Nasza cena: 26,49 zł

Cena rynkowa: 29 zł

Cena rynkowa

Co to jest cena rynkowa?
Oferujemy ceny niższe od średnich rynkowych. Na naszych stronach, obok ceny, po której towar można w Merlinie kupić, informujemy także o tzw. cenie rynkowej. Cena rynkowa jest obliczana na podstawie znajomości średnich marż hurtowych i detalicznych obowiązujących w Polsce dla danej grupy towarów, w normalnym obrocie, czyli gdy towar nie jest objęty specjalną promocją producenta lub dystrybutora. W przypadku książek często jest to cena drukowana na okładce przez wydawcę. Znając jednak realia rynku zastrzegamy, że możesz spotkać daną książkę, płytę czy inny towar zarówno taniej, jak i znacznie drożej. Mamy jednak nadzieję, że informacja o tym, ile mniej więcej kosztuje towar w innych sklepach, będzie dla Ciebie ważną wskazówką przy decyzji o zakupie, np. przy obliczeniach, od jakiej wartości zamówienia nasze upusty równoważą koszt przesyłki.

ok

zamknij

Informacje o dostępności

wysyłamy w ciągu 24 h

Towar w magazynie, powinniśmy wysłać go w ciągu 24 godzin (1 dzień roboczy).

wysyłamy w ciągu 3-5 dni roboczych

Towaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 5 dni roboczych.

wysyłamy w ciągu 7 lub 14 dni roboczych

Towaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 14 dni roboczych.

towar trudno dostępny, do 21 dni

Towar sprowadzany zza granicy lub produkowany pod zamówienie.

w sprzedaży od ...

To zapowiedź, którą możesz już zamówić. W podanym terminie pojawi się
w sprzedaży.

ponownie w sprzedaży od ...

Towar chwilowo wyczerpany u dostawców, ale możesz go zamówić.
W podanym terminie pojawi się ponownie w sprzedaży.

towar niedostępny

Towar wyczerpany, nie można go obecnie zamówić.


więcej szczegółów »


ok

zamknij

Wysyłamy w ciągu:

3-5 dni roboczych

PATRONAT MERLINA Dodaj do koszykaDodaj do przechowalni Do listy życzeń

Co to jest lista życzeń?

Koszyk pusty

Dostawa za darmo!
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Jadąc do Babadag (okładka miękka)

Jadąc do Babadag

Andrzej Stasiuk  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 321
Ocena klientów:   wszystkie recenzje (5)

Maj 2008 - Książka o podróży przez zapomnianą Europę. Polska, Słowacja, Węgry, Rumunia, Słowenia, Albania, Mołdawia - przez te kraje wiedzie trasa. Samochodem, autostopem, pociągiem. Ale jednocześnie jest to podróż w głąb świadomości mieszkańca tej części Europy, która zawsze była uważana za gorszą,...

Pełny opis produktu...

Udostępnij na facebooku
Pin It
+1
Tweetnij

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Jadąc do Babadag

      Średnia ocena z 5 recenzji (Dodaj własną)

    Autor:
    Andrzej Stasiuk
    Wydawnictwo:
    Czarne , Maj 2008
    ISBN:
    978-83-7536-038-7
    Liczba stron:
    321
    Wymiary:
    125 x 195 mm
    Sprawdź inne tytuły:
    Andrzej Stasiuk
    Książka o podróży przez zapomnianą Europę. Polska, Słowacja, Węgry, Rumunia, Słowenia, Albania, Mołdawia - przez te kraje wiedzie trasa. Samochodem, autostopem, pociągiem. Ale jednocześnie jest to podróż w głąb świadomości mieszkańca tej części Europy, która zawsze była uważana za gorszą, zapóźnioną, prymitywną i zacofaną. Książka objęta patronatem Merlin.pl

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Jadąc do Babadag
    Autor:
    Andrzej Stasiuk

    fajne, lecz męczące (2009-06-08)

    Radosław Baranowski  Więcej o recenzencie

    To wszystko prawda co pisze Stasiuk - w Rumunii, na Węgrzech faktycznie są zapomniane przez ludzi wioski, w których czas wydaje się stać w miejscu. Ale wycieczka tamże w towarzystwie autora jest cokolwiek męcząca. A. Stasiuk wydaje się być wyczulony na przejawy marazmu, ślimaczącej rzeczywistości, na miejsca, w których kończy się droga i świat. Zresztą - sam się do tego przyznaje. W książce jednak chyba za bardzo to podkreśla. Zatem, jeżeli ktoś szuka barwnych opisów rumuńskich i węgierskich wsi, to niestety nie tutaj. Bo u Stasiuka kolor i życie rozmywa się w bezsensie i nieładzie cygańskiego obozowiska, a świat dzieje się w sposób właściwy wędrownym grajkom i zmęczonym rumuńskim chłopom, tęskniącym za czasami Causescu.

    (5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Kompozycyjna (2009-04-03)

    Adam Zieliński  Więcej o recenzencie

    Jest coś niepokojącego w narracji Stasiuka, coś co ociera się jak niektórzy mówią o grafomanię albo szarże kawaleryjską. Lekki sposób pisania Stasiuka jest chwilami niespokojny, ale ze wszystkich książek w których Stasiuk wykłada swoją wizje świata to właśnie ta książka jest najlepsza, najbardziej przemyślana kompozycyjnie i stylizacyjnie. Bo czy wierzyć Stasiukowi na serio i nie pomyśleć czy jego zamiłowanie do odkrywania zapadłych dziur nie jest przypadkiem pozą, przekorą, żartem? Trudno mi się nabrać na czysto autentyczny nurt tego pisarza, ale jako świadoma kreacja jest to właściwe. Czy katedry, zamki, miasta sprzed wieków mają znaczenie? Według mnie mają! Czy zadbana przestrzeń jest fałszem, bo prawdziwe jest to co chropowate i brzydkie? Nie do końca! Ostatecznie to chęć uporządkowania przestrzeni wokół siebie i uczynienie jej lżejszej do życia jest jednym z fundamentów ludzkiej egzystencji i stworzyło naszą cywilizację - nie negujmy tego. Nie chciałbym tej książki czytać jako wykładni pewnej filozofii, jednak jest ona rewelacyjna jako kompozycja. Strzępki wspomnień, opisy podróży w pewnym momencie w rozdziale "Jadąc do Babadag" "schodzą się" i zagęszczają w niemym zachwycie nad tą częścią świata, która dla Stasiuka jest jego ojczyzną. Pewny rodzaj niedopowiedzenia, niedocieczenia, niemożności ogarnięcia przeżytych krajobrazów i świata w ogóle, ustawia tę książkę jako egzystencjalny dziennik z podróży po krainach niezbyt cywilizowanych, które mimo obecności w Europie są peryferiami naszego kontynentu. Za ten klimat niedopowiedzenia, za to co mi w tej książce przypomina moje własne zachwyty i poczucie niespełnienia. Za to bardzo dziękuję. Przestrzeń zdegradowana zawsze jest pożywką dla umysłu, który zaczyna ją w wyobraźni porządkować, tak samo jak zadbane miejsca wywołują lekkie znużenie, bo są czymś skończonym, zamkniętym wywołującym już tylko satysfakcję z dokonanego ludzkiego dzieła, ale tylko w takim dialektycznym spojrzeniu kiedy umysł pobudzony jest do działania widzę sensowność takich tęsknot za miejscami zapomnianymi i zapadłymi, które stały się fascynacją Stasiuka. Sam czasem ulegam takim klimatom, ale lubię je tylko w sprzężeniu dialektycznym, które pobudza umysł do działania!

    (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Mnie zmęczyła (2009-03-06)

    LeoniMa  Więcej o recenzencie

    Moim zdaniem, Stasiuk wciąż tę część Europy, którą opisuje, uważa za zapomnianą. Oczyma wyobraźni widziałam miejscowości, które są zabitymi dechami dziurami. Widziałam je wyraźnie. Czy to kompleksy, tego nie wiem, ale tak było. Tę książkę trzeba czytać po wcześniejszym przeanalizowaniu atlasu geograficznego. Inaczej nie ma szans. Wyliczenia, poetyckość, określony sposób patrzenia na świat są bardzo charakterystyczne. Podoba mi się, jak traktuje bez różnicy Polskę i odwiedzane kraje.

    (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Teraźniejszość bez przyszłości, która nie staje się przeszłością (2009-02-01)

    Małgorzata Kopeć  Więcej o recenzencie

    Jak dla mniej najlepsza z dotychczas przeczytanych przeze mnie książek Andrzeja Stasiuka. Przypomniała mi niezwykła zdolność posługiwania się słowem jako budulcem rzeczywistości. Poznałam ją wcześniej przy okazji „Trybów” Magdaleny Tulli. Ta pojawiająca się tutaj tak skonstruowana rzeczywistość jest cieplejsza, chociaż przecież nie pozbawiona brutalności, zła. Jak to możliwe? Poznałam teraźniejszość, która przypomina przeszłość pamiętaną przez dziecko we mnie, a więc zbudowaną z migawek, rozbłysków pamięci, widzianą nieostro w pastelach lub bezpiecznym oddaleniu. Książka inspiruje do podróży po zakątkach Europy niezadeptanych i nieplastikowych. Uczy szacunku do człowieka i przypomina prawdy najprostsze często przez nas pokrywana przegadanymi konstrukcjami światopoglądowymi „nowoczesnego” człowieka. Ostatni rozdział (tytułowy) trochę przydługi, nazbyt powtórzeniowy (może zresztą celowo). Nie zmienia to oceny książki jako całości.

    (5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Karpackie włóczęgi (2009-01-03)

    Jerzy Lengauer  Więcej o recenzencie

    Czternaście esejów na trzystu stronach. Trzy piękne fotografie. Tytułowy esej zostawiony czytelnikowi na deser. Nagroda Nike w 2005 roku. Eseje drukowane we fragmentach w "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym". Nie można było nie kupić. Nie można było nie przeczytać. Stasiuk kocha świat i ludzi. Tak się zdarzyło nieszczęśliwie lub szczęśliwie, że kocha akurat Ukrainę, Mołdawię, Słowację, Węgry, Słowenię, Rumunię, Albanię. Porusza się gdzieś tam przez grzbiety Karpat, schodząc w te południowo-wschodnie wyżyny, stepy, równiny, niziny, zaczynając od polskich Bieszczad, a kończąc aż w Grecji... Stawiając żelazną kurtynę przed Europą Zachodnią: Hiszpanią, Francją, Holandią, Włochami, Austrią, Szwajcarią, całą Skandynawią. Czy słusznie? Gdyby się zastanowić i znaleźć powody zachwytu na przykład nad Mołdawią, to trudno się zgodzić nad brakiem uczuć w stosunku do Włoch. Dlaczego właściwa Stasiukowi jest apoteoza Bałkan i Karpat a nie Alp? Jeżeli podnieca się ugrofińskimi przemytnikami z Węgier, to dlaczego nie wybiera się w podróż do Finlandii? Skąd czułe opisy Romów bałkańskich, a nie Basków? Dlaczego bliżej Stasiukowi do Dojczlandu, który stawia prawie na równi z karpacką słowiańszczyzną, a nie jedzie za gastarbeiterami i złodziejami samochodów dalej, do Holandii, Belgii, Francji? Dlaczego nie pisze o Polakach, Romach, Ukraińcach myjących się w paryskich fontannach i zbierających szpinak w Hiszpanii? Miłość jest dziwna, niezrozumiała, szalona... Zatem co jest takiego wspaniałego w krajobrazie z "parterowymi chałupami zagrzebanymi w upale, z wynędzniałymi osłami, z przedwiecznym wzrokiem starych kobiet w czerni, wpatrzonych w pylistą pustkę". Czy, żeby to zobaczyć trzeba jechać setki, tysiące kilometrów? Własnym samochodem w strachu o benzynę, olej. Autostradami lub polnymi prawie że drogami, wypatrując zmęczonymi oczami przydrożnej oberży, gdzie niekoniecznie przyda się wyuczony w szkole angielski bądź niemiecki? Albo autostopem, zastanawiając się nad skutkami odezwania się słowem do miętolącego w ustach niebanderolowane marlboro śmierdzącego przemytnika czy wygolonego na łyso osiłka w czarnych okularach z napisem "adidas" w prawym dolnym rogu lewego lustrzanego szkła… Czy może z rozdygotanym ze strachu przyjacielem w rozklekotanym autobusie, zbliżającym się do granicznego przejścia w kraju, którego tak naprawdę nie ma? Podróże okazują się także szlakiem literackim, gdzie nie podpiera się przewodnikiem. Szuka w swoich fascynacjach literackich miejsc zapomnianych, na starych mapach dróg nieznanych. I stamtąd przywozi nieprawdopodobne wręcz opisy. Sceny jakby uwiecznione w przedwojennym kinematografie. Stasiuk zachwyca szczegółami, drobiazgami w opisywanych twarzach, garderobie, gdzie zwraca uwagę czytelnika na złote kolczyki w cygańskich uszach, czarne kapelusze. Zachwyca drobiazgami, nad którymi nikomu nie przyszłoby do głowy się pochylić: "Węgierskie bilety kolejowe są piękne. Przypominają małe banknoty". Należy też zwrócić uwagę na właściwy Stasiukowi soczysty język, który na szczęście pasuje do opisywanych scen: "Siedemdziesiąt lat jak psu w dupę".

    (4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Książki - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Książki - wszystkie zapowiedzi »

    Książki - Nowości - polecamy!

    Książki - wszystkie nowości »

    Książki - Promocje - kupuj i oszczędzaj!