-
Bocian i Lola, Mirosław Nahacz,
Książki,
cena:
23,49
zł
-
Huśtawka, Agata Miklaszewska,
Książki,
cena:
24,99
zł
Pełny opis produktu: Jadąc do Babadag
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Andrzej Stasiuk
- Wydawnictwo:
-
Czarne
, Styczeń 2004
- ISBN:
- 83-89755-01-7
- Liczba stron:
- 321
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Wydanie:
- drugie
- Sprawdź inne tytuły:
-
Andrzej Stasiuk
Książka o podróży przez zapomnianą Europę. Polska, Słowacja, Węgry, Rumunia, Słowenia, Albania, Mołdawia - przez te kraje wiedzie trasa. Samochodem, autostopem, pociągiem. Ale jednocześnie jest to podróż w głąb świadomości mieszkańca tej części Europy, która zawsze była uważana za gorszą, zapóźnioną, prymitywną i zacofaną.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Jadąc do Babadag
- Autor:
-
Andrzej Stasiuk
Ciekawe i prawdziwe, ale na dłuższą metę męczące
(2007-02-06)
Radosław
Baranowski
Więcej o recenzencie
To wszystko prawda co pisze Stasiuk - w Rumunii, na Węgrzech faktycznie są zapomniane przez ludzi wioski, w których czas wydaje się stać w miejscu. Ale wycieczka tamże w towarzystwie autora jest cokolwiek męcząca. A. Stasiuk wydaje się być wyczulony na przejawy marazmu, ślimaczącej rzeczywistości, na miejsca, w których kończy się droga i świat. Zresztą - sam się do tego przyznaje. W książce jednak chyba za bardzo to podkreśla. Zatem, jeżeli ktoś szuka barwnych opisów rumuńskich i węgierskich wsi, to niestety nie tutaj. Bo u Stasiuka kolor i życie rozmywa się w bezsensie i nieładzie cygańskiego obozowiska, a świat dzieje się w sposób właściwy wędrownym grajkom i zmęczonym rumuńskim chłopom, tęskniącym za czasami Causescu.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
A miało być tak pięknie...
(2006-03-11)
Marta
Jeleniewska
Więcej o recenzencie
Bardzo się ucieszyłam, kiedy Stasiuk dostał Nike za tę książkę. Był to dla mnie ostatni impuls do tego, żeby ją kupić i pochłonąć jednym tchem. Pomyślałam sobie, że, kurczę, nadszedł czas na nagradzanie książek przybliżających inne narody, kultury, światy. Niestety, była to radość przedwczesna, bo po przeczytaniu "Drogi..." zaczęłam żałować, że nadszedł taki czas. Pomijam już język używany przez autora - to nie są płynne frazy, ale zdania pełne muld i padołów. Czytelnik ma wrażenie, że na jednym słowie się ślizga, o drugie się potyka i poleci zaraz na łeb, na szyję. Stasiuk w pisaniu skupił się nie na pięknie odwiedzanych miejsc, ale na ich brzydocie, przez co czytelnik może odnosić wrażenie, że tak na dobrą sprawę w całej Stasiukowej Europie nie ma nic ładnego. Zamiast zwiedzać wąskie uliczki i podziwiać widoki, autor prowadzi nas od knajpy do knajpy, gdzie upadla się dowolną regionalną wódką i wciąga czytelnika do swojej libacji. Chętnie wzięłabym udział w tego typu imprezie, gdybym miała świadomość, że czeka mnie przy okazji piękny widok na morze lub góry. Tymczasem jestem zmuszona pić ze Stasiukiem w obrzydliwej, zadymionej spelunie, co nie należy do najprzyjemniejszych sytuacji, a poza tym... nie lubię wódki.
(5 z 14 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Świetna literatura drogi
Arkadiusz
Lorek
"Droga do Babadag" to moim zdaniem świetna książka ukazująca starą prawdę, że zawsze są dwie strony medalu. Autor ukazuje w niej Europę, o której istnieniu już prawie mało kto wspomina i pamięta. Europę biedną, prostą, ale nie prostacką. Ukazuje ludzi żyjących tym samym życiem od dziesiątek lat, na których upływający czas nie robi najmniejszego wrażenia i których chyba w sumie w ogóle nie interesuje. Uważam, że książka ma swój czar, bardzo bliski nam, Polakom, bo przecież są w Polsce miejsca, takie jak w opisywanej przez autora Słowacji czy Węgrzech, o których świat zapomniał. Pisarz opowiada nieprawdopodobną i bardzo mądrą historię nie mając przecież żadnego fenomenalnego tworzywa literackiego. Po części jest to historia podejrzanych melin i pitego w nich niepewnego alkoholu, ale uważam, że nie ma w tym wcale nic gorszącego. Polecam!
(4 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Fotoplastykon
(2008-03-03)
ATomek
Więcej o recenzencie
Czytając tę książkę przypomniało mi się, jak ze 30 lat temu, w Krakowie, wstąpiłem do fotoplastykonu. Siedziałem na stołeczku, zaglądałem w dziurki, a tam kręciły się jakieś zdjęcia. Tu obrazek, tam obrazek, bez specjalnej kolejności, sensu, czy składu. Po prostu impresje z podróży. No i taka właśnie jest ta książka. Seria impresji, bez zagłębiania sie w historię, teraźniejszość, czy też perspektywy. Autor skacze z miejsca na miejsce, z podroży w podróż, wspominając jakieś miejsca, obrazy, a zwłaszcza zapachy. Tak, zapachy wydaja się być dla niego bardzo ważne - jest zafascynowany wonią zwierząt i ich... nazwijmy to, produktów ubocznych. Nie bardzo wiem tylko, do czego to ma wszystko prowadzić. Pewnie do Babadag, czyli donikąd. Trzy gwiazdki za język, choć, od czasu do czasu, jest nieprawdopodobnie napuszony. A mogło być tak pięknie...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kimkolwiek jesteś warto byś pojechał do Babadag!
(2007-07-26)
Marcin
Ziółkowski
Więcej o recenzencie
Kiedy byłem jeszcze studentem miałem takie buty, na które wszyscy mówili "szczurki" - zamszaki z trzema dziurkami koloru beżowego. Wszędzie gdzie szedłem droga odciskała na nich swe piętno - piach, kurz, błocko... choć po podróży wyprane już nie były takie same. Beż był bardziej brązowy bądź jasny jak nadmorski złocisty piasek, zamsz stawał się papierowy, pomarszczony, gdzieniegdzie przetarty... każdy krok to nowy ślad, tak właśnie jest z książką Stasiuka - stare zakamarki, drogi biegnące gdzieś obok, bez wygód, naturalne, ludzie wtopieni w pejzaż jak przydrożne kamienie gładzeni przez czas i przyrodę. Podróż Stasiuka jest dla mnie spacerem w "szczurkach", dziś bardziej w domowych kapciach, ale klimat jest ten sam.
(7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji