Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Imaginaerum [Limited] [Digipack]
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Nightwish
- Firma fonograficzna:
-
Warner Music Poland
, Grudzień 2011
- Nr katalogowy:
- 2736127890
- Sprawdź inne tytuły:
-
Nightwish
"Połączenie płyty audio oraz filmu jest czymś pionierskim. To pełna przygód podróż do miejsc, które wszyscy doskonale znamy, lecz przez długi czas o nich zapominaliśmy. Mamy nadzieję, że odbędziecie tę podróż z nami i będzie się świetnie bawić" - zapowiada siódmy album Nightwish, gigantów baśniowego, epickiego metalu główny twórca muzyki fińskiej formacji, Tuomas Holopainen. Proste, że będziemy się świetnie bawić! O jak najmilsze wrażenia swoich fanów poza Tuomasem zadbali jego przyjaciele z zespołu - wokalistka Anette Olzon, basista Marco Hietala, gitarzysta Erno "Emppu" Vuorinen oraz bębniarz Jukka Nevalainen. Nikt tak, jak ta piątka muzyków nie potrafi pobudzić naszej wyobraźni, zabrać nas na wycieczkę do krainy marzeń, w której na pewno zdarzy się wiele i na choćby chwilkę nudy nie będzie miejsca.
Nightwish są bombastyczni i zmysłowi, agresywni i balladowo subtelni, melancholijni i miło rozmarzeni. Ich styl rozpoznawalny jest od lat. Nie ma na świecie drugiego takiego zespołu. Odkąd odeszła Tarja Turunen i przyszła Anette, fińska kapela złapała drugi oddech i pokazała światu, że jeszcze na wiele ją stać. Kolejnym dowodem na wielkość Nightwish jest siódmy studyjny krążek grupy. Nightwish tym razem postawił na album koncepcyjny. Choć nie tylko, bo poza samymi dźwiękami Tuomas wpadł na pomysł zilustrowania historii z tekstów w formie filmu. Takowy powstał, a za reżyserię odpowiada Stobe Harju, który wcześniej wyreżyserował klip do "The Islander". Pierwotnie Tuomas chciał zrobić 13 wideoklipów (bo tyle piosenek jest na płycie), połączonych wspólnym wątkiem. Reżyser przekonał go do jednego, dłuższego filmu. "Czułem się, jakbym pisał soundtrack do filmu, który nie powstał" - wspominał Tuomas. Zdjęcia odbyły się w Finlandii we wrześniu i październiku 2011.
Edycja limitowana w digipacku, z plakatem. Na dołączonym krążku bonusowym utwory w wersji instrumentalnej.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Taikatalvi |
|
| 2. Storytime |
|
| 3. Ghost River |
|
| 4. Slow, Love, Slow |
|
| 5. I Want My Tears Back |
|
| 6. Scaretale |
|
| 7. Arabesque |
|
| 8. Turn Loose The Mermaids |
|
| 9. Rest Calm |
|
| 10. The Crow, The Owl And The Dove |
|
| 11. Last Ride Of The Day |
|
| 12. Song Of Myself |
|
| 13. Imaginaerum |
|
CD 2: Instrumental |
|
| 1. Taikatalvi |
|
| 2. Storytime |
|
| 3. Ghost River |
|
| 4. Slow, Love, Slow |
|
| 5. I Want My Tears Back |
|
| 6. Scaretale |
|
| 7. Arabesque |
|
| 8. Turn Loose The Mermaids |
|
| 9. Rest Calm |
|
| 10. The Crow, The Owl And The Dove |
|
| 11. Last Ride Of The Day |
|
| 12. Song Of Myself |
|
| 13. Imaginaerum |
|
- Imaginaerum [Limited] [Digipack]
- Wykonawca:
-
Nightwish
Zespół już dawno powinien się rozpaść...
(2012-01-12)
Marcin
Ptasznik
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
...i rozpocząć działalność w nowej grupie o innej nazwie. Dzięki takiemu posunięciu udałoby się uniknąć większości porównań nowej, mocno przeciętnej wokalistki Anette Olzon do fenomenalnej i niezastąpionej Tarji Turunen. Oczywistym było, że szwedka nigdy nie dorówna swojej bardziej doświadczonej koleżance z branży. Muzyka stworzona przez Nightwish na "Imaginaerum" i "Dark Passion Play" jest zupełnie inna od tej z "Once", co mocno podzieliło fanów zespołu. Nowe, inspirowane muzyką filmową, dziecko zespołu naszpikowane jest irytującymi zawodzeniami Anette, które ratuje nieco świetny Marco Hietala (dla mnie - ostatni powód, by wciąż śledzić poczynania fińskiej grupy), słabszymi niż dotąd tekstami i choć motywy muzyczne zasługują na uznanie, całość wlatuje jednym uchem i szybko wylatuje drugim. Krążek świetnie sprawdziłby się jako album instrumentalny, którym niestety nie jest. Nie oznacza to jednak, że na "Imaginaerum" nie ma perełek. Są - "Slow, love, slow", "Ghost River", "Scaretale", "I want my tears back" oraz "Song of Myself" zdecydowanie zasługują na uwagę. Jako zdeklarowany antyfan nowego głosu Nightwisha, do albumu "Dark Passion Play" podchodziłem z rezerwą. Teraz muszę stwierdzić, że wolałem go od "Imaginaerum". Niestety, moja ocena to 3; obniżam za wokalistkę, teksty i za jechanie na popularności prawdziwego Nightwisha, który przecież skończył się w 2004 roku.
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Życzenie nocy w krainie czarów
(2011-12-15)
Mateusz
Strojek
Więcej o recenzencie
Chylę czoła przed zespołem Nightwish i dziełem sztuki, jakie udało im się stworzyć.
Płyta Imaginaerum to fenomenalne połączenie muzyki z baśniową opowieścią o snach i wyobraźni. Głosy wokalistów, instrumenty, orkiestra, chóry, poezja, słowem – magia. Wszystkie elementy pieczołowicie dobrane i tworzące piękną sztukę teatralną przenoszącą nas w świat fantazji.
Muzycy kreując ów świat wykazali się niebanalną kreatywnością przechodząc samych siebie wzdłuż, wszerz, a nawet i dookoła. Na szczególną uwagę zasługuje wokalistka Anette, która tym razem udowodniła, że jest godną następczynią Tarji. Co więcej, zdetronizowała operową divę prezentując szeroki wachlarz swych wokalnych możliwości. Raz śpiewa delikatnie i subtelnie, raz ostro i drapieżnie. Natomiast kulminacją jej talentu jest jej przyprawiający o dreszcze psychodeliczny śpiew w utworze Scaretale.
Każdy krok jaki stawiamy w krainie marzeń, do której przenoszą nas nasi wspaniali artyści, niesie ze sobą zachwyt i zaskoczenie. Slow love slow zabiera nas do zadymionego jazzowego klubu, I want my tears back wprost do malowniczej ojczyzny Celtów, Scaretale do mrocznego cyrku grozy pełnego upiornych klaunów, a Last ride of the day na dziką i szaloną przejażdżkę magicznym rollercoaster’em.
Imaginaerum to niezwykła podróż, wraz z którą każdy spragniony wrażeń śmiałek przeżyje swoją muzyczną przygodę życia.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Teatralny majstersztyk
(2011-12-13)
Kondor
Więcej o recenzencie
Nightwish wzniósł się na nowy poziom i nagrał chyba najlepszy album w karierze. Piszę album, ale faktycznie mamy tu do czynienia ze ścieżką dźwiękową filmu albo jakby jedną dużą sztuką teatralną. Ta „teatralność” jest obecna na całej płycie. Zespół przybiera dwanaście masek, dwanaście scen i odmiennych interpretacji i środków. Na pewno jest to rzecz bardzo eklektyczna dla ludzi o otwartym umyśle nie dla tych co szukają tylko zbioru riffów i solówek, bo to tak naprawdę muzyka filmowa w którą włożono trochę gitar. W kompozycjach mocno słychać wpływy Hansa Zimmera/Elfmana/Morricone. Płyta na pewno zapiera dech w piersiach pomysłowością i aranżacjami. Złożone orkiestracje mogą zawstydzić najlepszych.Duże zróżnicowanie stylistyczne od metalu, symfoniki na folku i jazzie kończąc. Słowem kipiąca emocjami wspaniała muzyczno-literacka podróż.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Imaginaerum
(2011-12-11)
Łukasz
Chmiel
Więcej o recenzencie
I am the empty crib of Peter Pan
Dla mnie Nightwish od zawsze był zespołem wyjątkowym zarówno jeżeli chodzi o stronę muzyczną jak i całą otoczkę jaka im towarzyszy. Na każdy z albumów czekam z wypiekami na twarzy i nie mogę doczekać się czym zaskoczy mnie Fińsko-Szwedzki Band.
Przez ostatnie miesiące Nightwish mocno rozgrzewał serca swoich fanów uchylając coraz więcej tajemnic swojego siódmego wydawnictwa, aż wreszcie na początku grudnia wypuścił Imaginaerum na światło dzienne pokazując tym którzy skreślili zespół, jak bardzo się mylili w swoich osądach.
Ladies and gentlemen,
Be heartlessly welcome!
To Cirque De Morque
And what a show we have for you tonight !
Dla mnie Imaginaerum to podróż bez trzymanki w zakamarki wyobraźni dziecka, to ucieczka do dalekiej przeszłości w głąb krainy fantazji. Za takim Nightwishem tęskniłem od czasów kiedy usłyszałem OB. Zespół znowu potrafi wyczarować niezwykły klimat, który za każdym razem jest troszkę inny, ale jednocześnie cholernie rozpoznawalny.
Imaginaerum w niektórych momentach może wydawać się nieco "naiwny", a momentami nawet przesłodzony, ale trudno o muzyce zawartej na albumie zapomnieć i uciec.
"What is left for encore
Is the same Old Dead Boy's song......"
Największym diamentem zespołu jest Anette, której wokal na albumie jest wręcz rewelacyjny. Każdy utwór to inne oblicze Pani Olzon. Raz jest bardzo delikatna, innym razem drapieżna, jeszcze gdzie indziej jej głos przechodzi w tereny "jędzowate". Tak różnorodnej płyty jeżeli chodzi o wokale zespół jeszcze nie miał. Duże brawa należą się również Marco, który znakomicie dostosował się do poziomu wokali Anette.
At the end of the river the sundown beams....
Album jest niezwykle spójny. Każdy z utworów pomimo, że tworzy osobną całość jest tylko częścią większej historii. Jak w każdej historii są momenty mniej emocjonujące, ale kiedy historia zaczyna się kończyć nie możemy się doczekać kiedy rozpocznie się na nowo.
Riding the day, every day into sunset
Być może Nightwish się powtarza, być może korzysta ze sprawdzonych patentów. Jednak nikt tak jak oni pomimo swoich ułomności nie potrafi mnie oczarować.....
Lestat
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Prawie jak Nightwish
(2011-12-07)
Mariusz
Gruenbaum
Więcej o recenzencie
Kupiłem jako zagorzały fan, a może nawet fanatyk. Chciałbym krzyknąć z radości, ale coś hamuje mój krzyk. Nie odnajduję "tego czegoś" w nowych płytach NW. To wprawdzie kawałek przyzwoitej muzyki, dobrej, ciekawej, ale ta muzyka kiedyś kipiała, była świetna a nie tylko dobra. W dźwiękach wciąż pojawiają sie elementy charakterystyczne dla Nightwish. Na płycie Marco tym razem ma nieco więcej do powiedzenia, co jak mniemam ma odciążyć Anette. Ciągłe porównywanie jej do Tarji być może mija się z celem, ale dla mnie tamto połączenie było idealną konstelacją, czymś perfekcyjnym. Dziś poziom NW w moim odczuciu i chyba nie tylko moim spadł. To już nie jest to granie, te emocje, ta nieodparta chęć wracania do płyty. Poprzednie zdzierałem i wciąż ich słucham i ciągle mi się nie nudzą, wciąż poprawiają humor, rozładowują napięcie. Tarja jako samotny wilk też nic nie wskórała, jej płyty zalegają półki sklepowe i kosztują mniej niż margaryna w Biedronce. Nowa płyta nie jest zła, ale zapomnijcie o czymś równie dobrym jak Ghost Love Score, Wishmaster, Sleeping Sun i wielu innych. Dziś już nie zakochałbym się w tej muzyce, kupuję ją z sentymentu, z szacunku do talentu grupy. Przed kupnem warto posłuchać, ja wrzuciłem ją po prostu do koszyka i tak pewnie poczyni kilku zapaleńców.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wyimaginowany zachwyt, czy wielki powrót Nightwisha?
(2011-12-01)
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Wydana w 2007 roku "Dark Passion Play" mocno podzieliła fanów. Albumowi zarzucano główne fakt, że nowa wokalistka jest zbyt przezroczysta, a ich wykonanie ani przez moment nie umywa się, do tych, jakie swego czasu wykonywała Tarja Turunen. Kiedy rany zostały zażegnane i dostatecznie zagojone, jedni fani postanowili dać grupie jeszcze jedną szansę po zawodzie, z odejściem Tarji, a drudzy spisali grupę na straty chrzcząc ją "Daywishem". Ostatecznie jednak wystarczająco długi (bo pierwotnie prawie 5-letni) czas oczekiwania na nagranie nowego albumu opłacił się. Nie tylko Tuomas Holopainen zdał sobie sprawę z tego, że nie można do końca życia opłakiwać Tej, Która Odrzuciła Jego Względy, ale i Anette Olzon zrozumiała nareszcie, że jako wokalistka fińskiej formacji, która od czasów "Once" osiągnęła szczyty popularności na świecie, nie może pozwolić sobie na to, aby wokalistka z popowym, milutkim głosikiem, była jego główną atrakcją. Tak więc na płycie nie dość, że usłyszymy Nightwisha w formie, to jeszcze da się wyczuć, że czasy epoki "Daywish" zespół ma już z sobą. Ktoś wreszcie dał Anette do zrozumienia, że powinna popracować nad sceniczną charyzmą, dzięki tym wytrwałym próbom stworzenia z niej „diwy” grupie udało się na płycie umieścić cudowną perełkę w postaci tajemniczego "Slow, Love, Slow", który po pierwszym przesłuchaniu sprawia, że kopara opada, a szczękę trzeba zbierać. Wszystkiego człowiek mógłby spodziewać się po Nigtwishu, ale na pewno nie tego, że wokalistka znajdzie odpowiedni kontakt z muzyką zespołu! A jednak udało się! Ta różnica wyzwala się w większości utworów na albumie. Anetka stała się bardziej drapieżna, by nie powiedzieć kusząca, choć nadal daleko jej do kusicielki z ogrodu Eden (gdyby Anette była ostatnią kobietą na ziemi, chyba zostałbym samotnikiem). Marco Hietala w nowej stylistyce czuje się jak ryba w wodzie, od czasu do czasu lekko porykując. Co więcej można odnieść wrażenie, że sama Olzon nie pozostaje mu wokalnie dłużna. Jako, że jestem po pierwszym przesłuchaniu płyty, nie jestem jeszcze w stanie dokładnie stwierdzić, jakiej jakości teksty wystrugał nam Holopainen, ale i do tego przysiądę, gdyż Nighwtish nagrał płytę wielokrotnego użytku. Zamykający się w 13 utworów album "Imaginaerum" jest konceptem, który składa się na ilustrację muzyczną do filmu o tym samym tytule, a o którym usłyszymy szerzej już w przyszłym roku. Propozycja Nightwisha to właściwie spektakl. Próba dokończenia tego, o co zabiegał swego czasu "Dark Passion Play", jednak nie udało się wówczas stworzyć albumu spójnego. Tutaj stylistyka, pomimo różnic, tej wyostrzonej muzyki filmowej, jest koncertem, który mógłby robić za wokalno-instrumentalny spektakl, działający na nasze dusze. Jestem totalnie zaskoczony. "Rest Calm", "Song Of Myself", "I Want My Tears Back". Co tu dużo mówić: po prostu szok! Pozytywny szok!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji