Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem?
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Dany Laferriere
- Wydawnictwo:
-
Państwowy Instytut Wydawniczy
, Październik 2004
- ISBN:
- 83-06-02937-2
- Liczba stron:
- 119
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Tłumaczenie:
-
Jacek Giszczak
- Sprawdź inne tytuły:
-
Dany Laferriere
Błyskotliwy debiut Dany'ego Laferriere'a, urodzonego w Port-au Prince w 1953 roku, to dowcipno-prowokacyjna opowieść o młodym pisarzu, islamie, muzyce jazzowej, literaturze i kobietach. Białych kobietach.
- Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem?
- Autor:
-
Dany Laferriere
Rozpustne pieścidełko - nie do samogwałtu
(2009-03-15)
Tomasz
Charnas (DS "żaczek")
Więcej o recenzencie
Debiut literacki Dany'ego Laferrière'a to w swym anty/rasistowskim odzywaniu się tragikomiczna, ociekająca czarnym humorem, prowokacyjna powieść w rytmie bee bop. Dowcip narracyjny i stylistyczno-logiczne wyuzdanie tworzą niespotykaną kompozycje tekstową, mówiącą o młodym, dumnym ze swej hebanowości pisarzu, jego kumplu nie tylko do towarzystwa – cytującym Koran postfreudystą Bubu, islamie i prywatnych ideologiach, miłości do muzyki jazzowej i literatury. Wiele miejsca poświęca się – w nieczystych zagraniach czarnoskórego (podskórnie nadwrażliwego) bohatera – kobietom, głównie białym („Jak kwiat na końcu mojej czarnej pałki”). Jedna z nich, ta najważniejsza dla autora, narratora i dzieła, doszła do tytułu madame – to Miz Literatura. Brawurowo opisane dekadenckie nastroje życia nieprzyzwoitych wannabe-artystów, wisielcze poczucie humoru, smakowite kpiny i prowoka(k)cje, dynamicznie prowadzona opowieść i efektowny pisarski luz to nie wszystkie atrybuty minipowieści francuskojęzycznego Haitańczyka. Pozornie niepoważna, bo pozbawiona pseudolonginusowskiej górności i odlotów na „wiercze” wysokości, książka Murzyna to jednak ważka polemika z białymi wyobrażeniami „niggerowatości” oraz uprzedzeniami postkolonialnymi. Laferrière też nachalnie (a w podtekstach namiętnie) obnaża, by udowadniać i pielęgnować tezę mówiącą, że tekstotwórcze stosunki seksualne (sex & text) istnieją!
Historia stworzona w „Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem” dzięki nagromadzonym środkom językowym – wulgarnym, by się wydawało, niejednoznaczności wykańczającą pozorną ludzką przyzwoitość, przenika do głębi czytelniczego ciała i myśli, a jest też nabrzmiała od egzoerotycznych fantazji. Daje się we znaki intertekstualne aluzje, niskie odwołania do kultury bestialskiego Zachodu i metaliteracki wigor pisarza, wystukującego na odziedziczonej po wielkich pisarzach maszynie swoją powieść. Swój „Raj murzyńskiego podrywacza” bohater-narrator chce oddać „czarno na białym” ludziom, czytającym i myślącym – wszelkiej maści, rasy i płci. Dla dodania książce pikanterii i nierzyciowej atrakcyjności towarzyszkami bezsennych nocy pisarza, żarliwego czytelnika Jamesa Baldwina, Henry’ego Millera, Blaise’a Cendrarsa, Charlesa Bukowskiego i Milana Kundery, zostają upersonifikowane: Sofa, Miz Literatura i Miz Sophisticated Lady.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Coś wspaniałego!
(2007-01-17)
Piotr
Brencz
Więcej o recenzencie
Czasami idąc do księgarni z tytułem napisanym na karteczce, mając to przeczucie, że kupujemy wielkie arcydzieło, kupujemy gniota. Innym zaś razem, odkrywając jakąś książkę przypadkowo odkrywamy prawdziwe dzieło, książkę prawie doskonałą. Dawno, dawno temu kupiłem czasopismo "Lampa" i odkryłem tam recenzję książki Dany'ego Laferriere'a pod tytułem "Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem?". Po raz kolejny sprawdza się przysłowie, które mówi, by nie oceniać książki po okładce. Gdybym bowiem zobaczył okładkę, a na niej taki tytuł to w życiu nie kupiłbym książki. A wtedy popełniłbym największy błąd i uszczuplił moją bibliotekę o taką książkę! Recenzja w "Lampie" mówiła: "To historia jakby wzięta z (...) Henry'ego Millera czy Bukowskiego". Czyli kolejna książka ucznia, który spijał każdą literę z dzieł mistrzów? Mistrzów uwielbiam, chciałem sprawdzić ucznia. Nie zawiodłem się. Laferriere napisał krótką i wspaniale "czytającą się" książkę. Ten człowiek zna swoich mistrzów doskonale. Widzimy, jak miejscami autor oddaje hołd swoim ulubionym pisarzom. Autor po uszy siedzi w swojej fascynacji do literatury i pisarstwa. Dzięki temu mógł pozwolić sobie na pozostawienie pewnego dystansu między swoim pisarstwem a pisarstwem, które kocha, co pozwoliło mu na pewną zabawę z konwencją, która w książkach, dających mu inspirację obowiązuje od wielu, wielu lat. Bohater książki potrafi być momentami bardziej autentyczny niż Chinaski u Bukowskiego! Nie sposób go odróżnić od prawdziwego autora, są jednością.
Jednak książka nie opowiada tylko o pisarstwie i czytaniu książek. Tak zwany podmiot liryczny nie pisałby swojego dzieła, gdyby nie liczne przygody z kobietami. Prze całą książkę podrywa on różne kobiety. Raz jest to kobieta opętana miłością do literatury, innym razem zacięta buntowniczka. Ułożona miłośniczka kotów, dosypująca kokę nawet do naleśników też się znajdzie. Tę rewię kobiet łączy jedno, każda jest biała, a nie jedna jest zdrowo przekoloryzowana. Takie stereotypowe, białe kobiety. Trudno je opisać, lepiej przeczytać.
Bohater żyje w mieszkaniu ze swoim przyjacielem - Bubą. Ten też interesuje się kobietami, ale dla odmiany ma fioła na punkcie jazzu i islamu. Całe dnie spędza na sofie, jedząc, pijąc, czytając i śpiąc tam. I co dalej? Ano nic, książka sama z tym wszystkim idzie do przodu. Z pozoru niewiele się tam dzieje, ale czytanie tego wszystkiego sprawia dużą przyjemność. Fragment, w którym autor śni o spotkaniu Millera i Cendrarsa pijących piwko na ławce i spoglądających na zakrwawionego Bukowskiego jest świetna. I właśnie takich krótkich epizodów jest w książce pełno. Do tego kobiety, jazz i pozorna nuda. Coś pięknego. Nie stać mnie aż na wielkie kwieciste zdania, bo trudno rozpisać się o książce. Recenzja tej książki powinna być jak ona sama - krótka. Lecz po przeczytaniu człowiek żałuje, że książka nie jest dłuższa. Póki co z niecierpliwością czekam na kolejną książkę Dany'ego Laferriere'a i gorzko żałuję, że nie przeczytałem na czas informacji o jego wizycie w Polsce (było to w październiku 2006). Jedyne co mogę zrobić to postawić na półce ucznia w towarzystwie mistrzów…
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Mało jest powieści, po których chce się spróbować wszystkiego
(2006-09-10)
michal
majczak
Więcej o recenzencie
Przeczytać jeszcze raz "W drodze" Kerouaca. (Cortazara, Millera i Bukowskiego rzecz jasna też). Wyciągnąć z pudeł zakurzone płyty Parkera, Sary Vaughan, Coltrane'a. Spotkać dawno niewidzianych znajomych, z którymi dawno temu na ławce piło się wódkę. Przypomnieć sobie, jak miała na imię ta dziewczyna, która śmiała się tak, że otwierało się niebo... A potem raz jeszcze wejść do tej beczki prochu, jaką jest ta książka i powtarzać wszystko, co zawsze chcieliśmy zrobić bez końca. I to, jak ironicznie obiecuje autor, bez żadnego wysiłku. Absolutny numer jeden na liście, powieści, które sprawiają, że znów chce się żyć.
(13 z 14 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji