Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...
Pełny opis produktu
Średnia ocena z 17 recenzji
(Dodaj własną)
- Jestem nudziarą
- Autor:
-
Monika Szwaja
- Wydawnictwo:
-
Prószyński i S-ka
, Lipiec 2003
- Seria:
-
Owocowa
- ISBN:
- 83-7337-416-7
- Liczba stron:
- 320
- Wymiary:
- 142 x 202 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Monika Szwaja
Powieść błyskotliwa, skrząca się humorem i traktująca o sprawach żywo nas dziś obchodzących, a do tego przewrotna. Jestem nudziarą - wyznaje na samym początku bohaterka powieści, Agata. "I mam przerąbane" - dodaje. No, faktycznie - skoro wyemancypowana kobieta współczesna "w wieku lat trzydziestu nie miała jeszcze ani jednego męża, spała tylko z czterema facetami, była zaledwie na trzech balach i nie zmieniła pracy ani razu, odkąd ją podjęła" - powodów do dumy za bardzo nie ma. Ale co się odwlecze... Raz Agata daje szefowi (stuknięty dziwkarz) po gębie i teraz już pracę zmienić musi. Błyskawiczny przegląd aktywów kończy się jedyną możliwą decyzją: "Matko Boska, będę panią nauczycielką!". Polskiego. W liceum. I w tym momencie jasno się określa rzesza przyszłych wielbicieli pisarstwa Szwai: my wszyscy, którzyśmy się przez szkołę polską przewinęli albo chociaż o nią otarli, czy to jako uczniowie - ogromna, gnębiona większość - czy jako nauczyciele - mniejszość wszechmocna i wredna...
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Jestem nudziarą
- Autor:
-
Monika Szwaja
Czytadło na poziomie
(2003-09-18)
karolina
rodzaj
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Seria owocowa jednego z naszych rodzimych wydawnictw to jedna z sympatyczniejszych serii powieściowych na krajowym rynku księgarskim. Zdarzały się w niej powieści lepsze i gorsze, a "Jestem nudziarą" Moniki Szwai to książka z grupy tych pierwszych.
Agata to kobieta sympatyczna, choć ma się za nudziarę, o czym wspomina każdego dnia - powieść jak wiele ostatnio napisanych jest dziennikiem. Powody do takiej samokrytyki są moim zdaniem trochę wydumane. Bo co z tego, że trzydziestolatka nie ma faceta, spała tylko z czterema mężczyznami, nie miała męża, była w życiu na trzech balach? Jakoś nie widzę wielkiego problemu!
Początkowo inspiracje powieścią Helen Fielding widoczne są jak na dłoni, ale Szwaja już po kilku stronach zaczyna pisać własnym, oryginalnym stylem. Jeśli o humorze mowa, to o kilka długości wyprzedza i inne debiutantki, i ich powieści.
Okazuje się, że Agata przez "szefa dziwkarza" musi zmienić pracę. Ku swojemu przerażeniu ląduje w liceum, a dzieci nie znosi. Jakby tego było mało, w jej życiu pojawia się dwóch panów. Poznanemu w pubie wylała specjalnie napój na spodnie, a o drugiego potknęła się na ulicy. Którego wybierze? Żeby było trudniej, okaże się, że romansuje z ojcem swojego ucznia, a wrażliwa na wdzięki nowej polonistki jest pani wicedyrektor i nieśmiały uczeń.
Kusiło mnie, żeby zajrzeć na koniec i sprawdzić, jak potoczą się losy Agaty. Powieść dobra, tyle, że w zakończeniu pani Szwaja straciła nieco impetu, jakby jej czasu na pisanie zabrakło. szkoda, ale i tak mi się podobało.
Gdyby ktoś zapomniał i chciał sobie przypomnieć jak wygląda polska szkoła- lektura jak znalazł. Odżyły moje koszmary. Uczeń nie ma prawa do własnego zdania, ma siedzieć cicho i nie dyskutować. Miło by było mieć taką nauczycielkę, jak Agata. Autorka powieści sama uczyła w szkole, więc może wykorzystała jakieś doświadczenia własne?
Nie należy się oszukiwać, że "Jestem nudziarą" to wielka i ambitna literatura przez duże L. To książka z półki mało (po)ważnych, ale niesamowicie przyjemnych czytadeł. Podobno pani Szwaja pisze kolejną powieść. Czekam
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja "Polityka" - Kim jest nudziara?
Dorota
Smoleń
Więcej o recenzencie
Ma trzydzieści lat, zasady, humanistyczne wykształcenie i poczucie humoru. Nosi wyłącznie czarne ciuchy. Ma dwie stuknięte przyjaciółki, które raz po raz wplątują ją w jakieś tarapaty. Właśnie wyleciała z pracy na uczelni, bo dała w twarz dziekanowi, który ją podrywał w sposób niewybredny i bardzo jednoznaczny. Nie mając wyboru zaczyna pracę jako polonistka w liceum, chociaż boi się panicznie, bo z pedagogiki miała na studiach jedynie wyżebraną tróję.
Nie ma szczęścia do facetów. Jej przyjaciółki dawno się rozwiodły, a ona nie złapała jeszcze męża. Ale wszystko wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości jej życie się zmieni. Czy pomoże jej w tym nowy, starannie opracowany image? Jak poradzi sobie z klasą, na której bardziej doświadczeni nauczyciele połamali zęby? Czy przydatna okaże się księga wróżb, wahadełko kupione za ostatnie pieniądze i uważna lektura horoskopów? I skąd taki niespodziewany urodzaj na amantów?
Kto chce poznać miłą trzydziestolatkę i jej perypetie życiowe, osadzone w szkolno-towarzyskiej, do głębi polskiej rzeczywistości na pewno z przyjemnością sięgnie po książkę Moniki Szwai. Zabawna to lektura, trochę refleksyjna, dobrze napisana i na pewno nie nudna, chociaż akcja rozwija się w przewidywanym kierunku. Zahacza o ważne sprawy: mówi o wzajemnym szacunku nauczycieli do uczniów i uczniów do nauczycieli, o problemach współczesnej szkoły, o nieuleczalnych chorobach, które nie oszczędzają najbliższych, o pogoni za bogactwem, o budzeniu pasji w młodych ludziach, o dobrych i złych wyborach. Narratorka – „nudziara” – bardzo jasno zaznacza swój punkt widzenia: żadnego wyścigu szczurów, żadnych chorych ambicji, zwyczajne, uczciwe życie, miłość, przyjaźń - to ma największą wartość..
Szkoda, ze „Jestem nudziarą” nie ukazała się wcześniej. Teraz występuje tylko jako jedna z wielu określanych wspólnym mianem „polskiej Bridget Jones”. Nie lubię tej etykietki, bo przykleja się ją wszystkim książkom jak leci, jeśli tylko bohaterka jest młodą, samotną kobietą próbującą ułożyć sobie życie. Jest to bardzo wygodny termin, pozwalający sklasyfikować daną powieść często ze szkodą dla niej – po pierwsze to określenie niesie w sobie zarzut wtórności wobec angielskiego pierwowzoru, od którego tak naprawdę ciężko odejść, bo Fielding wykreowała swoją bohaterkę na obraz i podobieństwo wszystkich kobiet świata, stąd jej oszałamiająca popularność i setki naśladowców. Autorka „Nudziary” poszła trochę po tej linii, bo niektórzy jej bohaterowie są żywcem przeniesieni z „Dziennika” (zwariowane przyjaciółki i tajemniczy, sprawiający wrażenie sztywniaka amant). Po drugie hasło „polska Brigdet” zniechęca - jeśli ktoś przeczytał już trzy albo cztery powieści o pannie X, która ma kłopoty z nadwagą i mniej lub bardziej rozpaczliwie szuka męża, by go w końcu znaleźć - to raczej nie sięgnie po kolejną taką samą. Chyba, że wybitnie lubi, albo jest nieustannie spragniony happy endów. A nie ma co ukrywać, że właśnie do takiego czytelnika (czytelniczki) są adresowane te książki: lekkie, łatwe, przyjemne w odbiorze opowiastki, które szybko się czyta i jeszcze szybciej o nich zapomina.
Seria Prószynskiego, w której ukazała się „Jestem nudziarą” obejmuje książki dobre i książki marne. Powieść Moniki Szwai na szczęście należy do tych dobrych – godziny poświęcone na jej lekturę nie uważam za czas bezpowrotnie stracony, ale na pewno nie wrócę do niej po latach.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Książka świetna!
Zuzka
Moim zdaniem to jedno z najlepszych czytadeł. Fajnie czasem przeczytać coś lekkiego, napisanego z sensem i poczuciem humoru. Na pewno Szwaja jest lepsza niż Grochola (której książkę kończę czytać i już nie pamiętam o czym była).
Czyta się miło, szybko i zapada w pamięć. Jako, że jestem młodą osobą chciałabym mieć taką nauczycielkę, ale chyba już okazji mieć nie będę.
Zarzut, że wszystko pięknie się kończy a w życiu nie zawsze, średnio udany. W miejscu, w którym książka się kończy wszystko jest pięknie, a co będzie dalej nie wiadomo.
Ogólnie polecam, przytoczę czyjeś słowa „czytadło na poziomie”.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Mniam...
(2005-04-04)
Mariusz
Nagas
Więcej o recenzencie
"Mniam" daję nie tylko dlatego, że książka obfituje w różne przepisy, jedzonka i biesiady, więc przy czytaniu ślinotoku można dostać... ech... "Mniam", bo ja tam sobie wciągnęłam tę książkę jak makaron, choć po poczatku nie sądziłam, że mnie wessie. Cóż, apetyt rośnie w miarę jedzenia. I nie ma to jak szamać z poczuciem humoru, nieprawdaż? No.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(17)