Koszyk pusty
- polecamy
-
- Steppenwolf
- cena: 40 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
- Gra szklanych paciorków (MP3)
- cena: 30 zł
- (wysyłamy w ciągu: dostępne online )
- Wilk stepowy (MP3)
- cena: 22 zł
- (wysyłamy w ciągu: dostępne online )
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)
Robert Pucek Więcej o recenzencie
Według Ernsta Penzoldta, "celem wszystkich wysiłków powinno stać się to, by u kresu życia wyglądać tak, jak Hermann Hesse; nie trzeba go właściwie czytać - by pojąć jego życie i działalność, wystarczy go oglądać, ponieważ jego twarz może być w pełni identyfikowana z osobą przedstawioną w książkach. Ale przecież nie zobaczylibyśmy go, uprzednio go nie przeczytawszy!".
Przeczytałem właśnie, a właściwie to przeczytałem i obejrzałem, dość niezwykłą książkę - "Hesse. Jego życie w obrazach i tekstach". Trzysta pięćdziesiąt stron fotografii "ilustrowanych" zapiskami Hermanna Hessego, jego wierszami oraz listami do i od przyjaciół. Swoista kronika podróży od narodzin do śmierci, a może "na Wschód, do Ojczyzny Światła" - świadectwo życia spełnionego. Widziałem domy szwabskie i szwajcarskie, gotyckie kaplice i wieże nieistniejących już być może kościołów, pejzaże alpejskie i azjatyckie, liczne atelier, gabinety i ogrody oraz nieznane akwarele i rysunki tego nietuzinkowego pisarza. Nie mówiąc już o całej galerii portretów znanych postaci, takich jak Stefan Zweig, Romain Rolland, Carl G. Jung, Franz Kafka, Bertolt Brecht, Walter Benjamin, Robert Musil czy Martin Buber.
Te stare, czarno-białe fotografie pozwoliły mi zajrzeć, niczym przez dziurkę od klucza, do świata awangardy cywilizacji - dawnych, chciałoby się rzec "prawdziwych" Niemiec, które kilkadziesiąt lat temu zniknęły z duchowej mapy Europy. Niepodważalna magia tych obrazków odcisnęła na mojej duszy pieczęć ciekawości i melancholii. Oto widziałem świat, którego już nie ma, świat zabity przez hitleryzm i pochowany przez plan Marshalla.
Zamknąwszy tę księgę-album, sięgnąłem po "Im starsi, tym młodsi" Hermanna Hessego, niewielką książeczkę zawierającą artystyczną dokumentację procesu starzenia się autora, złożoną z wierszy i krótkiej prozy ostatnich czterdziestu jego lat życia. (Bardzo to odświeżające czytać o starości w czasach dominacji ludycznej kultury młodości, która w coraz bardziej bezmyślnym świecie globalnej wioski okazuje się po prostu zabawą w globalnej remizie, gdzie zdziczałe dzieci krzyczą i przeklinają, a starcy stoją w kolejkach do chirurgów plastycznych.) Pisze tam Hesse: "Starość przynosi wiele uciążliwości, lecz wraz z nimi także dary łaski; jednym z nich jest ochronna otoczka zapomnienia, zmęczenia i ustępliwości oddzielająca nas od naszych problemów".
"Im starsi, tym młodsi" to właściwie kronika wiosen i jesieni, pełna wspomnień i czułego zainteresowania dla przyrody, jakie żywią zazwyczaj tylko dzieci i starcy ("Dopiero na starość dostrzega się unikalność piękna oraz to, jakim cudem jest rozkwitanie kwiatów pośród fabryk i armat, istnienie wierszy obok gazet i papierów wartościowych"). Jest również próbą filozofowania w czasie wolnym od pracy w ogródku, między paleniem starych liści a pieleniem grządki pomidorów. Hessego fascynuje harmonia pór roku, ruchu i spoczynku. Powiada on, że "wszelki bieg słońca i księżyca prowadzi do śmierci i nowych narodzin, których bólu lęka się dusza". Przyznam, że i mnie nieobca jest ta fascynacja. A choć piszę te słowa z dala od Montagnoli, to przecież na samym początku wiosny i pośrodku wielkiego ogrodu, który stromą skarpą opada ku wijącej się na granicy łąk rzece. Zewsząd radosny śpiew ptaków i "brzmienie" grubiutkich trzmieli. Nad łąką i kępą starych olch po drugiej stronie rzeki kołują smukłe jastrzębie, którym ziemia zdaje się pewnie tylko końcem powietrza, jakimś zawinięciem i zgrubieniem ich przestrzeni. I choć ból w kolanie przypomina mi, że pierwsza młodość już minęła, rozglądając się dokoła, widzę, jak śmierć znów ustępuje przed nowymi narodzinami...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Justyna Sobolewska Więcej o recenzencie
Tytuł książki Hessego kojarzy się z poradnikami typu: "Jak być szczęśliwym w starości", "Dobra starość", jednak nie ma z nimi nic wspólnego.
Ta książka to portret starego Hessego złożony z jego notatek, wierszy (wydają się jednak nienajlepsze i prawdopodobnie nie jest tylko to kwestia tłumaczenia) oraz ze zdjęć robionych przez jednego z synów Hessego. Portret ten jest na tyle sugestywny, że chciałoby się znaleźć w miejscach, o których pisze, w jego ogrodzie, w wiosce, w której miał dom. A nawet, choć brzmi to może dziwnie, chciałoby się od razu mieć tyle lat, co on i wreszcie patrzeć z dystansem na "teatr życia", który wtedy już nie jest tak zajmujący. Rozmaite wspomnienia i komentarze Hessego pojawiały się ostatnio w "Odrze", np. piękne wspomnienie o jego bracie. Ta książka o starości wygląda na bardzo osobistą, ale tylko pozornie. Można mieć wręcz wrażenie, że Hesse, zamiast pisać o sobie, stworzył bohatera - starego pisarza (widzimy go na zdjęciach), by ten fikcyjny bohater opowiadał nam o starości. Dystans między Hessem autorem, a Hessem bohaterem dodatkowo frapuje, przyciąga uwagę czytelnika.
Hesse należy do tych pisarzy, których nie sposób streszczać, bo ich myśli ocierają się wtedy o banał, choć wcale banalne nie są. Książka Im dojrzalsi tym młodsi składa się z fragmentów prozy, aforyzmów, które mogłyby być rodzajem "złotych myśli" sławnego pisarza. Jednak obraz mędrca, który w "jesieni życia" dzieli się z czytelnikiem przemyśleniami - zupełnie nie pasuje do tej książki. W dużej mierze za sprawą zdjęć, na których Hesse, pan o bystrym, wesołym spojrzeniu, np. kopie grządkę z pomidorami. Zamiast starego mistrza widzimy raczej jednego z bohaterów Hessego, może Harry'ego, czyli wilka stepowego? Kogoś, kto w młodości był niespokojnym duchem, zajętym badaniem własnego wnętrza, jednak z czasem uwolnił się od rozmaitych "demonów" własnej osobowości. W powieści Wilk stepowy Harry w teatrze magicznym przeżył stan, który prawdopodobnie należy do doświadczenia starości: zobaczył, że to co nazywał do tej pory swoją osobowością - jest w gruncie rzeczy iluzją, jedynie etapem przemiany wewnętrznej. A celem staje się niejako wyzbycie się własnej osobowości, uznanie jej za maskę.
Stary Hesse pisze: "Tęsknotą i obowiązkiem człowieka młodego jest stawać się , a zadaniem człowieka dojrzałego jest oddać się, czy też jak nazywali to niemieccy mistycy, wyzuć się z siebie samego". Stary człowiek patrzy na młodych i myśli, jakie to szczęście, że wszystko to ma już za sobą . Już nie musi traktować siebie całkiem serio i może się śmiać z tego, jaki jest i jaki był. Stary człowiek już zrozumiał, że osobowość jest tylko jakąś grą wyobrażeń, grą świadomości.
Jaka jest więc starość według Hessego? Oczywiście jest bogatsza od młodości. Hesse mówi, że jego zawodem jest patrzenie. Jest obserwatorem wcale nie dlatego, że jest pisarzem, ale dlatego, że jest starym człowiekiem. "Patrzenie, przyglądanie się, kontemplacja coraz bardziej stają się nawykiem, ćwiczeniem, aż postawa obserwatora i nastrój kontemplacyjny niepostrzeżenie przenikną całe nasze zachowanie". Hesse opisuje momenty, kiedy ulegał zapatrzeniu i nie były to bynajmniej chwile bezmyślności. Podobną wizję starości, która dodaje dodatkowy wymiar życiu - opisywał wielokrotnie Miłosz, ostatnio w tomiku To.
"(...) Zmieniony w samo patrzenie , będę dalej pochłaniał proporcje
ludzkiego ciała, kolor irysów, paryską ulicę w czerwcu o świcie,
całą niepojętą, niepojętą mnogość widzialnych rzeczy".
(Uczciwe opisanie samego siebie nad szklanką whisky ...)
Miłosz mógłby w sposób podobny do Hessego opisać wizytę u staruszki Niny, podobnie być może dostrzegłby w niej piękną, choć prawie już stuletnią kobietę. "Jaka szkoda Nino, że urodziłaś się o czterdzieści lat za wcześnie". Hesse widzi, że Nina, choć przypomina raczej starą wiedźmę, ma postawę i rysy królewskie...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

























