Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Jonas Brothers [Polska cena]
Średnia ocena z 11 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Jonas Brothers
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2008
- Nr katalogowy:
- 1774254
- Sprawdź inne tytuły:
-
Jonas Brothers
| Posłuchaj utworów: |
| 1. S.O.S. |
|
| 2. Hold On |
|
| 3. Goodnight And Goodbye |
|
| 4. That's Just The Way We Roll |
|
| 5. Hello Beautiful |
|
| 6. Still In Love With You |
|
| 7. Australia |
|
| 8. Games |
|
| 9. When You Look Me In The Eyes |
|
| 10. Inseparable |
|
| 11. Just Friends |
|
| 12. Hollywood |
|
- Jonas Brothers [Polska cena]
- Wykonawca:
-
Jonas Brothers
Bardzo dobra
(2010-01-17)
Ashley
Roberts
Więcej o recenzencie
Płyta mnie się bardzo podoba. W skład grupy wchodzą: Kevin(20), Nick(15) i Joe(18). Bracia nagrali naprawdę fajną i myślę, że płyta jest dla każdego. Najbardziej mnie się podobają: "SOS", "When You Look Me In The Eyes", "Games", "Goodnight And Goodbye", "Australia", "Still In Love With You" i "That's Just The Way We Roll". Pozostałe są też dobre. Zdecydowanie polecam, bo cena jest dość niska i jakość kawałków bardzo dobra. Polecam!
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Produkt mucznopodobny
(2009-06-09)
Al
Burrak
Więcej o recenzencie
Wiem, że takie płyty powstają tylko głównie dla rozwrzeszczanych nastoletnich fanów gwiazdeczek Disneya, ale takiej muzyki po prostu szanującemu się człowiekowi nie wypada słuchać. Nie ma tu ani ładu ani składu. Są za to zarówno słodkie melodyjki jak i bezmyślne walenie w gitary które nie wiedzieć czemu występuje niemal w każdej melodii i nie narzuca żadnego konkretnego rytmu tylko dziecinne podrygiwanie. W porównaniu z choćby przeciętnym zespołem rockowym Jonas Brothers nie istnieją. Można posłuchać, ale zdecydowanie odradzam osobom, które mają choć trochę wyczucia muzycznego gustu i rozpoznawania komercjalnej tandety dla nastolatków jaką są Jonasowie czy Hannah Montana.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Szkoda kasy
(2009-05-19)
Jacek
Jarocki
Więcej o recenzencie
Wydawać by się mogło, że ja do tej grupy jestem po prostu uprzedzony. Narzekałem przy ich debiutanckiej płycie, narzekać będę i teraz. Chcę się jednak od razu wytłumaczyć, że nie jestem nieuleczalnym przypadkiem malkontenta, ale po prostu osobą, która próbuje być obiektywna. Co więc obiektywnie stwierdzam, słuchając drugiej płyty Jonas Brothers?
Jest podobnie. Columbia nie zarżnęłaby kury znoszącej złote jaja. Stylistycznie więc bez rewelacji. Nadal poruszamy się w mocno popowej stylistyce, która miejscami ociera się o rock. Piosenki są lekkie, chwytliwe, melodyjne. Na pierwszym planie oczywiście wokal – tym razem w większości męski, z żeńskim tworzący co najwyżej harmonie wokalne (to oczywiście pewna uszczypliwość – żeński wokal z debiutanckiej zawdzięczamy temu, że jeden z Jonasów nie przeszedł jeszcze mutacji). Gdzieś tam w tle grają sobie gitary, czasem błysną smyki. Często odzywają się też sample.
Stylistyka od tradycyjnego „rocka” (S.O.S.) przez rytm bluesowy (Still In Love) do ballad (Hello Beautiful). Zupełnie za to zniknęły teraz wycieczki w punk rock. Szkoda, ten miejscami nieźle się bronił. Czyli co zostało? Kisielek. Bardzo słodki i bardzo niestrawny. Bo debiut dało się jeszcze bez bólu słuchać. Z drugim wydawnictwem jest już niestety nieco gorzej. Brak tu dobrych motywów, które ratowałyby całość. Niby jest na zmianę ostro i łagodnie, ale po przesłuchaniu tego albumu w głowie nie zostaje dosłownie nic. Często fajna melodia, jaką na przykład możemy spotkać w piosence Hold On, zostaje zepsuta przez (bardzo) nieudolną interpretację. Gdyby utwór ten śpiewał czterdziestoletni facet z chrypą, byłby to mój numer 1. Niestety, głos młodego wokalisty nie pasuje tu ani trochę.
Sprawy nie ratują też teksty, do których ponownie się przyczepię. Potworki rodzaju „When you love someone and they break your heart/Don’t give up on love, have faith, restart” atakują nas często. Zbyt często.
Obiektywnie więc stwierdzam – można sobie taki krążek jak ten spokojnie odpuścić.
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(11)