Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Imaginaerum
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Nightwish
- Firma fonograficzna:
-
Warner Music Poland
, Grudzień 2011
- Nr katalogowy:
- 2736127892
- Sprawdź inne tytuły:
-
Nightwish
"Połączenie płyty audio oraz filmu jest czymś pionierskim. To pełna przygód podróż do miejsc, które wszyscy doskonale znamy, lecz przez długi czas o nich zapominaliśmy. Mamy nadzieję, że odbędziecie tę podróż z nami i będzie się świetnie bawić" - zapowiada siódmy album Nightwish, gigantów baśniowego, epickiego metalu główny twórca muzyki fińskiej formacji, Tuomas Holopainen. Proste, że będziemy się świetnie bawić! O jak najmilsze wrażenia swoich fanów poza Tuomasem zadbali jego przyjaciele z zespołu - wokalistka Anette Olzon, basista Marco Hietala, gitarzysta Erno "Emppu" Vuorinen oraz bębniarz Jukka Nevalainen. Nikt tak, jak ta piątka muzyków nie potrafi pobudzić naszej wyobraźni, zabrać nas na wycieczkę do krainy marzeń, w której na pewno zdarzy się wiele i na choćby chwilkę nudy nie będzie miejsca.
Nightwish są bombastyczni i zmysłowi, agresywni i balladowo subtelni, melancholijni i miło rozmarzeni. Ich styl rozpoznawalny jest od lat. Nie ma na świecie drugiego takiego zespołu. Odkąd odeszła Tarja Turunen i przyszła Anette, fińska kapela złapała drugi oddech i pokazała światu, że jeszcze na wiele ją stać. Kolejnym dowodem na wielkość Nightwish jest siódmy studyjny krążek grupy. Nightwish tym razem postawił na album koncepcyjny. Choć nie tylko, bo poza samymi dźwiękami Tuomas wpadł na pomysł zilustrowania historii z tekstów w formie filmu. Takowy powstał, a za reżyserię odpowiada Stobe Harju, który wcześniej wyreżyserował klip do "The Islander". Pierwotnie Tuomas chciał zrobić 13 wideoklipów (bo tyle piosenek jest na płycie), połączonych wspólnym wątkiem. Reżyser przekonał go do jednego, dłuższego filmu. "Czułem się, jakbym pisał soundtrack do filmu, który nie powstał" - wspominał Tuomas. Zdjęcia odbyły się w Finlandii we wrześniu i październiku 2011.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Taikatalvi |
|
| 2. Storytime |
|
| 3. Ghost River |
|
| 4. Slow, Love, Slow |
|
| 5. I Want My Tears Back |
|
| 6. Scaretale |
|
| 7. Arabesque |
|
| 8. Turn Loose The Mermaids |
|
| 9. Rest Calm |
|
| 10. The Crow, The Owl & The Dove |
|
| 11. Last Ride Of The Day |
|
| 12. Song Of Myself |
|
| 13. Imaginaerum |
|
- Imaginaerum
- Wykonawca:
-
Nightwish
Wioletta Villas w świecie metalu.
(2012-03-31)
Czarny Jack
Więcej o recenzencie
To,że Nightwish gra w miarę przystępnie i zachęcająco nie oznacza,że każdy może się o nim arbitralnie wypowiadać.Twórczośc tego zespołu,począwszy od okładek płyt,skończywszy na ukłonach po koncercie jest świadomie kiczowata,kampowa wprost.Ale to jest gra konwencją,bowiem estetyka Nightwish jest głęboko osadzona w korzeniach metalu lat dziewięćdziesiątych.Dowód?
Refren z Ghost River i do porównania Sacrificed z albumu Spectral Sorrows Edge Of Sanity BM 1993.To tylko jeden smaczek z wielu muzycznych odniesień na tej kapitalnej płycie.A wokalistki w europejskim metalu rządziły zawsze tylko dwie:Anneke van Giersbergen i Anne-Mari Edvardsen(3-rd and the Mortal)I nie ma co porównywać do poprzedniczki,bo Anette daje radę w obecnej stylistyce Nightwish,która jest może komercyjna,ale nie kłamliwa jak za przeproszeniem Piotr Rubik i co najwazniejsze oddaje hołd tradycji.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Zespół już dawno powinien się rozpaść...
(2012-01-11)
Marcin
Ptasznik
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
...i rozpocząć działalność w nowej grupie o innej nazwie. Dzięki takiemu posunięciu udałoby się uniknąć większości porównań nowej, mocno przeciętnej wokalistki Anette Olzon do fenomenalnej i niezastąpionej Tarji Turunen. Oczywistym było, że szwedka nigdy nie dorówna swojej bardziej doświadczonej koleżance z branży.
Muzyka stworzona przez Nightwish na "Imaginaerum" i "Dark Passion Play" jest zupełnie inna od tej z "Once", co mocno podzieliło fanów zespołu. Nowe, inspirowane muzyką filmową, dziecko zespołu naszpikowane jest irytującymi zawodzeniami Anette, które ratuje nieco świetny Marco Hietala (dla mnie - ostatni powód, by wciąż śledzić poczynania fińskiej grupy), słabszymi niż dotąd tekstami i choć motywy muzyczne zasługują na uznanie, całość wlatuje jednym uchem i szybko wylatuje drugim. Krążek świetnie sprawdziłby się jako album instrumentalny, którym niestety nie jest.
Nie oznacza to jednak, że na "Imaginaerum" nie ma perełek. Są - "Slow, love, slow", "Ghost River", "Scaretale", "I want my tears back" oraz "Song of Myself" zdecydowanie zasługują na uwagę.
Jako zdeklarowany antyfan nowego głosu Nightwisha, do albumu "Dark Passion Play" podchodziłem z rezerwą. Teraz muszę stwierdzić, że wolałem go od "Imaginaerum". Niestety, moja ocena to 3; obniżam za wokalistkę, teksty i za jechanie na popularności prawdziwego Nightwisha, który przecież skończył się w 2004 roku.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Teatralny majsersztyk
(2011-12-13)
Kondor
Więcej o recenzencie
Nightwish wzniósł się na nowy poziom i nagrał chyba najlepszy album w karierze.Piszę album ale faktycznie mamy tu do czynienia ze ścieżką dźwiękową filmu albo jakby jedną dużą sztuką teatralną.Ta „teatralność” jest obecna na całej płycie.Zespół przybiera dwanaście masek,dwanaście scen i odmiennych interpretacji i środków.Na pewno jest to rzecz bardzo eklektyczna dla ludzi o otwartym umyśle nie dla tych co szukają tylko zbioru riffów i solówek bo to tak naprawdę muzyka filmowa w którą włożono trochę gitar.W kompozycjach mocno słychać wpływy Hansa Zimmera/Elfmana/Morricone. Płyta na pewno zapiera dech w piersiach pomysłowością i aranżacjami.Złożone orkiestracje mogą zawstydzić najlepszych.Duże zróżnicowanie stylistyczne od metalu, symfoniki na folku i jazzie kończąc.Słowem kipiąca emocjami wspaniała muzyczno-literacka podróż.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wyimaginowany zachwyt, czy wielki powrót Nightwisha?
(2011-12-01)
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Wydana w 2007 roku "Dark Passion Play" mocno podzieliła fanów. Albumowi zarzucano główne fakt, że nowa wokalistka jest zbyt przezroczysta, a ich wykonanie ani przez moment nie umywa się, do tych, jakie swego czasu wykonywała Tarja Turunen. Kiedy rany zostały zażegnane i dostatecznie zagojone, jedni fani postanowili dać grupie jeszcze jedną szansę po zawodzie, z odejściem Tarji, a drudzy spisali grupę na straty chrzcząc ją "Daywishem". Ostatecznie jednak wystarczająco długi (bo pierwotnie prawie 5-letni) czas oczekiwania na nagranie nowego albumu opłacił się. Nie tylko Tuomas Holopainen zdał sobie sprawę z tego, że nie można do końca życia opłakiwać Tej, Która Odrzuciła Jego Względy, ale i Anette Olzon zrozumiała nareszcie, że jako wokalistka fińskiej formacji, która od czasów "Once" osiągnęła szczyty popularności na świecie, nie może pozwolić sobie na to, aby wokalistka z popowym, milutkim głosikiem, była jego główną atrakcją. Tak więc na płycie nie dość, że usłyszymy Nightwisha w formie, to jeszcze da się wyczuć, że czasy epoki "Daywish" zespół ma już z sobą. Ktoś wreszcie dał Anette do zrozumienia, że powinna popracować nad sceniczną charyzmą, dzięki tym wytrwałym próbom stworzenia z niej „diwy” grupie udało się na płycie umieścić cudowną perełkę w postaci tajemniczego "Slow, Love, Slow", który po pierwszym przesłuchaniu sprawia, że kopara opada, a szczękę trzeba zbierać. Wszystkiego człowiek mógłby spodziewać się po Nigtwishu, ale na pewno nie tego, że wokalistka znajdzie odpowiedni kontakt z muzyką zespołu! A jednak udało się! Ta różnica wyzwala się w większości utworów na albumie. Anetka stała się bardziej drapieżna, by nie powiedzieć kusząca, choć nadal daleko jej do kusicielki z ogrodu Eden (gdyby Anette była ostatnią kobietą na ziemi, chyba zostałbym samotnikiem). Marco Hietala w nowej stylistyce czuje się jak ryba w wodzie, od czasu do czasu lekko porykując. Co więcej można odnieść wrażenie, że sama Olzon nie pozostaje mu wokalnie dłużna. Jako, że jestem po pierwszym przesłuchaniu płyty, nie jestem jeszcze w stanie dokładnie stwierdzić, jakiej jakości teksty wystrugał nam Holopainen, ale i do tego przysiądę, gdyż Nighwtish nagrał płytę wielokrotnego użytku. Zamykający się w 13 utworów album "Imaginaerum" jest konceptem, który składa się na ilustrację muzyczną do filmu o tym samym tytule, a o którym usłyszymy szerzej już w przyszłym roku. Propozycja Nightwisha to właściwie spektakl. Próba dokończenia tego, o co zabiegał swego czasu "Dark Passion Play", jednak nie udało się wówczas stworzyć albumu spójnego. Tutaj stylistyka, pomimo różnic, tej wyostrzonej muzyki filmowej, jest koncertem, który mógłby robić za wokalno-instrumentalny spektakl, działający na nasze dusze. Jestem totalnie zaskoczony. "Rest Calm", "Song Of Myself", "I Want My Tears Back". Co tu dużo mówić: po prostu szok! Pozytywny szok!
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji