Koszyk pusty
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Ocena klientów. Nadesłano 1 recenzję (Dodaj własną)
Marcin Kubicki Więcej o recenzencie
Zaczyna się dosyć niespodziewanie, od historii, której narratorem jest Connor Oberst, czyli bohater tej recenzji, znany również jako Bright Eyes. Kobieta lecąca samolotem pasażerskim, gdy ten zaczyna z powodu awarii spadać, pyta mężczyznę siedzącego obok: "dokąd zmierzamy?". Ten odpowiada jej: "na przyjęcie, na urodzinowe przyjęcie, Twoje urodzinowe przyjęcie..." i zaczyna nucić. Później też nie jest tak zwyczajnie, bo przecież nie na co dzień spotykamy się z krążkiem, którego zawartość można by określić alternatywną muzyką country. Bright Eyes uraczyło nas właśnie takim materiałem. To co jest najbardziej charakterystyczne na tej płycie, to jej niebanalne teksty. Szczególnie ciekawy jest singlowy "Lua", który mimo melodii, która wydaje się zmierzać donikąd, prezentuje się całkiem interesująco, właśnie przez warstwę liryczną. W dalszej części albumu nie porwał mnie jeszcze "Landlocked Blues" i nieco za długo rozkręcający się "Train Under Water". Poza tymi drobnymi wpadkami, jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Nie sposób np. nie wspomnieć o "We Are Nowhere And It's Now", kawałku o ponownie wspaniałym tekście, w którym należycie została też zastosowana trąbka i mandolina. Cudownie skonstruowano "Road To Joy" i całkiem niepotrzebnie aranżacja czerpie inspiracje z "Ody Do Radości" Beethovena; Oberst poradziłby sobie sam. Album "I'm Wide Awake, It's Morning" jest bardzo upolityczniony, co najlepiej widać w zamykającym go kawałku. Z każdym kolejnym przesłuchaniem czuć wyraźniej złowieszczość i grozę wylewającą się z tej płyty, tak trudno dostrzegalną za pierwszym razem, przez styl, jakim posługuje się artysta. Jednocześnie Oberst udowadnia na kolejnym krążku, że potrafi również poruszyć najbardziej skamieniałe serce. Doskonałym przykładem na pokazanie jego uczuciowej strony jest "First Day Of My Life". Bright Eyes to przykład kogoś, kto mimo posiadania już paru płyt w swojej dyskografii, ciągle się rozwija i idzie do przodu. Regres dla niego jest czymś zupełnie obcym. Jednocześnie jego dość duża płodność muzyczna każe nam, abyśmy spodziewali się kolejnego albumu, który może być już połączeniem jego alt-rock-country brzmienia z elementami elektroniki. Ja bym tego nie ryzykował, ale patrząc na "I'm Wide Awake, It's Morning", stwierdzam ze spokojem, że można mu dać szansę na robienie tego, czego tylko sobie życzy.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























