Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Ja, Tituba, czarownica z Salem
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Maryse Conde
- Tytuł oryginału:
- Moi, Tituba sorcičre
- Wydawnictwo:
-
WAB
, 2007
- Seria:
-
Z miotłą
- ISBN:
- 978-83-7414-251-9
- Liczba stron:
- 284
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Tłumaczenie:
-
Krystyna Arustowicz
- Sprawdź inne tytuły:
-
Maryse Conde
Słynne procesy "czarownic z Salem" zaczęły się w 1692 roku wraz z aresztowaniem trzech kobiet. Jedną z nich była Tituba, czarna niewolnica. Wiadomo o niej tylko tyle, że przyznała się do winy, a po amnestii została zwolniona z więzienia i sprzedana. Teraz opowiada swoją historię.
Rok 16**, w drodze na Barbados angielski marynarz gwałci czarną dziewczynę Abenę. Owocem tego gwałtu jest Tituba. Siedem lat później Abena, broniąc się przed kolejnym gwałtem, podnosi rękę na swojego pana, za co zostaje powieszona. Jej mąż popełnia samobójstwo, połykając własny język, a Tituba musi opuścić plantację. Przygarnia ją czarownica Man Yaya, która uczy dziewczynkę sztuki uzdrawiania i komunikowania się ze światem zmarłych. Mówi jej: "Będziesz w życiu cierpiała. Wiele, bardzo wiele. Ale przeżyjesz!"
Opowiadając historię Tituby, Maryse Condé z żywą wyobraźnią i ironicznym humorem opisuje rzeczywistość niewolnicy-czarownicy, atmosferę wiary w magię, hipokryzję purytanów i mechanizmy zbiorowej histerii. Książka porusza wciąż aktualny problem, jakim są prześladowania rasowe, społeczne, polityczne i religijne.
- Ja, Tituba, czarownica z Salem
- Autor:
-
Maryse Conde
Kto pierwszy rzuci kamień?
(2011-02-18)
Agnieszka
Kusiak
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Maryse Conde porusza temat polowania na czarownice w Salem, jakie miało miejsce w roku 16**. Poznajemy Titubę, córkę niewolnicy, czarnoskórą kobietę, która w swym życiu doświadczyła dumy, upokorzenia, miłości i samotności, której nie dane było swobodnie żyć i cieszyć się tym, co ma. Jako sierota, od wczesnych lat dziecięcych trafiła pod skrzydła Man Yayi, czarownicy, która zapoznała ją z tajnikami sztuki leczenia oraz tego, co inni nazywali "czarną magią". Gdy Tituba została już opuszczona przez bliskich, duchy nieżywych miały ją w swej opiece, kierowaly jej czynami i próbowały chronić ją od zła tego świata oraz męźczyzn włącznie. Niosła ulgę chorym i rannym, pomagała zmiejszyć ból nie jednemu człowiekowi. Jednak niedobrze jest, gdy obce oczy widzą to, czego widzieć nie powinny. Na Titubę ciagle ktoś donosi, oczernia ją o znawstwo czarnej magii, o praktyki wudu i kontakt ze zmarłymi. Życie czarownicy przypomina wieczną tułaczkę ku nieuchronnej śmierci. Bo jakże kończyły się polowania, jak nie szubienicą i ogólnym poniżeniem? Nawet dzieci zjednywały się przeciw niej, nawet mężczyźni, z którymi żyła i których kochała. Nikt nie popuścił Titubie tego, że zna to, co dla zwykłych śmiertelników jest nieosiagalne - umie posługiwać się zaklęciami i potrafi wykorzystywać moc ziół. Dlatego ją zniszczono, zgładzono. "Ja, Tituba, czarownica z Salem" to piękna powieść o niestety smutnej prawdzie. O nagonce jednych na drugich, o chęci zemsty i pożądania wygranej. Tituba stała się symbolem samotnej walki dobra ze złem, nigdy bowiem nie wykorzystała swej wiedzy tajemnej ku własnym korzyściom, czy ku przelewu krwi. I chyba dlatego została powieszona na oczach tych, którzy jej nienawidzili, dając tym samym niezaprzeczalne świadectwo heroizmu.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
by imię moje nie zostało zapomniane...
(2010-04-07)
attra
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Na tą książkę "wpadłam" przypadkiem. Nie było to coś, czego szukalam celowo. Ale książka mnie wciągnęła, zawładnęła moją wyobraźnią. Losy głównej bohaterki, tytułowej czarownicy Tituby to poruszająca do głębi historia zniewolenia człowieka, poniżenia i traktowania jak rzecz. A jednak w tym wszystkim jest obraz ludzi, którzy mimo niewolnictwa pozostali w duszy i sercu wolni, kultywowali swoją wiarę, tradycje i marzyli... Marzyli o wolności dla siebie i swoich dzieci. Autorka pokazuje poczatek polowania na czarownice, obłudę i zło kryjące się w tzw. cywilizowanych krajach, w "kulturalnych" ludziach, w "porządnym" społeczeństwie. Książka daje do myslenia, skłania do refleksji. Pokazuje, że każdy ma swoją drogę, którą musi przejść. Ale naucza też, że zawsze warto walczyć o swoje marzenia. Polecam.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Naiwność dobrej czarownicy
(2008-07-09)
Małgorzata
Więcej o recenzencie
Czy można sobie wyobrazić świat, w którym grzechem jest oglądanie tańczącego mężczyzny, w którym wszelka fantazja jest tłumiona, a marzenia postrzegane są jako niepotrzebne twory ludzkiej imaginacji? Świat, w którym dziewczynka wyznaje z swoje przewinienie: "Zdjęłam czepek i pozwoliłam, by słońce głaskało moje włosy" a mąż twierdzi, że jedynym dobrze usytuowanym pokojem jest trumna, "w której mroku kiedyś każdy z nas spocznie". Do takiego właśnie świata trafia tytułowa bohaterka powieści Maryse Conde. To miasteczko Salem w drugiej połowie XVII wieku, z czasów procesów o czary, w których trakcie wszelka logika i racjonalny osąd zanikł na rzecz fantastycznych zeznań kilku nastolatek, w efekcie czego 19 osób powieszono, a innych osadzono w więzieniu. Autorka nie skupia się jednak na samych procesach, a na niepozornej historii niewolnicy z Barbadosu. Poznajemy jej życie przed przybyciem do Salem, a także dowiadujemy się, co stało się z nią po oskarżeniach. Historia ta jest ze wszech miar tragiczna, wręcz okrutna, pełna uprzedzeń, nienawiści i nietolerancji. Uderzająca jest wrodzona dobroć Tituby, jej naiwność i pragnienie miłości, którego nie są w stanie przesłonić nawet ostrzeżenia matki i nauczycielki Tituby, a które w końcu doprowadza ją do zimnej Ameryki przysparzając tylko więcej cierpienia. Tituba widząc jak smutne życie wiodą dwie dziewczynki, Betsey i Abigail, którym "nigdy nie śpiewano kołysanek, nie opowiadano bajek" i których wyobraźni "nie wypełniano magicznymi i dobroczynnymi przygodami" postanowiła urozmaicić ich dzieciństwo opowieściami z ojczystego Barbadosu. Naiwnie wierząc, że mała Betsey nie zdradzi nikomu, co razem robią, wciąż jej pomagała. Conde porusza wiele tematów. Ukazuje hipokryzję ludzi - dopóki Tituba pomagała swoimi zdolnościami wyleczyć żonę Parrisa, nikt nie miał jej czarów za złe, niektórzy nawet ją prosili o pomoc. Kiedy jednak nastał czas procesów, wszystko się zmieniło. Jesteśmy też świadkami prześladowań Żydów. To nie przypadek, że właściwie jedyna w pełni pozytywna biała postać to owdowiały Żyd z garbem. Jego zewnętrzna brzydotę rekompensuje szlachetność i miłość do rodziny i zmarłej żony, a jego bliskość z Titubą jest wręcz wzruszająca. Inną kwestią poruszaną przez autorkę jest podejście samych czarnych do niewolnictwa. Dumna i pewna siebie Tituba jest skontrastowana z Johnem Indienem, którego mottem staje się stwierdzenie, że "dla niewolnika ważne jest tylko to, żeby przeżyć". Lecz czy możemy go potępiać? Zginąć w walce o swoje ideały i wierzenia czy żyć w kłamstwie? Może gdyby było więcej odważnych i gotowych do walki ludzi powstanie na Barbadosie by się udało? Powieść stawia jeszcze wiele pytań, na które trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Poprzez poruszaną tematykę nietolerancji i zestawione dwa podejścia do życia, jest wciąż aktualna, mimo osadzenia akcji w XVII wieku na odległym Barbadosie i w Ameryce. Bo czy współczesne społeczeństwo wolne jest od prześladowań, uprzedzeń, rasizmu? Czy ludzie nie robią rzeczy wbrew sobie, aby przeżyć, lub - bardziej prozaicznie - aby dostać awans lub polepszyć swoją sytuację życiową? Uproszczeniem byłoby stwierdzić, że przez 400 lat nie zmieniło się zbyt wiele, ale chyba nie aż tyle, jakby się mogło pierwotnie wydawać. Warto przeczytać tę książkę choćby z tego powodu.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Tylko o mnie wszyscy milczą...
(2007-01-16)
Marzena
Kowalska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Gdy się urodziła, przepowiedziano jej, że będzie cierpiała, ale jako jedyna wszystko przeżyje. Tylko po co przeżyć piekło? Po co cierpieć za innych, by potem ponownie oberwać w twarz, tym razem od nich samych? Po co pozwalać się wykorzystywać, by oczekiwać wyłącznie pogardy? Po co żyć tak... Oto ona - Tituba, czarownica z Barbadosu. Córka powieszonej matki, która śmiała podnieś rękę na białego człowieka. Córka zgwałconej dziewczyny - dziecka, któremu odebrano nadzieję. Córka, która tak naprawdę nigdy nią do końca nie była, nie zaznała matczynej miłości i serdeczności, babskiej lojalności; a przyrodni ojciec darowany był jej tylko na kilka lat. Ale jednak to ona, zraniona i niepotrafiąca do końca nienawidzić nawet tych, którzy ją ranili, stała się najsłynniejszą czarownicą z Salem. Najsłynniejszą, bo prawdopodobnie jedyną - prawdziwą. Ciemnoskórą, piękną kobietą, która w rzeczywistości, pomimo swojej, wyróżniającej się jakże postury, została zagubiona pośród biednych, jakże jednakowych, jasnolicych panien, matek i żon, wdów i sierot. A przecież to od niej się wszystko zaczęło. To ona winna zasługiwać na największą uwagę, stać się kręgosłupem, na którym budować winno się całą historię. A jednak to o niej zapomniano... ale podobno przeżyła. Przetrwała, z ranami w sercu, zszarganą duszą, choć wciąż mającą nadzieję, że dobro istnieje w większości. Przeżyła dzięki duchom, które nigdy jej nie opuściły i ich naukom, nawet gdy przyszło jej z mężem przekroczyć wielką wodę. Przetrwała dzięki dziwnej sile, która postanowiła "ofiarować", wymierzyć jej kolejne razy... Przeżyła pogrom Salem!!!
Oto jej piękna, choć okrutna historia, jej jedyna pieśń. Próba odwzorowania jej życia, łącznie z fikcją, dotyczącą jego końca. Połączenie faktów zaczerpniętych z zapisków sądowych i legend, z doniesień prasowych oraz późniejszych sprostowań. Połączenie, któremu autorka, Maryse Conde, nadaje cudowny rytm i życie. Słów, które w rzeczywistości przywracają duchowi Tituby cześć, a przede wszystkim pozwalają mu ponownie ulecieć ponad plażami Barbadosu. Ponad drzewami i rajskimi kwiatami; ponad zapachami i magią wciśniętą w każdy kąt. Obrazami, które pozwalają jej duchowi wyrwać się znowu na wolność. Wolność, której nikt i nic nie może jej już odebrać. Hołd i malownicza, magiczna historia. Nie tylko dla tych, dla których Salem, to wciąż wielka niewiadoma.
(10 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji