Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Inside Story [Limitowana edycja] [Digipack]
Średnia ocena z 10 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Anita Lipnicka ,
John Porter
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2005
- Nr katalogowy:
- 3389692
- Sprawdź inne tytuły:
-
Anita Lipnicka ,
John Porter
Inside Story to drugi wspólny album Anity Lipnickiej i Johna Portera. Porter, Walijczyk od kilkudziesięciu lat mieszkający w Polsce, stworzył wraz z Lipnicką kolejną piękną płytę. Znajdziemy tutaj jedenaście nowych utworów utrzymanych w klimacie znanym z Nieprzyzwoitych piosenek. Jak twierdzą sami artyści w porównaniu z poprzednią płytą mniej jest tu jednak romantycznych uniesień i pływających dźwięków, więcej zaś surowego brzmienia i przejrzystej kompozycji. Całość została zarejestrowana w Studio Metro w Lublanie na Słowenii, a w roli producenta albumu wystąpił Chris Eckman - muzyk i producent kojarzony z alternatywną sceną muzyczną i takimi zespołami jak The Walkabouts, Midnight Choir, Willard Grant Conspiracy, Tindersticks i Peterem Buck'iem. Specjalna, ściśle limitowana edycja to wydanie w eleganckim digipacku. Uwaga! Nakład tej edycji ograniczony i dostępny tylko do wyczerpania zapasów.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Black Hand |
|
| 2. Death Of A Love |
|
| 3. Such a Shame |
|
| 4. You Never Know |
|
| 5. Hold On |
|
| 6. Tell Me, Tell Me |
|
| 7. It Hearts |
|
| 8. Monday |
|
| 9. Missing |
|
| 10. Waiting For a Thief |
|
| 11. One More Step |
|
- Inside Story [Limitowana edycja] [Digipack]
- Wykonawca:
-
Anita Lipnicka ,
John Porter
Oni się nie mieszczą w żadnych kryteriach
(2005-10-22)
Aleksandra
Merta
Więcej o recenzencie
Czy ktoś przewidywał, że duet Lipnicka & Porter coś osiągną tym swoim brzdoleniem na gitarach?? Chyba tylko nieliczni dawali im jeszcze jakieś szanse. A tu jak nigdy, z nikąd ich płyty sprzedają się jak gorące bułeczki. Ludzie słuchają ich z zapartym tchem. Płyta już w dzień sprzedaży była nieosiągalna do nabycia, bo-wszyscy ją już wykupili!!!
To takie dziwne. Jest tyle artystów na polskim rynku, a żaden nie potrafi podbić tak mego serducha jak oni i chwała im za to. Za te melodie, teksty, za gitarę bez, której nie mogę już żyć i za harmoniczny głos Johna, któremu dzięki za to, że przyjechał do Polski, bo miła przecież jeszcze około 170 innych państw do wyboru:)
Czekam oczywiście na kolejne ich płyty, tylko nie wiem czy osobno, czy razem:)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Do przodu... Krok za krokiem :-)
(2005-09-29)
Marcin
Jania
Więcej o recenzencie
"Inside Story" to przede wszystkim bardzo spójny album. Do tego dochodzi profesjonalizm: wyczuwalny dzięki producentowi, wokalom Anity i Johna, a także przemyślanym kompozycją. Artyści po raz kolejny pokazali, że można robić swoje i być poza wszystkim. Teraz już wiemy, że także ponad wszystkim - bo płyta przyjęła się wspaniale. Jedno jest pewne. Muzyka Lipnickiej i Portera podoba się przede wszystkim indywidualnym jednostką, ludziom którzy szukają w muzyce czegoś głębszego, bardziej duchowego niż tylko przybojowych melodii i łatwo wpadających w ucho tekstów. Na płycie takowych nie znajdziemy - nie ma tutaj kolejnego "Then&Now" czy "Bones of Love" (co mnie bardzo cieszy). Pierwsza płyta była zdecydowanie bardziej melodyczna i chwytliwa. "Inside story" jest stonowana, spokojniejsza – nie lepsza – inna!. Polecam.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
W dobrym stylu.
(2005-09-23)
przemool
Więcej o recenzencie
Anita Lipnicka i John Porter "Nieprzyzwoitymi piosenkami" przykuli uwagę nie tylko słuchaczy, ale również dziennikarzy muzycznych. Potrafili, co godne podkreślenia, zainteresować swoją muzyką, a nie kwitnącym podczas jej powstawania romansem. Wydaje się, że już po ukazaniu się "Nieprzyzwoitych piosenek" można było przypuszczać, że druga płyta będzie równie dobra i spełni oczekiwania słuchaczy. Jedno jest pewne Anita i John nagrywając "Inside story" nie mierzyli się z poprzednim albumem, tylko ze sobą. To słychać. Nowa płyta jest bardziej surowa, czasami szorstka, choć partie smyczków w niektórych utworów próbują nieco złagodzić ten wydźwięk. Pomimo braku melodyjnych utworów, jakie zawierały "Nieprzyzwoite piosenki" i pomimo swojej "mroczności" album "Inside story" to wydawnictwo godne polecenia.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wszystkie odcienie stali.
(2005-09-19)
grześkowiak
Więcej o recenzencie
Lipnicka i Porter to duet, któremu nikt na początku nie dawał wielkich szans na sukces. A jednak. Ich pierwszy wspólny krążek „Nieprzyzwoite piosenki” był jedną z najlepiej sprzedających się płyt w Polsce w ostatnich kilku latach i zupełnie zasłużenie został okrzyknięty polską płytą 2003 roku. Wydaje mi się, że zadecydowały o tym lekko i przyjemnie brzmiące utworki, których pełno było na poprzednim krążku duetu. Muzyka Lipnickiej i Portera różniła się totalnie od innych propozycji naszych rodzimych artystów. Dlatego też sięgnęło po nią aż tylu słuchaczy. Teraz sensacyjny duet ponownie daje o sobie znać. Przypomina się nam jednak już w nieco innym, choć nie mniej udanym stylu. „Inside story” jest płytą fenomenalną. Ale jest to już fenomen zgoła odmienny od tego, jakim były „Nieprzyzwoite piosenki”. „Inside story” jest nostalgiczne, pokorne, wyważone, przemyślane od pierwszej nuty „Black hand” aż do ostatniego akordu „One more step”. Jednak gdzieś między zrównoważeniem i melancholią pobrzmiewa surowa drapieżność (singlowe „Hold on” czy „Death of a love”) i czysty optymizm („Monady”). Lipnicka i Porter stworzyli płytę ascetyczną, ale zarazem barwną i niesamowicie wciągającą. Jest to album z gatunku „do tańca i do różańca” doskonały do kolacji we dwoje, rewelacyjny do posłuchania w samotności. Na uwagę zasługuje także tzw. „oprawa wizualna” płyty, która perfekcyjnie zgrywa się z materiałem muzycznym. Jednym słowem album, który wchodzi w krew bardziej niż cokolwiek innego. Stalowe dźwięki „Inside story” to coś, czego na pewno długo nikt nie powtórzy. Ale lepsza jedna taka płyta niż żadna.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niezła, ale niestety gorsza od pierwszej :(
P.
R.
Pierwszy album Lipnickiej i Portera okazał się wielkim sukcesem i został zasłużenie okrzyknięty polską płytą 2003 roku. Także po drugim krążku spodziewałem się czegoś na miarę "Nieprzyzwoitych piosenek" albo nawet lepszego. Niestety troszkę się zawiodłem. Płytka jest dużo spokojniejsza od poprzedniczki i trudno znaleźć tutaj tak zwane perełki. Właściwie jedynym żywym i odbiegającym od całości kawałkiem jest świetny singlowy "Hold on". Ale to tylko rodzynek. Reszta jest niestety troszkę zbyt smętna i nijaka. Chociaż nie można odmówić płycie uroku. Bardzo podoba mi się okładka. Normalnie dałbym 3 merliny, ale czwarty jest na tak zwany wystrój:):):).
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji