Beyonce  "I Am...Sasha Fierce"

Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

I Am...Sasha Fierce
Wykonawca:
Beyonce

Zawód (2009-04-09)

Anna Czajkowska  Więcej o recenzencie

Trzecia Beyonce bardzo mnie zawiodła. Artystka trochę się pogubiła, według mnie nie ma spójnego pomysłu na siebie. Na tej płycie podobają mi się tylko dwie piosenki: "If I were A Boy" i "Broken-hearted girl". Jestem zdziwiona jak po dwóch udanych albumach można nagrać tak słaby.

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

I am... Beyonce Knowles... (2009-02-10)

Robert Węgrzyniak  Więcej o recenzencie

"I am... Sasha Fierce" 3 juz album Beyonce Knowles, 1/3 nieistniejącego już zespołu Destiny's Child. Po dwóch bardzo żywych albumach, bardzo różniących i odstajacych od tego , muszę przyznać ze Beyonce bardzo dojrzała. Jej muzyka ma wyraz, przekaz to czego brakowało na poprzednich krążkach. Zaskakujące w tym wszystkim jest to że postanowiła wydać album na dwóch płytach CD przedstawiajac Siebie na CD 1 oraz swoje alter ego na CD 2. Nie mniej zadziwiajacym zjawiskiem przynajmniej teraz jest wydawanie dwóch singli jednoczesnie, na różnych kontynentach ... Może to miał byc pokaz siły, możliwosci ? Nie wiadomo czym sie kierowała Beyonce decydujac sie na taki krok...If I Were A Boy vs Single Ladies - dwie rózniące sie piosenki, dwa różne przekazy jednakże mówiące o jednym - o miłosci, zwiazkach i potrzebie przywiązania do drugiego człowieka.Piekna ballada i energetyczny kawałek zawojowały rynki wielu krajów - nawet i skromną Polske. Teraz przychodzi czas na kolejny/e single i wybór pada na niesamowity kawałek "Halo" oraz "Diva" energiczna bujająca z niesamowitym kopem...."Halo" piękna pieśń o miłości, o uwielbieniu i potrzebie "posiadania" drugiego człowieka u boku. Aura tej piosenki potrafi zmienic wiele w zyciu czlowieka i naprawde polecam tą piosenke która jest najlepszą na CD 1 nie ma równie dobrej, pokusze sie o stwierdzenie - idealnej na tym krążku. Pokochacie odrazu za pierwszym czy po pierwszym przesluchaniu. Naprawde cudowna piosenka. Są również inne piękne ballady jak Broken-Hearted Girl oraz Disappear które równie podobnie zachwycają, przenoszą nas wniebywała podróż w głąb samych siebie, w nieodkryte zakamarki naszych dusz i serc. Piękne słowa niesamowicie współgrające w komponowane w muzyke, czy też może na odwrót ? Nie wiem jednakze płyt "I am..." jest dla tych którzy szukaja spokoju wyciszenia i chwili na nostalgie. Atmosfera CD 1 jest niczym piękny słoneczny poranek w górach, pieknie swiecace słonce za oknem, rosa na trawie śpiew ptaków i powiew wiatru. Nic wiecej tylko wyjsc i pobiec na tę skropioną rosą trawe żeby poczuć na policzkach owe promienie słonca i powiew wiatru niesiony razem ze spiewem ptaków z oddali.... Inne słowa nie cisna mi sie słuchajac tej płyty.... Serdecznie polecam :) napewno nikt nie pożałuje i mysle ze bedzie sam zachecał do kupna i wsluchania sie .... cz.1

(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Jest dobrze. (2009-02-06)

Maciej Warzecha 2Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

Nie należę do wielkich fanów pięknej Beyonce,płytę dostałem w prezencie i przyznam,że spodobała mi się już po pierwszym przesłuchaniu.Obydwie płyty są naprawdę świetnie nagrane i dopięte na ostatni guzik.Beyonce pokzuje nam na nich zarówno swoje drapieżne jak i spokonje ( romantyczne) oblicze i ta '' jedność przeciwieństw'' naprawdę wyszła jej bardzo,bardzo dobrze.Polecam.

(3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Dwie strony beyonce (2009-01-24)

Le Petit Prince  Więcej o recenzencie

Pierwsza to piękne ballady a druga to taneczne utwory.Obie płyty bardzo mi się podobają.Z pierwszej najbardziej lubię If i were a boy oraz Broken Hearted Girl , A z drugiej Single Ladies i Radio. Gorąco polecam .

(2 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

I'am....- czyli dwie osobowości Beyonce. (2009-01-17)

Mateusz Olszewski  Więcej o recenzencie

"I'am...Sasha Fierce"- jak powiedziała sama Beyonce - ten album to zobrazowanie jej duszy która jest jak kameleon - na codzień - wrażliwa kobiecość - na scenie - kobieta emancypująca seksem.I wszystko jasne - nie potrzebna jest kolejna interpetacja tego co chciała nam przekazac przez ten album Beyonce Knowles.

(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Strawna ewolucja muzyczna pięknej Beyonce (2009-01-02)

Art 3Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

Nie ukrywam, nie jestem fanem Beyonce. Nigdy nie będę... Na twórczość tej wykonawczyni spoglądam z subtelną dozą obojętności, gdyż nie nagrywa piosenek pod mój osobisty gust. Nie ukrywam również, że gdzieś od momentu pojawienia się na antenach telewizji muzycznych singla "Listen", zgrabnie nawiązującego do stylistyki największych div muzyki soul, widzę w Beyonce kogoś znacznie większego od chociażby Christiny Aguilery. A że ludzie lubią czytać tylko i wyłącznie pozytywne, pięciogwiazdkowe recenzje... Cóż, ja daję mocną tróję przede wszystkim za pierwszą płytę, gdzie mamy tylko i wyłącznie ballady ocierające się a to o zgrabny, nowocześnie zaaranżowany soul, ("If I Were A Boy", "Broken-Hearted Girl") a innym razem jest to miły dla ucha, przyzwoity, amerykański pop - music ("Halo", "Disappear"). Jest również przyjemna pieśń "Ave Maria", która doskonale sprawdza się w bożonarodzeniowym klimacie i trochę rozmemłane, aczkolwiek strawne "Satellites". W muzyce Beyonce pojawiły się przede wszystkim melodie! Pierwsza, balladowa część albumu dostarcza właśnie takich miłych dla ucha, nieco melancholijnych piosenek, wprost wymarzonych jako tło do niedzielnego relaksu przy kawie. Natomiast na drugiej płycie, mamy parę gniotów, przez które przejdą chyba tylko najbardziej wytrwali słuchacze, ("Single Ladies", "Diva", "Video Phone"). Jak można zrealizować tak koszmarne fragmenty, które nie mają żadnych, klarownych melodii?! Mechaniczne, wręcz dziwaczne brzmienie, w połączeniu z bezdusznym beatem i utyskiwaniem Beyonce, narusza wszelakie zasady kompozycji i piosenki. Lepiej już gdy z głośników płyną nieco klubowe produkcje ("Radio", "Sweet Dreams"), które sprawdzą się na wszelakich parkietach jak i na domowych imprezach. Beyonce z pewnością dorasta i na tle współcześnie śpiewających dam zrobiła radykalny krok na przód. Z drugiej jednak strony o ekstatycznych emocjach spod znaku dawnej Whitney Houston, czy też Mariah Carey podczas słuchania repertuaru z "I'am... Sasha Fierce", możemy tylko pomarzyć.

(7 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Pop z najwyższej półki (2008-12-21)

Basiaf  Więcej o recenzencie

Album jest dwupłytowy. Pierwsza płyta to utwory wolne i romantyczne pokazujące w pełni warunki głosowe Beyonce. Znajduje się tu świetny pierwszy singiel "If I Were A Boy", ale mi najbardziej podoba się "Halo" - jest naprawdę piękna oraz "Ave Maria". Na drugim dysku znajdziemy utwory szybkie i taneczne. Ogólnie może nie wnoszą nic nowego, ale bardzo przyjemnie się słucha "Single Ladies", "Diva" czy "Sweet Dreams". Myślę, że Bee się naprawdę postarała, stworzyła album, który zasługuje na to, by zajmować najwyższe miejsca na listach przebojów. Gorąco zachęcam do zakupu.

(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Super (2008-12-18)

Olga Błaszkowska  Więcej o recenzencie

Więc... co by tu napisać. Panna B. mnie zaskoczyła. Bardzo pozytywnie. Zwłaszcza jeśli chodzi o kawałki balladowe. Widać, że piosenki są przemyślane. A ich interpretacja w wykonaniu pani Beyonce jest powalające. Kiedy słyszę "Ave..." mam dreszcze... Może nie pokazała w pełni wokalu w tej piosence, ale wersja delikatna jest bardzo piękna. I bardziej mi odpowiada. Płyta jest po prostu nieziemska, ta pani ma głos, osobowość i coś do powiedzenia a może do zaśpiewania. Nie spodziewałam się tego po Beyonce i wcześniejszych płytach czy utworach. Nie powiem, tamte też były "ok", ale zapominało się o ich istnieniu po pół roku. Utworów z pierwszej płyty nie da się zapomnieć, daje 4 bo choć płyta dobra to druga płyta nie w pełni mnie zachwyca. Utwory też są dobre, ale pierwszego krążka mogła bym słuchać godzinami.

(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Zawód roku? (02.12.2008)

Andrzej Cała Infomuzyka  Więcej o recenzencie

Po dwóch całkiem udanych (choć w żadnym wypadku wybitnych) solówkach Beyonce postanowiła wydać dzieło niezwykłe. Zaprezentowała przed nami w pełni swoje alter ego i wypuściła album w postaci dwóch oddzielnych kompaktów. W efekcie mamy co najwyżej kwadrans wartościowej muzyki i potężny zawód. Na wstępie zaznaczam, że recenzję opieram o zwykłe wydanie albumu, na którym znalazło się ogólnie jedenaście piosenek. Tak tak - na dwóch płytach jest w sumie jedenaście kawałków i nic więcej. Ogółem niewiele ponad czterdzieści minut muzyki. Całość oparta jest na takiej zasadzie, że krążek pierwszy to w zamyśle klasyczna Beyonce, a płytka numer dwa jej szalone, zwariowane alter ego, czyli Sasha Fierce. Zasadniczo wszystkie te historie i bajeczki można włożyć między bajki. Gdyby piosenki z obu płyt wrzucić na jedną płytę i wymieszać, wyszłaby naturalna kontynuacja "Dangerously In Love" i "B'Day", a żaden z fanów nawet by nie pomyślał, że gwiazda ma dwa wcielenia. Jak to jednak często bywa, jak się nie ma za dużo dobrej muzyki i fajnego pomysłu na nią, robi się głośną otoczkę i zabiegi mające na celu odciągnięcie uwagi od kwestii zasadniczej. Beyonce udała się rzecz niezwykła, choć nie wiem do końca, czy takie było jej zamierzenie. Mianowicie - na pierwszej, refleksyjnej, spokojnej, utrzymanej w klimacie pościelowego pop-R&B umieściła sześć nagrań, w sumie dających niespełna 25 minut. Normalnie taki czas w przypadku dobrej płyty mija błyskawicznie, niemal niezauważenie. U Beyonce dłuży się niemiłosiernie i po czwartym kawałku ma się dosyć. Może gdyby puścić ten album ludziom z wieczną depresją, ewentualnie naiwnym romantykom całe życie bujającym w chmurach, spodobałoby im się (gwarancji na to jednak żadnej nie dam). Cała reszta wynudzi się setnie, ewentualnie wykorzysta ten materiał jako idealny podkład pod drzemkę. Jeden, góra dwa numery typu "Halo" (piękna, zapadająca w pamięć piosenka) wzbogaciłyby każdy album mieszający czarne brzmienia z popem. Gdy takich numerów jest kilka obok siebie nużą i męczą niemiłosiernie. Sytuację mogłaby uratować druga płyta, mająca ukazać alter ego Beyonce, czyli Sashę Fierce. Mogłaby, ale nie uratowała. Tych pięć kawałków to porcja (a może bardziej porcyjka?) bujających, przebojowych, ale w żadnym wypadku wyjątkowych numerów w klimacie R&B z Południa USA. Każde z nagrań ma potencjał, żeby stać się przebojem, ale na pewno nie hiciorem pokroju niezapomnianych "Baby Boy", "Crazy In Love", nie wspominając już nawet czasów Destiny's Child. Nie jestem w stanie jakkolwiek racjonalnie wytłumaczyć samemu sobie, dlaczego kobieta o takim potencjale, możliwościach (tyczy się to zarówno kwestii wokalnych, jak i budżetowych, bo to przecież w tych czasach nierzadko decyduje o powodzeniu materiału) zdecydowała się wydać materiał tak przeciętny, nijaki jak "I Am... Sasha Fierce". Nawet jeśli, w co ani trochę nie wątpię, znajdzie się liczne grono słuchaczy, którzy ten album kupią, ja tej nowej Beyonce nie kupuję ani trochę. Pocieszać można się tylko tym, że jej życiowy partner - Jay-Z - zawsze po płycie niespełniającej oczekiwań, zbierał się za nowy materiał ze zdwojoną siłą i nagrywał dzieła zacierające złe wrażenia po poprzedniczce. Oby Beyonce poszła właśnie tą drogą i powróciła wydawnictwem, które ukaże w pełni jej talent. O to, że ją na to stać, jestem akurat dziwnie spokojny.

(9 z 19 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Od Beyonce wymagam dużo więcej! (2008-12-15)

Łukasz Ograbek  Więcej o recenzencie

Beyonce Knowles równa się gwarancja jakości. Przynajmniej tak było dotychczas. Nawet jeśli nie dostarczała niezwykłych wrażeń artystycznych można było mieć pewność, że album firmowany jej nazwiskiem to najwyższa półka pop produktów. Dlatego trudno uwierzyć, że światło dzienne ujrzał tak nieudany album (to znaczy produkt). Już sama koncepcja podziału jedenastopiosenkowego wydawnictwa na dwie płyty trwające po około dwadzieścia minut każda budzi zastrzeżenia. Podział na Beyonce liryczno-balladową i taneczno-dynamiczną miał zapewne pokazać jej dwie natury. Tylko, że każdy kto słyszał co nieco z jej twórczości dobrze te dwie natury zna. I dla zupełnej jasności dodać należy, że "I am…Sasha Fierce" nie wnosi nic nowego do wizerunku artystki. I to pierwszy poważny zarzut (krytykę samego pomysłu wydawnictwa można uznać za zwykłe czepialstwo autora). Drugi, jeszcze poważniejszy: gdzie się podziały potencjalne przeboje. Jakoś broni się ta pierwsza spokojniejsza część. "If I Were a Boy" to śliczna piosenka, podobnie Disappear. Choć z drugiej strony to tylko dość typowe pop balladki z mało oryginalnymi melodiami. Halo natomiast aż nadto przypomina przeboje z czasów Destiny’s Child. Mieszane uczucia wzbudza Ave Maria. Beyonce zapragnęła najwidoczniej pobawić się przez chwilę w klasyczną śpiewaczkę-pieśniarkę. A co z drugą częścią materiału? Zacznijmy może od tego, że od najlepszych producentów można wymagać jakiś nowatorskich pomysłów aranżacyjnych czy rozwiązań. Tak samo jak świetnych kompozycji od kompozytorów. Niestety nie ma ani jednego ani drugiego. Singlowe Single Ladies zakrawa na autoplagiat. Radio i Sweet Dreams brzmią jak kolejne, pozbawione inwencji, produkcje Timbalando podobne. Diva dramatycznie prosi o skrawek melodii, który nadałby jakiś konkretny kształt temu nowoczesnemu rytmicznemu dziwactwu. Nie przemyślany to album. Zachowawczy, pozbawiony ambicji i koniec końców niedopracowany. Jeśli dla jakiegoś powodu warto po niego sięgać to jest nim głos i wokal Beyonce. Spokojniejszy i czystszy niż do tej pory. No dobra. I dwie, trzy w miarę dobre piosenki. Jak na gwiazdę tej klasy strasznie mało.

(2 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

(Stron 3)
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Muzyka - Promocje - kupuj i oszczędzaj!