In The Court of The Crimson King [Remastered]
nośnik: CD
1 szt.
Ocena klientów:
wszystkie recenzje (2)
2010 - Pierwsza kultowa zremasterowana (Original Recording Remastered) płyta legendarnej grupy. Nagrania powstały w składzie: Robert Fripp - guitar, Ian McDonald - reeds, woodwinds, vibes, keyboards, melotron, vocals, Greg Lake - bass guitar, lead vocals, Michael Giles - drums, percussion, vocals,...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
-
-
-
-
-
-
Above
- Mad Season
-
cena:
24,99
zł
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: In The Court of The Crimson King [Remastered]
Średnia ocena z 2 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
King Crimson
- Firma fonograficzna:
-
DGM
, 2010
- Nr katalogowy:
- 0633367050120
- Sprawdź inne tytuły:
-
King Crimson
Pierwsza kultowa zremasterowana (Original Recording Remastered) płyta legendarnej grupy. Nagrania powstały w składzie: Robert Fripp - guitar, Ian McDonald - reeds, woodwinds, vibes, keyboards, melotron, vocals, Greg Lake - bass guitar, lead vocals, Michael Giles - drums, percussion, vocals, Peter Sinfield - words and illumination.
| Utwory: |
| 1. 21st Century Schizoid Man including Mirrors |
|
| 2. I Talk To The Wind |
|
| 3. Epitaph including March For No Reason and Tomorrow And Tomorrow |
|
| 4. Moonchild including The Dream and The Illusion |
|
| 5. The Court Of The Crimson King including The Return Of The Fire Witch and The Dance Of The Puppets |
|
- In The Court of The Crimson King [Remastered]
- Wykonawca:
-
King Crimson
Dzieło doskonałe
(2012-01-25)
Bartosz
Trawicki
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Rozpisywanie się po raz kolejny o tym albumie tylko naraziłoby autora na śmieszność. Jego zawartość skłania mnie raczej do wynurzeń zgoła filozoficznych. W momencie kiedy płyta się pojawiła, wyznaczony został niewątpliwie kamień milowy w muzyce rockowej i nie tylko. To dzieło ważne w historii muzyki w ogóle, co szczególnie trzeba zaakcentować dzisiaj, po latach, kiedy na szczęście odchodzi się coraz bardziej od sztucznego przecież podziału na muzykę rozrywkową, jazzową, klasyczną/poważną, a są tylko dzieła genialne, dobre albo złe, nieudane. Ten album wyznaczył też zdecydowanie specyficzną drogę twórczą Roberta Frippa, który z kolejnymi konstelacjami zdolnych muzyków towarzyszących przez ponad kolejne 30-lat realizował idee muzyki pięknej, ciekawej, intrygującej, ale jednocześnie niebanalnej, ba, wręcz trudnej w odbiorze niejednokrotnie! Muzyki która zmieniała się, która wchłaniała JAK GĄBKA to co najlepsze i najwartościowsze ze świata rocka, jazzu, kameralistyki, muzyki współczesnej (nawet tej ekstremalnej spod znaku Xenakisa niejednokrotnie, by wskazać na album ISLANDS), elektroniki...
Zdarzało się, że najwięksi z kręgu art-rocka z czasem szli "na ugodę" z zapotrzebowaniami rynku... grupa King Crimson/Robert Fripp od początku swej drogi twórczej wyznawali bezkompromisowe (ktoś gdzieś napisał nawet: misjonarskie) podejście do materiału muzycznego, a przy okazji nieśli ogromny szacunek dla odbiorcy, którego uszu nie narażali na mielizny,których przecież tak sporo i to nie tylko w muzyce rozrywkowej, jak mogłoby się wydawać...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Witajcie w krainie karmazynowego króla
(2011-09-06)
Marek
Zabrzański
Więcej o recenzencie
"Coż można powiedzieć po wysłuchaniu taaaakiej płyty? W pierwszej chwili zapiera dech w piersiach" To słowa Tomasza Beksińskiego sprzed wielu lat, po prezentacji tej płyty w wieczorze płytowym PRII ( była taka audycja).Poproszony o wymienienie kilku ważnych "swoich" płyt Piotr Kaczkowski wymienia In The Court of The Crimson King oraz "Jedynkę"Led Zeppelin- bo to ten ważny rok w muzyce rockowej i te płyty odcisneły swoje piętno w muzyce w sposób wyjątkowy.Cóż mogę dodać- chyba tylko to ,że ta płyta ciągle się broni, ciągle jest ważna, doskonała, wybitna.Czyli nic się nie zmieniło od momentu jej wydania.Ciekawe jest dla mnie jak w ciągu mijających lat (mojego życia) zmieniają się "ukochane" nagrania z tej płyty.W pierwszych latach to oczywiście Epitaph i nagranie tytułowe.Później I talk to the wind.Gdy mija wiele lat ( w moim wypadku ponad 20 rozkoszowania się tą muzyką) na plan pierwszy wysuwa się Moonchild i nagranie pierwsze.Czyli najbardziej jazzowy kawałek płyty i najbardziej szalony.Wydaje się,że z wiekiem człowiek pownien łagodnieć- no ale to przykład tego co może z nami zrobić ARCYDZIEŁO.
PS. Dodatkowych 5 merlinów należy się też za okładkę płyty( ale o tym też dużo zostało napisane).
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji