Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: It's Not Me, It's You [East European Version]
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Lily Allen
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2009
- Nr katalogowy:
- 6938032
- Sprawdź inne tytuły:
-
Lily Allen
Płyta zawiera 12 nowych utworów i jest kontynuacją debiutanckiego krążka Lily "Alright Still", który sprzedał się w 2,5 milionach egzemplarzy na całym świecie - głównie za sprawą klasycznego pierwszego singla "Smile".
Ta i wiele innych, równie intrygujących piosenek sprawiły, że wówczas 21-letnia artystka stała się rozpoznawalna na całym świecie i osiągnęła ogromny sukces.
Od czasu debiutu Lily uznawana jest za najbardziej nowatorską wokalistkę swojego pokolenia. Współpraca z takimi muzykami jak Robbie Williams, Mark Ronson, Common, Dizzee Rascal, Jamie T czy Kaiser Chiefs utrwaliła pozycję Lily jako artystki potrafiącej odnaleźć się w wielu gatunkach muzyki.
Po dwóch latach milczenia album "Its Not Me, It's You" daje dowód niesamowitego talentu Lily. Rozmaitość wizji, jaką prezentuje 12 utworów na nowej płycie przypomina słuchaczom o biegłości Lily jako autorki piosenek.
| Posłuchaj utworów: |
| 1.Everyone's At It |
|
| 2.The Fear |
|
| 3.It's Not Fair |
|
| 4.22 |
|
| 5.I Could Say |
|
| 6.Go Back To the Start |
|
| 7.Never Gonna Happen |
|
| 8.Fuck You |
|
| 9.Who'd Have Known |
|
| 10.Chinese |
|
| 11.Him |
|
| 12.He Wasn't There |
|
- It's Not Me, It's You [East European Version]
- Wykonawca:
-
Lily Allen
Brak spójności
(2009-12-21)
Mateusz
Kó
Więcej o recenzencie
Lily Allen chyba do końca nie wiedziała, jaką płytę chciałaby nagrać. Nie wiedziała, czy postawić na elektroniczne, nowoczesne brzmienie, czy raczej na wygłupy z harmonijką lub dennym pianinem. Wyszło jak wyszło. Włączając płytę nie można przenieść się w inny świat, bo coś zaczyna ci w nim przeszkadzać. Nie można przesłuchać tej płyty w całości, włączamy tylko tę piosenkę, na którą mamy aktualnie chęć. Ktoś powiedziałby: To chyba dobrze? Nie do końca. Lily nadal nie ma na siebie pomysłu. Trudno mi też przyznać w którym punkcie jest lepsza, lirycznym czy popowym? Płyta mi się nie podoba, za wyjątkiem singla "The fear", oraz pierwszej piosenki na CD. Reszta to po prostu... piosenki.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
43 minuty świetnej zabawy !
(2009-02-14)
Robert
Węgrzyniak
Więcej o recenzencie
Uff... Nie wiem nawet od czego zacząć. Album jest poprostu niesamowity! Tak dobrej muzyki połączonej z tak dobrymi tekstami w wykonaniu kobiety i przezeń napisanych (!) dawno juz nie spotkałem. Od debiutu minelo juz kilka lat i widać że Lily bardzo dojrzała i zaczeła wysoko podnosic samej sobie poprzeczke. Taki album był moim skromnym marzeniem, o którym myślałem przez dluższy czas. Świeżość wiosny, ciepło lata, kolory jesieni i surowosc zimy. Takie słowa cisna mi sie podczas sluchania tego albumu. To niesamowite uczucie slyszec cos innego, świeżego, zabawnego i przekazującego pozytywną energie. Ta płyta jest poprostu na tą chwile i myśle ze jeszo długo bedzie w czołówce mojego topu wszechczasów wśród albumów. Tutaj nie znajdziemy jałowych, popowych i przeslodzonych pioseneczek ze sfery lolitek (chociaz Lily mogła by robic takie wrażenie). Żeby sie przekonac do tego albumu trzeba go przesłuchac od pierwszej sekundy az po 43 minute tego albumu ! Niesamowicie sie po przesluchaniu The Fear czy zabawnego i chwytliwego F*ck You czuje czlowiek. Takie optymistyczne piosenki, takie miłe i poruszajace. Odpowiedni album na prywatke wsrod znajomych jak i pobycie we dwoje przy swietnie dobranej muzyce....Ten krążek ma za zadanie nas bawić, dodawać nam wigoru, przekazywać pozytywna energie....Singlowe The Fear boska piosenka która wydaje sie byc spokojna bez energi ale jak ze spójna i niesamowicie nakręcająca człowieka. Kolejnym singlem bedzie No Fair równie dobra i zakręcona piosenka która idealnie nadaje sie do tańca i dobrej zabawy z uśmiechem na twarzy. Można tutaj rzucac tytulami ale naprawde trudno tak naprawde słowami jaki to konca jest ten album. JA z niesamowitymi rumiencami na policzkach dedykuje ten krążek wszystkim osobom pozytywnie zakręconym, które umieja korzystac z zycia, które szukaja odrobiny szalenstwa w szarosci codziennosci. Po prostu ten album momentami az oniesmiela czlowieka powodujac ze muzyka z tego krążka staje sie byc WIELKA i ponadczasowa wręcz idealna ! Ten album nie posiada słabych punktów, jest przeciwienstwem jesli chodzi o muzyke ale identycznie szokujacy i konkretny jak album debiutancki i tego tak naprawde oczekuje dzis od zycia. Oryginalnosci, przenikliwosci oraz tego czegoś co przyciaga... Tutaj magnesem jest wszystko od oprawy graficznej, po niesamowitą muzyke po idealnie dobrane teksty (wpełni napisane przez Lily Allen która ma dopiero 23 lata!) i to powoduje ze album staje sie wartosciowy. Bardzo polecam wszystkim ten album, nie zawiedziecie sie kupując go nawet w ciemno. Jedno słowo cisnie sie na myśl o tym album. AWESOME !
(7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Bez jaj...
(2009-02-09)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Druga odsłona Lily Allen, zaczyna się nawet całkiem fajnie... "Everyone's At It", to taki murowany pewniak, w sam raz na otwarcie płyty kogoś, kto jeszcze nie ma wypracowanej artystycznej marki i na szereg różnych (najczęściej pyskatych) sposobów, próbuje zwrócić na siebie oczy mediów. A w muzyce pop probiło się w ostatnim czasie bardzo, bardzo dużo i tym bardziej z przykrością stwierdzam, iż nowa produkcja Allen, na tle mocnej konkurencji, wypada co najwyżej średnio. Stylistyka "It's Not Me...", lokuje się gdzieś na granicy brytolskiego popu, koniecznie z przymrużeniem oka i cyrkiem Monty Pythona w tle. Jest więc modowy recykling, wprost z lat 80. Są subtelne, electro - brokatowe wibracje i jest wreszcie zupełnie nietrafiony singiel "The Fear" oraz "opus magnum" współczesnej pop - poezji w postaci "F...k You". A fuj. Bardzo to brzydkie, gdy dziewczyny zaczynają publicznie przeklinać. Jednak z całości obok "Everyone's At It", na uwagę zasługuje jeszcze dynamiczny, trochę narwany "Go Back To The Start". To chyba dzięki temu uroczemu "aaa aaa". Nevermind. Na tej płycie brak po prostu dobrych piosenek! Co z tego, że jest produkcyjna perfekcja, taneczne beaty i ten akcent, charakterystyczny tylko i wyłącznie dla pokolenia młodych Angoli. Cóż, to jest pop - music, który powinien bez trudu opanować radiowe fale, pod warunkiem, że ktoś lubi słuchać wartkich piosenek, oscylujących wokół totalnie niepoważnych uczynków wyrośniętej już pannicy. Słodki, zawadiacki głos Allen oraz pozornie miła powierzchowność tej udarzającej dziewuchy, powinny być wystarczającą szansą dla sukcesu tegoż albumu. Co z tego, gdy przebojów brak.
(3 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji