyty nie da się kategoryzować, bo wymyka się wszelkim próbom szufladkowania. Nie wiem, z jakiej planety pochodzi, z którego wymiaru. Na pewno nie z tego świata, choć stworzyły ją istoty ziemskie. Na krążku słychać m.in. Lou Reeda, który zachwycił się głosem anioła z Nowego Jorku, ale też Judy Garland i Rufusa Wanwrighta. Antony, w jednym z wywiadów, powiedział, że granice powinno się burzyć, a nie budować. I taka jest jego muzyka. Przekracza bariery płciowe, światopoglądowe, wszelkie. Otwiera każdego, kto jej na to pozwoli; oswaja najbardziej nieufnych i wystraszonych. Dodaje skrzydeł.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
antony ...
(2009-08-07)
Hania2
Więcej o recenzencie
jeśli chodzi o tzw. drażliwość, to chyba każdy ma inną. mnie jego głos zachwyca, ale wiele razy drażni u innych artystów. antony jest wyjątkowy, nietuzinkowy, zachwyca mnie swoim wibrującym, nieziemskim głosem, także repertuarem. mam jego wszystkie płyty i zamierzam mieć jeszcze, póki żyć będę. a ci, którzy tego nie zrobią ... są tylko inaczej wrazliwi. nie mnie to oceniać ...
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Teraz jestem ptakiem
(2007-07-19)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Tak się składa, iż nadzwyczaj reklamowani przez różnorakie media wykonawcy popełniają na swojej twórczej drodze bardzo kiepskie, kuriozalne albumy. Jednakże o wyjątkowości akurat tego może świadczyć jedynie odwaga i podziw dla osoby Anthony'ego - bez skrępowania przyznaje się on do swojej inności seksualnej, co nie ujmuje mu oczywiście jako artyście a przede wszystkim człowiekowi. Jego sprawa. Lecz podstawowym problemem okazuje się zakup albumu "I Am A Bird Now". Osobiście bardzo się zawiodłem przesłuchując kolejne fagmenty. Rzadko się zdarza, że śpiew i maniera wokalna, może być tak męcząca, drażliwa oraz zniechęcająca do ponownego przesłuchania krążka. Nigdy nie słyszałem, aby mężczyzna wyśpiewywał tak falsetowe, neo-operowe frazy, przyprawiając je nieco zniewieściałym ego swojej własnej osobowości. I ten właśnie fakt jest tutaj niestety nazbyt słyszalny, odstręczający, kompletnie nie do przejścia dla słuchacza omijającego z daleka tzw. muzykę elitarną, gdyż do takowych audiofilów adresowany jest ten repertuar. Takich wykonawców jak Anthony & The Johnsons, albo się ubóstwia, albo po prostu nie lubi. Ja należę zdecydowanie do tej drugiej nacji, gdyż nie znalazłem tutaj nic, co mogłoby odpowiadać osobistej estetyce. Nużąca płyta, opakowana w wymowną i niecodzienną okładkę. Zdecydowanie nie dla każdego.
(1 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ładne
(2006-10-04)
Myszor
Więcej o recenzencie
Obojętnym być nie sposób, no bo ilu znamy śpiewających transwestytów? I to takich, co się tym chlubią? Anthony piękny nie jest (widziałem go na koncercie w Poznaniu), ale głos ma taki, że klękajcie narody. Delikatny i czuły, ale też mocny i zdecydowany. Potrafi nim po mistrzowsku czarować słuchaczy i nawet tak przeciętne piosenki, jak na tej płycie, brzmią fantastycznie, a "Man Is the Baby" rozdziera serce swoją dramaturgią. Polecam fanom muzyki typu "głos plus fortepian" i nie tylko. Płyta przydaje się też bardzo do czarowania kobiet wieczorową porą.
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ta muzyka jest jak modlitwa- szczera, głęboka, oczyszczająca, pozostająca a pamięci, w nas...
Urszula
Rosen
Antony Hegarty to zjawisko. Niebywały anielski głos, wysublimowana muzyka i aranżacja, gdzie każda nuta ma swoje nieprzypadkowe miejsce, a jednak brzmi szczerze i niebywale przemująco. Głębokie, poruszające teksty.
Obok tego wydarzenia nie można przejść obojętnie.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Muzyka nie z tego świata
Sonia
Pranschke
To piękne, że jeszcze w dzisiejszych skomercjalizowanych czasach ukazują się jeszcze takie niezwykłe płyty, że są jeszcze muzycy nagrywający z potrzeby serca, którzy dzielą się ze słuchaczem swoimi osobistymi przeżyciami.
Jednym z takich artystów jest bez wątpienia Antony Hegarty. Wokalista ten dysponuje nieprawdopodobnym, wielooktawowym głosem.
Obok Antony'ego nie sposób przejść obojętnie nie tylko z powodu niesamowitego głosu. Jego muzyka jest szczera do bólu, pełna czystych, autentycznych emocji. Już pierwszy utwór na płycie Hope There's Someone poraża słuchacza. Ekspresyjne, pełne żaru wykonanie w połączeniu z pięknym tekstem:
"Hope there's someone
Who'll take care of me
When I die, will I go"
jest bronią po prostu zabójczą. A pozostałym piosenkom także niczego nie brakuje, np. wstrząsający What I Can Do? zaśpiewany wspólnie z Rufusem Wainwrightem czy po prostu uroczy Fistful Of Love z gościnnym udziałem Lou Reeda. Wymienianie kolejnych tytułów nie ma sensu, gdyż cały album jest doskonałą, przepiękną całością. A piękna nie da się przecież opisać słowami.
Tej płyty trzeba po prostu posłuchać. Choć zdaje sobie sprawę, że nie jest to album dla każdego.
Przeciętny odbiorca muzyki pop raczej nie ma po co sięgać po "I am a bird now", odstawi tę płytę na półkę od razu, bo jest to muzyka jakby nie z tego świata, jakiej ze świecą dziś szukać w radiu czy TV, nastawionych głównie na bezrefleksyjną rozrywkę. Może też drażnić sposób śpiewania Antony'ego (ja sama po pierwszym przesłuchaniu tej płyty nie byłam zachwycona), który śpiewa drżącym, rozwibrowanym głosem.
Jakkolwiek warto poświęcić temu artyście więcej czasu i spróbować zagłębić się w tę muzykę pełną bólu i cierpienia, ale także nadziei, że jednak wszystko jest możliwe, że każde, nawet najbardziej nierealne marzenie kiedyś się spełni: one day I'll grow up I will be a beatiful woman(...)But for Today I'm A child but for today I'm a boy.
Kończę już i zostawiam Was z Antonym.
(8 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji