Imperializm się skończył, nadszedł czas imperium - twierdzą autorzy współczesnego manifestu komunistycznego - i nie są nim, jak często i pochopnie sądzimy, Stany Zjednoczone. Imperium to nowy, ekspansywny, globalny ład o strukturze sieci, pozbawiony centrum władzy i niezależny od terytorialnych granic, manifestujący się w procesach ekonomicznych, kulturowych i politycznych nazywanych często globalizacją. System, w którym maksymalnej intensywności nabierają zjawiska opisywane jeszcze przez Marksa i który pojęciom wyzysku, alienacji czy proletariatu nadaje nowy sens. Michael Hardt i Antonio Negri formułują swoją teorię opierając się na wnikliwej analizie ponowoczesnego kapitalizmu i procesów historycznych, których jest on - konsekwencją. Sięgają aż do Rzymu, pierwszego imperium, by pokazać, jak konstytuował się współczesny porządek polityczny świata i jak kształtowały się pojęcia suwerenności, hegemonii, kontroli i władzy. Opisują narodziny i upowszechnienie się społeczeństwa kontroli, proces emancypacji Trzeciego Świata i metamorfozę imperializmu, który w czasach postkolonialnych i posowieckich zmienił się w imperium.
W swym dziele autorzy twórczo łączą klasyczny marksizm z najnowszymi osiągnięciami filozofii politycznej.
Autorzy znaleźli się na liście najważniejszych intelektualistów współczesności opublikowanej przez "New Statesman".
Imperium kontra rzesza
(2006-03-14)
Norbert
Galiński
Więcej o recenzencie
Czym jest tytułowe imperium? Pod tym groźnie brzmiącym pojęciem metaforycznym, kryje się pewna forma światowej władzy. Zjawisko imperium związane jest z ostatnią fazą kapitalizmu, w którym to władza bez podmiotu zarządza rynkiem i, co za tym idzie, naszym życiem. Choć nie są to rządy zupełnie bezpodmiotowe – autorzy podkreślają znaczącą rolę Stanów Zjednoczonych. Występuje hierarchia pewnych zależności. „Imperium” to jedna z ciekawszych nowości wśród manifestów politycznych, bowiem jest to pozycja reprezentatywna dla obecnego etapu globalizacji i rozwoju światowej lewicy. Podstawowym punktem wyjścia jest w tej książce pojęcie pracy. Istnieje popyt na pracę niematerialną (produkcja symboli, znaków, patentów), jak i na pracę dotyczącą bezpośrednio naszego życia. Obok materiałów nienamacalnych, produkuje się również więzi społeczne. Podczas gdy filozofowie widzą w tym zagrożenie, autorzy książki optymistycznie dostrzegają w tej sytuacji szansę. Owa szansa ma polegać na tym, że skoro każdy z nas jest z definicji posiadaczem środków produkcji, takich jak umysł oraz zdolność tworzenia idei, to być może narodzi się możliwość demokracji absolutnej. Zdaniem Hardta i Negriego, żyjemy w epoce produkcji wirtualnej, która cechuje się większą decentralizacją. To, co wcześniej wymagało koncentracji kapitału, teraz umożliwia szybką decentralizację własności środków produkcji; następuje przekształcenie kapitalizmu w coś, co zaczyna preferować wielość – rzesze producentów i konsumentów, którzy wymykają się logice koncentracji kapitału. Spluralizowana rzesza jednostek doprowadzi do kolapsu hegemonii kapitalistycznej. Przywodzi mi to na myśl początek manifestu komunistycznego: wszystko, co stałe wyparowuje; w tym momencie kapitalizm niszczy swoją bazę i spływa na nas komunizm. Rozważając na tamat książki, warto zapytać, dlaczego autorzy nazywają imperium pasożytem. Jest to nieco inne spojrzenie na globalizację. Państwa narodowe muszą dostosowywać się do reguł dyktowanych przez korporacje, a proces wytwórczy ma nad sobą imperium. Przypomina to o marksistowskich pojęciach bazy i nadbudowy. Hardt i Negri podchodzą do tej sytuacji krytycznie, pokazując jak sprzeczności zaczynają się zacierać, zamiast zanikać. Coraz trudniej jest odróżnić bazę od nadbudowy, lecz istnieje tzw. „moc działania”, która rozwija ludzkość, podczas gdy imperium stoi na przeszkodzie temu rozwojowi. Mamy tu również do czynienia z krytyką świadomości narodowych, jako elementu hamującego „globalne wyzwolenie”. Zapowiedzią rewolucyjnych przemian mają być konkretne procesy, jak chociażby bunt przedmieść emigranckich we Francji. Masy ludzi nie będą chciały zgodzić się na podziały; będą się buntować dla samej mocy buntu. Czy z tą książką jesteśmy na etapie socjalizmu krytycznego, czy też utopijnego? Myślę, że przeważa tu jednak utopia, zafascynowana sprzecznościami kapitalizmu, ale nie będąca w stanie zdefiniować procedury sprawowania nowej władzy przez wielość. „Imperium” kończy się trzema wielkimi postulatami: 1. Żądamy globalnego obywatelstwa; 2. Żądamy globalnej płacy minimalnej; 3. Żądamy wywłaszczenia części kapitalistów. Lecz do kogo właściwie zwracają się autorzy? Tkwią oni w fazie utopijnej, w której wierzy się, że procesy te mogą doprowadzić do zaniku polityki konfliktu. Póki co, akceptuje się figurę zrewoltowanego poddanego, który przywołuje imperialnego władcę, aby żądać od niego rzeczy niezupełnie do spełnienia. Powinniśmy jednak podejść do „Imperium”, jak do literatury – szczególnie w naszych polskich realiach, książkę czyta się bardzo dobrze. Charyzmatyczni Hardt i Negri jawią się nam jako tacy „piękni komuniści”, święcie przekonani o słuszności swych idei. Pomimo iż nie przepadam za marksizmami, zdaję sobie sprawę z tego, iż utopia rządzi się swoimi prawami, a samo jej generowanie to znak, że na świecie nie dzieje się zbyt dobrze.
(10 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji