-
-
Bieguni
- Olga Tokarczuk
-
cena:
36,99
zł
-
-
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Jadąc do Babadag
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Andrzej Stasiuk
- Wydawnictwo:
-
Czarne
, Maj 2008
- ISBN:
- 978-83-7536-038-7
- Liczba stron:
- 321
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Andrzej Stasiuk
Książka o podróży przez zapomnianą Europę. Polska, Słowacja, Węgry, Rumunia, Słowenia, Albania, Mołdawia - przez te kraje wiedzie trasa. Samochodem, autostopem, pociągiem. Ale jednocześnie jest to podróż w głąb świadomości mieszkańca tej części Europy, która zawsze była uważana za gorszą, zapóźnioną, prymitywną i zacofaną.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Jadąc do Babadag
- Autor:
-
Andrzej Stasiuk
fajne, lecz męczące
(2009-06-08)
Radosław
Baranowski
Więcej o recenzencie
To wszystko prawda co pisze Stasiuk - w Rumunii, na Węgrzech faktycznie są zapomniane przez ludzi wioski, w których czas wydaje się stać w miejscu. Ale wycieczka tamże w towarzystwie autora jest cokolwiek męcząca. A. Stasiuk wydaje się być wyczulony na przejawy marazmu, ślimaczącej rzeczywistości, na miejsca, w których kończy się droga i świat. Zresztą - sam się do tego przyznaje. W książce jednak chyba za bardzo to podkreśla. Zatem, jeżeli ktoś szuka barwnych opisów rumuńskich i węgierskich wsi, to niestety nie tutaj. Bo u Stasiuka kolor i życie rozmywa się w bezsensie i nieładzie cygańskiego obozowiska, a świat dzieje się w sposób właściwy wędrownym grajkom i zmęczonym rumuńskim chłopom, tęskniącym za czasami Causescu.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kompozycyjna
(2009-04-03)
Adam
Zieliński
Więcej o recenzencie
Jest coś niepokojącego w narracji Stasiuka, coś co ociera się jak niektórzy mówią o grafomanię albo szarże kawaleryjską. Lekki sposób pisania Stasiuka jest chwilami niespokojny, ale ze wszystkich książek w których Stasiuk wykłada swoją wizje świata to właśnie ta książka jest najlepsza, najbardziej przemyślana kompozycyjnie i stylizacyjnie. Bo czy wierzyć Stasiukowi na serio i nie pomyśleć czy jego zamiłowanie do odkrywania zapadłych dziur nie jest przypadkiem pozą, przekorą, żartem? Trudno mi się nabrać na czysto autentyczny nurt tego pisarza, ale jako świadoma kreacja jest to właściwe. Czy katedry, zamki, miasta sprzed wieków mają znaczenie? Według mnie mają! Czy zadbana przestrzeń jest fałszem, bo prawdziwe jest to co chropowate i brzydkie? Nie do końca! Ostatecznie to chęć uporządkowania przestrzeni wokół siebie i uczynienie jej lżejszej do życia jest jednym z fundamentów ludzkiej egzystencji i stworzyło naszą cywilizację - nie negujmy tego. Nie chciałbym tej książki czytać jako wykładni pewnej filozofii, jednak jest ona rewelacyjna jako kompozycja. Strzępki wspomnień, opisy podróży w pewnym momencie w rozdziale "Jadąc do Babadag" "schodzą się" i zagęszczają w niemym zachwycie nad tą częścią świata, która dla Stasiuka jest jego ojczyzną. Pewny rodzaj niedopowiedzenia, niedocieczenia, niemożności ogarnięcia przeżytych krajobrazów i świata w ogóle, ustawia tę książkę jako egzystencjalny dziennik z podróży po krainach niezbyt cywilizowanych, które mimo obecności w Europie są peryferiami naszego kontynentu. Za ten klimat niedopowiedzenia, za to co mi w tej książce przypomina moje własne zachwyty i poczucie niespełnienia. Za to bardzo dziękuję. Przestrzeń zdegradowana zawsze jest pożywką dla umysłu, który zaczyna ją w wyobraźni porządkować, tak samo jak zadbane miejsca wywołują lekkie znużenie, bo są czymś skończonym, zamkniętym wywołującym już tylko satysfakcję z dokonanego ludzkiego dzieła, ale tylko w takim dialektycznym spojrzeniu kiedy umysł pobudzony jest do działania widzę sensowność takich tęsknot za miejscami zapomnianymi i zapadłymi, które stały się fascynacją Stasiuka. Sam czasem ulegam takim klimatom, ale lubię je tylko w sprzężeniu dialektycznym, które pobudza umysł do działania!
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Mnie zmęczyła
(2009-03-06)
LeoniMa
Więcej o recenzencie
Moim zdaniem, Stasiuk wciąż tę część Europy, którą opisuje, uważa za zapomnianą. Oczyma wyobraźni widziałam miejscowości, które są zabitymi dechami dziurami. Widziałam je wyraźnie. Czy to kompleksy, tego nie wiem, ale tak było.
Tę książkę trzeba czytać po wcześniejszym przeanalizowaniu atlasu geograficznego. Inaczej nie ma szans. Wyliczenia, poetyckość, określony sposób patrzenia na świat są bardzo charakterystyczne. Podoba mi się, jak traktuje bez różnicy Polskę i odwiedzane kraje.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Teraźniejszość bez przyszłości, która nie staje się przeszłością
(2009-02-01)
Małgorzata
Kopeć
Więcej o recenzencie
Jak dla mniej najlepsza z dotychczas przeczytanych przeze mnie książek Andrzeja Stasiuka. Przypomniała mi niezwykła zdolność posługiwania się słowem jako budulcem rzeczywistości. Poznałam ją wcześniej przy okazji „Trybów” Magdaleny Tulli. Ta pojawiająca się tutaj tak skonstruowana rzeczywistość jest cieplejsza, chociaż przecież nie pozbawiona brutalności, zła. Jak to możliwe? Poznałam teraźniejszość, która przypomina przeszłość pamiętaną przez dziecko we mnie, a więc zbudowaną z migawek, rozbłysków pamięci, widzianą nieostro w pastelach lub bezpiecznym oddaleniu.
Książka inspiruje do podróży po zakątkach Europy niezadeptanych i nieplastikowych. Uczy szacunku do człowieka i przypomina prawdy najprostsze często przez nas pokrywana przegadanymi konstrukcjami światopoglądowymi „nowoczesnego” człowieka.
Ostatni rozdział (tytułowy) trochę przydługi, nazbyt powtórzeniowy (może zresztą celowo). Nie zmienia to oceny książki jako całości.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Karpackie włóczęgi
(2009-01-03)
Jerzy
Lengauer
Więcej o recenzencie
Czternaście esejów na trzystu stronach. Trzy piękne fotografie. Tytułowy esej zostawiony czytelnikowi na deser. Nagroda Nike w 2005 roku. Eseje drukowane we fragmentach w "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym". Nie można było nie kupić. Nie można było nie przeczytać. Stasiuk kocha świat i ludzi. Tak się zdarzyło nieszczęśliwie lub szczęśliwie, że kocha akurat Ukrainę, Mołdawię, Słowację, Węgry, Słowenię, Rumunię, Albanię. Porusza się gdzieś tam przez grzbiety Karpat, schodząc w te południowo-wschodnie wyżyny, stepy, równiny, niziny, zaczynając od polskich Bieszczad, a kończąc aż w Grecji... Stawiając żelazną kurtynę przed Europą Zachodnią: Hiszpanią, Francją, Holandią, Włochami, Austrią, Szwajcarią, całą Skandynawią. Czy słusznie? Gdyby się zastanowić i znaleźć powody zachwytu na przykład nad Mołdawią, to trudno się zgodzić nad brakiem uczuć w stosunku do Włoch. Dlaczego właściwa Stasiukowi jest apoteoza Bałkan i Karpat a nie Alp? Jeżeli podnieca się ugrofińskimi przemytnikami z Węgier, to dlaczego nie wybiera się w podróż do Finlandii? Skąd czułe opisy Romów bałkańskich, a nie Basków? Dlaczego bliżej Stasiukowi do Dojczlandu, który stawia prawie na równi z karpacką słowiańszczyzną, a nie jedzie za gastarbeiterami i złodziejami samochodów dalej, do Holandii, Belgii, Francji? Dlaczego nie pisze o Polakach, Romach, Ukraińcach myjących się w paryskich fontannach i zbierających szpinak w Hiszpanii? Miłość jest dziwna, niezrozumiała, szalona... Zatem co jest takiego wspaniałego w krajobrazie z "parterowymi chałupami zagrzebanymi w upale, z wynędzniałymi osłami, z przedwiecznym wzrokiem starych kobiet w czerni, wpatrzonych w pylistą pustkę". Czy, żeby to zobaczyć trzeba jechać setki, tysiące kilometrów? Własnym samochodem w strachu o benzynę, olej. Autostradami lub polnymi prawie że drogami, wypatrując zmęczonymi oczami przydrożnej oberży, gdzie niekoniecznie przyda się wyuczony w szkole angielski bądź niemiecki? Albo autostopem, zastanawiając się nad skutkami odezwania się słowem do miętolącego w ustach niebanderolowane marlboro śmierdzącego przemytnika czy wygolonego na łyso osiłka w czarnych okularach z napisem "adidas" w prawym dolnym rogu lewego lustrzanego szkła… Czy może z rozdygotanym ze strachu przyjacielem w rozklekotanym autobusie, zbliżającym się do granicznego przejścia w kraju, którego tak naprawdę nie ma? Podróże okazują się także szlakiem literackim, gdzie nie podpiera się przewodnikiem. Szuka w swoich fascynacjach literackich miejsc zapomnianych, na starych mapach dróg nieznanych. I stamtąd przywozi nieprawdopodobne wręcz opisy. Sceny jakby uwiecznione w przedwojennym kinematografie. Stasiuk zachwyca szczegółami, drobiazgami w opisywanych twarzach, garderobie, gdzie zwraca uwagę czytelnika na złote kolczyki w cygańskich uszach, czarne kapelusze. Zachwyca drobiazgami, nad którymi nikomu nie przyszłoby do głowy się pochylić: "Węgierskie bilety kolejowe są piękne. Przypominają małe banknoty". Należy też zwrócić uwagę na właściwy Stasiukowi soczysty język, który na szczęście pasuje do opisywanych scen: "Siedemdziesiąt lat jak psu w dupę".
(4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji