Jeden dzień Iwana Denisowicza i inne opowiadania - Aleksander So

Jeden dzień Iwana Denisowicza i inne opowiadania

Aleksander Sołżenicyn  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

okładka: twarda
nośnik: druk
liczba stron: 236

Produkt niedostępny
do przechowalni

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

- polecamy

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Jeden dzień Iwana Denisowicza i inne opowiadania

      Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)

    Autor:
    Aleksander Sołżenicyn
    Wydawnictwo:
    Rebis , 2010
    ISBN:
    978-83-7510-468-4
    Liczba stron:
    236
    Wymiary:
    150 x 225 mm
    Sprawdź inne tytuły:
    Aleksander Sołżenicyn
    Kategorie:
    proza obca > opowiadania
    Na tom ten składają się trzy głośne utwory: Jeden dzień Iwana Denisowicza, Zagroda Matriony oraz Zdarzenie na stacji Koczetowka. Więzień łagru, który każdego dnia musi walczyć o przetrwanie; prosta i dobra kobieta, "człek sprawiedliwy", biernie poddająca się temu, co przyniesie los; młody lejtnant, prawdziwy "człowiek radziecki", który bez wahania wydaje na pewną śmierć zbiegłego jeńca. Czy coś łączy bohaterów tak różnych opowiadań? Jeśli tak, to jest to poszukiwanie przestrzeni dla siebie - u każdego na własny sposób - w opresyjnym państwie.

    Aleksander Sołżenicyn (1918-2008), aresztowany w 1945 roku i skazany na osiem lat obozu pracy, do roku 1956 przebywał na zesłaniu. W 1970 roku otrzymał literacką Nagrodę Nobla. W 1974 roku został ponownie aresztowany, pozbawiony obywatelstwa ZSRR i deportowany do RFN. Do ojczyzny wrócił ze Stanów Zjednoczonych dopiero w roku 1994.

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Jeden dzień Iwana Denisowicza i inne opowiadania
    Autor:
    Aleksander Sołżenicyn

    Trzy sposoby na przetrwanie (2011-08-19)

    Ania Baranowska 1Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    Trzy biografie uwikłane w machinę sowieckiej rzeczywistości. Pierwsza odsłania życie łagiernika, w którym dominuje nieludzka praca i nieludzkie warunki życia. Wartością nadrzędną są suche walonki, dobre miejsce w stołówce, uniknięcie karceru. Rutyna dnia codziennego nie pozwala pielęgnować wspomnień, tęsknot do życia na wolności. Liczy się tylko to co może przynieść dany dzień. Aby przetrwać należy walczyć jednak tak aby nie uczynić sobie z nikogo wroga. Tylko pełna akceptacja swojego losu, dostosowanie do panujących w łagrze warunków pozwala kładąc się wieczorem na pryczy odhaczyć miniony dzień jako kolejny „przetrzymany”. Druga biografia przedstawia nam życie w zapadłej sowieckiej wsi. Historia Matriony, chłopki o osobliwym w tej wspólnocie poczuciu sprawiedliwości odsłania fałszywą, pełną przywar wioskową społeczność. Bezproblemowa, formalnie nieistniejąca wdowa zdana jest na łaskę swoich sąsiadów, którzy wykorzystują ją do różnorakich ciężkich prac w charakterze rataja. Życie nie szczędziło Matrionie nieszczęść – utraciła narzeczonego, męża, dzieci a mimo przetrwać pozwoliła jej przepełniająca ją przez całe życie dobroć i ofiarność dla innych. Gdy tragicznie umiera z oczu płaczek płyną kłamliwe, szklane łzy. Trzeci bohater to Zotow - zastępca szefa stacji kolejowej, któremu wspomnienia o rodzinie, z czasów sprzed wojny przesłaniała praca. Praca pomaga mu również tłumić żal po tym, jak wada wzroku zdyskwalifikowała go do walki na froncie. Stara się jak najlepiej wypełniać powierzone mu obowiązki i udowodnić, że godny jest zajmowanego stanowiska, z góry mu wyznaczonego w stalinowskim systemie. Złotow wielbi władze sowiecką, ślepo wykonuje rozkazy niepoddająca ich w wątpliwość.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Nieomal szczęście (2010-03-17)

    FabrykaRecenzji  Więcej o recenzencie

    „Jeden dzień Iwana Denisowicza”, uwerturę do przyszłego „Archipelagu Gułag” czytał chyba każdy. Jeśli nie, to nadarza się ku temu okazja tym lepsza, że w tomie wydanym przez Rebis można poznać dwa inne, niemniej warte lektury utwory Sołżenicyna - „Zagrodę Matriony” oraz „Zdarzenie na stacji Koczetowka”. Utwory te są mniej znane od tytułowego, a wcale nie gorsze. „Zagroda…”, choć miejscami nieco ckliwa, bez znieczulenia ukazuje makabryczny świat radzieckiej wsi. Obrazuje wiejską rzeczywistość światowej ojczyzny proletariatu, w której wdowa po wegetującym w kołchozie proletariuszu rolnym - po zgonie męża staje się po prostu nikim - w sensie formalno-dialektycznym. Niby istnieje (fizycznie) a na papierze wcale jej nie ma (chłop w ZSRR nie posiadał dokumentów). Niby Matriona przez pół życia „budowała socjalizm”, a - jako proletariuszce wiejskiej - emerytura jej się nie należy, ewentualnie po mężu, który zginął na początku wojny. Kto wie, ile zarabiał „wieki temu”, kto to policzy i postawi pod rachunkiem swą strasznie ważną pieczęć? I dla kogo tu się wysilać, dla wiejskiej baby? Toż nikt za nią nie stoi. Co, żyć nie ma z czego? Następny proszę! Bohaterem „Zdarzenia…” jest młodziutki radziecki oficer stalinowskiej armii. Marzy o froncie, wieści z niego (jest rok 1941) nie tyle go przerażają, co kompletnie ich nie rozumie. Nie bierze w walce udziału, będąc komendantem stacji kolejowej, choć wojna zaskakująco prędko tam się zbliża. W odróżnieniu od Matriony on nie szuka dla siebie miejsca w stalinowskim systemie - jemu (podobnie jak Iwanowi Denisowiczowi) je znaleziono. Po raz pierwszy, gdy wzięto no do oficerskiej szkoły, po raz drugi, gdy zupełnym przypadkiem zetknąć się wreszcie musiał z tą sferą stalinowskiej rzeczywistości, o której przez całe dotychczasowe życie usiłował nie mieć zielonego pojęcia. Gdy do tego dochodzi - reaguje dokładnie tak, jak to sobie wymarzyli stalinowscy stójkowi dusz. Trzy utwory, trzech bohaterów, trzy sposoby na przetrwanie w „realnym socjalizmie” występującym w ZSRR w najrealniejszej ze swych realnych postaci. Bohaterowie opowiadań zmarłego w 2008 r. rosyjskiego noblisty (1970) usiłują jakoś żyć w rzeczywistości, w której zupełnie nowego znaczenia nabierało w niej pojęcie szczęścia. Dla niejednego człowieka radzieckiego szczęśliwym stalinowskim dniem mógł być po prostu taki, w którym nie wtrącili go do karceru, zdołał podwędzić nieco kaszy, zakurzyć machorki zawiniętej w gazetę. „I nie zachorował, przetrzymał. Minął dzień […] niczym niezamącony, nieomal szczęśliwy.” I choćby dla samej tej pointy „Jednego dnia…” warto ten zbiór opowiadań przeczytać i czekać na kolejne wznowienia.

    (7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Książki - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Książki - wszystkie zapowiedzi »

    Książki - Nowości - polecamy!

    Książki - wszystkie nowości »

    Książki - Promocje - kupuj i oszczędzaj!