Nasza cena: 59,99 zł

Cena rynkowa: 64,99 zł

Oszczędzasz: 5 zł

Dodaj do koszykaDodaj do przechowalni Do listy życzeń

Co to jest lista życzeń?

Koszyk pusty

Dostawa za darmo!
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
I Am... Sasha Fierce [Deluxe Edition]

I Am... Sasha Fierce [Deluxe]

Beyonce  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

nośnik: CD 2 szt.
Ocena klientów:

2008

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: I Am... Sasha Fierce [Deluxe]

      Średnia ocena z 6 recenzji (Dodaj własną)

    Wykonawca:
    Beyonce
    Firma fonograficzna:
    Sony Music , 2008
    Nr katalogowy:
    88697409802
    Sprawdź inne tytuły:
    Beyonce
    Kategorie:
    Pop > zagraniczny pop
    Utwory:
    1. If I Were A Boy (Album Version)
    2. Halo
    3. Disappear
    4. Broken-Hearted Girl
    5. Ave Maria
    6. Smash Into You
    7. Satellites
    8. That's Why You're Beautiful

    CD 2:
    1. Single Ladies (Put A Ring On It) (Album Version
    2. Radio
    3. Diva
    4. Sweet Dreams
    5. Video Phone
    6. Hello
    7. Ego
    8. Scared Of Lonely
    Dodaj do profilu: FacebookBlipTwitter

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    I Am... Sasha Fierce [Deluxe]
    Wykonawca:
    Beyonce

    Zawód roku? (02.12.2008)

    Andrzej Cała Infomuzyka  Więcej o recenzencie

    Po dwóch całkiem udanych (choć w żadnym wypadku wybitnych) solówkach Beyonce postanowiła wydać dzieło niezwykłe. Zaprezentowała przed nami w pełni swoje alter ego i wypuściła album w postaci dwóch oddzielnych kompaktów. W efekcie mamy co najwyżej kwadrans wartościowej muzyki i potężny zawód. Na wstępie zaznaczam, że recenzję opieram o zwykłe wydanie albumu, na którym znalazło się ogólnie jedenaście piosenek. Tak tak - na dwóch płytach jest w sumie jedenaście kawałków i nic więcej. Ogółem niewiele ponad czterdzieści minut muzyki. Całość oparta jest na takiej zasadzie, że krążek pierwszy to w zamyśle klasyczna Beyonce, a płytka numer dwa jej szalone, zwariowane alter ego, czyli Sasha Fierce. Zasadniczo wszystkie te historie i bajeczki można włożyć między bajki. Gdyby piosenki z obu płyt wrzucić na jedną płytę i wymieszać, wyszłaby naturalna kontynuacja "Dangerously In Love" i "B'Day", a żaden z fanów nawet by nie pomyślał, że gwiazda ma dwa wcielenia. Jak to jednak często bywa, jak się nie ma za dużo dobrej muzyki i fajnego pomysłu na nią, robi się głośną otoczkę i zabiegi mające na celu odciągnięcie uwagi od kwestii zasadniczej. Beyonce udała się rzecz niezwykła, choć nie wiem do końca, czy takie było jej zamierzenie. Mianowicie - na pierwszej, refleksyjnej, spokojnej, utrzymanej w klimacie pościelowego pop-R&B umieściła sześć nagrań, w sumie dających niespełna 25 minut. Normalnie taki czas w przypadku dobrej płyty mija błyskawicznie, niemal niezauważenie. U Beyonce dłuży się niemiłosiernie i po czwartym kawałku ma się dosyć. Może gdyby puścić ten album ludziom z wieczną depresją, ewentualnie naiwnym romantykom całe życie bujającym w chmurach, spodobałoby im się (gwarancji na to jednak żadnej nie dam). Cała reszta wynudzi się setnie, ewentualnie wykorzysta ten materiał jako idealny podkład pod drzemkę. Jeden, góra dwa numery typu "Halo" (piękna, zapadająca w pamięć piosenka) wzbogaciłyby każdy album mieszający czarne brzmienia z popem. Gdy takich numerów jest kilka obok siebie nużą i męczą niemiłosiernie. Sytuację mogłaby uratować druga płyta, mająca ukazać alter ego Beyonce, czyli Sashę Fierce. Mogłaby, ale nie uratowała. Tych pięć kawałków to porcja (a może bardziej porcyjka?) bujających, przebojowych, ale w żadnym wypadku wyjątkowych numerów w klimacie R&B z Południa USA. Każde z nagrań ma potencjał, żeby stać się przebojem, ale na pewno nie hiciorem pokroju niezapomnianych "Baby Boy", "Crazy In Love", nie wspominając już nawet czasów Destiny's Child. Nie jestem w stanie jakkolwiek racjonalnie wytłumaczyć samemu sobie, dlaczego kobieta o takim potencjale, możliwościach (tyczy się to zarówno kwestii wokalnych, jak i budżetowych, bo to przecież w tych czasach nierzadko decyduje o powodzeniu materiału) zdecydowała się wydać materiał tak przeciętny, nijaki jak "I Am... Sasha Fierce". Nawet jeśli, w co ani trochę nie wątpię, znajdzie się liczne grono słuchaczy, którzy ten album kupią, ja tej nowej Beyonce nie kupuję ani trochę. Pocieszać można się tylko tym, że jej życiowy partner - Jay-Z - zawsze po płycie niespełniającej oczekiwań, zbierał się za nowy materiał ze zdwojoną siłą i nagrywał dzieła zacierające złe wrażenia po poprzedniczce. Oby Beyonce poszła właśnie tą drogą i powróciła wydawnictwem, które ukaże w pełni jej talent. O to, że ją na to stać, jestem akurat dziwnie spokojny.

    (9 z 19 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Ciężko ocenić (2008-12-09)

    Olga Orłowska  Więcej o recenzencie

    Nigdy nie byłam jej fanką - ale jest kilka kawałków naprawdę powalających - kilka natomiast bardzo przeciętnych i nudnych. Bardzo nierówna - ale chyba warto dać się skusić.

    (1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Rozczarowanie (2008-12-07)

    szczepusgirl  Więcej o recenzencie

    Rzeczywiście zmiana, w pewnym sensie na lepsze, mimo, że mi to CD nie przypadło do gustu, obiektywnie mogę powiedzieć, że Beyonce dała z siebie wszystko i mogę w dużym stopniu podpisać się pod recenzją niżej. Tyle, że ja kocham R&B, uwielbiam Kawałki Destiny's CHild, rzadziej solo Beyonce, Jill Scott, AaLiyah, Avant, LSG, Issley Brothers, R. Kelly (albumy tak do 2002 roku) itp. W tym CD nic takiego nie można znaleźć. Po prostu białe popowe klimaty. Cd pierwsze jeszcze jestem w stanie przełknąć (tu głównie doceniam dojrzałość i ewolucje B.), ale drugie mimo, że szybsze jest porażką na całej linii. Czy to Beyonce, jedna z największych gwiazd R&B, będąca od dziecka na scenie - bez żadnych porażek? Czy to jej album? Ciężko uwierzyć, że to ona coś takiego nagrała. Nie podoba mi się zarówno muzyka jak i beznadziejne teksty, na naprawdę niskim poziomie, tym bardziej jak na Beyonce, gdyż naprawdę szanuję jej dorobek, więc tym bardziej boli rozczarowanie. Gdzieś tam uważam, że ta płyta ma największe szanse na sukces z płyt solowych B., gdyż jest dosyć uniwersalna, fani r&b i solu są bardziej wymagający, a tych jest mniej... Nie wiem jak wygląda zwykła płyta, Deluxe ładnie wydana, z kilkoma bonusami. Fanom czarnej muzyki nie polecam.

    (2 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Ale zmiana! (2008-11-19)

    Łukasz Zalewski  Więcej o recenzencie

    Beyonce przedstawia swoją trzecią w dorobku artystycznym solową płytę. Album podzielony jest na 2 części, z których każda znajduje się na oddzielnym krążku CD. Część "I Am..." jest bardziej melancholijna, refleksyjna, pełna przemyśleń i poetyckich porównań. Muzycznie bardzo stonowana, łagodna i mocno akustyczna. Takiej Beyonce jeszcze nie słyszeliście. Piosenki zawarte na tym krążku przywodzą na myśl twórczość Sarah McLachlan czy nawet Tori Amos. Zdecydowanie wyróżniają się tu "If I Were A Boy", "Broken-Hearted Girl", "Ave Maria" i przepiękna "Halo", która jest moją osobistą faworytką na całym albumie. Drugą odsłoną albumu jest płyta zatytułowana "Sasha Fierce". Sasha, dla niewtajemniczonych, to sceniczne alter ego Beyonce Knowles. Kobieta drapieżna, pewna siebie i kontrolująca sytuację. Ta część albumu jest bardziej dynamiczna, bardziej zabawowa i nieco śmielsza tekstowo. Niestety mnie nieco rozczarowała. Rozpoczyna się niezłym "Single Ladies", które jest ukłonem w kierunku "B'Day" i nie sposób się tu ustrzec oczywistych skojarzeń z "Get Me Bodied". Potem pojawiają się przedziwne kompozycje "Radio" i "Diva", w których Beyonce brzmi jak połączenie Gwen Stefani i Andre 3000. Nie jestem do końca przekonany, czy taka Beyonce mi odpowiada. Następnie dostajemy bardzo dobry numer "Sweet Dreams", który poprawia atmosferę nieco zepsutą przez 2 poprzednie. Fani B na pewno poznają tę piosenkę, gdyż przesiąkła ona do internetu już parę miesięcy temu i funkcjonowała pod tytułem "Beautiful Nightmare" - świetny numer z chwytliwym refrenem, nie można się powstrzymać od nucenia. Następnie płyta muzycznie znowu nieco zwalnia, jednak tekstowo to ciągle pewna siebie Sasha. Z pozostałych kawałków warto wspomnieć "Hello" i zamykający album "Scared Of Lonely". Beyonce zdecydowanie odmieniła swoją muzykę po albumie "B'Day". Postanowiła ponownie zaryzykować. Poza "Sweet Deeams" nie ma na płycie żadnego oczywistego popowego przeboju. B porzuciła mainstreamowy POP i R&B, na rzecz akustycznego, alternatywnego Popu spod znaku The Cardigans czy S.McLachlan, oraz surowego Urban spod znaku Andre 3000. Bardzo jestem ciekawy, jak ta płyta poradzi sobie na listach i jak zareagują na nią fani. Osobiście uważam, że jest dobra. Gdyby nie małe rozczarowanie drugą częścią, to powiedziałbym nawet, że bardzo dobra. Zachęcam do przesłuchania.

    (7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Bywało lepiej... (2008-11-18)

    bjkw  Więcej o recenzencie

    Cóż, z której strony by nie spojrzeć, ta płyta mnie zawiodła. Jest usypiająca, nudna, powolna. Oprócz dwóch już wypromowanych kawałków nie znajdziemy tutaj nic ciekawego.

    (2 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Piękna (2008-11-14)

    zuczek93  Więcej o recenzencie

    Trzeci studyjny album Beyonce to arcydzieło. Beyonce bardzo się rozwinęła, jej teksty są piękne i mądre. Na oklaski zasługuje oprawa albumu ze wspaniałą książeczką w środku. Płyta jest w całości świetnie wydana. Mnie bardziej do gustu przypadła pierwsza część płyty - "I Am...Beyonce" , ale "I Am...Sasha Fierce" też jest bardzo dobra. Gdy słyszę jej głos, nachodzą mnie dreszcze. Jej wokal jest po prostu niesamowity. Naprawdę gorąco polecam, każdy powinien mieć tę płytę, by wiedzieć co oznacza idealne R&B.

    (10 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Przeczytaj wszystkie recenzje (23)

    Muzyka - Bestsellery. Bądź na czasie!

    Muzyka - wszystkie bestsellery »

    Muzyka - Nowości - polecamy!

    Muzyka - wszystkie nowości »

    Muzyka - Promocje - kupuj i oszczędzaj!