Po śmierci ukochanej żony, Danny'ego Parkera porywa świat, w którym wszystko jest pozorne. Zostaje wplątany w wir wydarzeń, nad którymi nie jest w stanie zapanować. Staje pomiędzy agentami z wydziału anty-narkotykowego a sadystycznym dealerem.
Wart obejrzenia
(2008-04-01)
Ziarek
Więcej o recenzencie
Ciekawy, zaskakujący scenariusz, dobrze zagrane postacie, trochę brudu, narkotyków, zakręcenia i przemocy. Takie właśnie jest "Jezioro Salton". Val Kilmer, który w czasie wydania filmu zszedł z głównego, mocno błyszczącego ekranu, wraca w naprawdę klimatycznej roli. Wytatuowany, w skórze, z lekkim "irokezem" - koleżka, który żyje w świecie wiecznych imprez (scena z wyjściem z domu na światło dzienne doskonale oddaje klimacik), ludzi mocno rozwalonych paranojami, dziwnymi pomysłami, ewentualnie własną głupotą. Danny obraca się na krawędzi, między donoszeniem skorumpowanym gliniarzom, przygotowywaniem większej transakcji narkotykowej i czymś jeszcze... Jest w tym filmie kilka scen zapadających w pamięć: od czysto komediowych motywów (krótka wstawka pokazująca plan napadu na centrum medyczne, ekspresowa historia powstania amfetaminy czy akcja z gołębiami ostro dają czadu!), po mocne wątki psychologiczne. Naprawdę warte obejrzenia, bardziej dorosłe kino. Szkoda tylko, że nie pokuszono się o większe urozmaicenie wydania DVD. Dość krótkie wywiady z aktorami czy galeria zdjęć raczej nie są dziś niczym szczególnym. Dobrze chociaż, że film ma w świetną ścieżkę dźwiękową (technicznie i merytorycznie). Polecam, jeśli lubisz czasem coś o bardziej czarnym, pokręconym charakterze...
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji