Kapelusz zawsze zdejmuję ostatni to książkowy debiut Marty Fox (1992), który do dziś cieszy się ogromnym powodzeniem. Po jego publikacji krytycy przykleili Marcie Fox - obecnie autorce wielu głośnych książek - etykietkę .odważnej pisarki erotycznej". Aby od niej uciec, zaczęła pisać powieści dla młodzieży, dzięki którym zdobyła popularność i zyskała miano .odważnej pisarki młodzieżowej". Kapelusz... stał się inspiracją do wystawienia przez Teatr Wizji Plastyki i Ruchu .IOTA. spektaklu pod tym samym tytułem.
Żyj i daj żyć innym
(2006-03-06)
Remigiusz
Grzela
Więcej o recenzencie
Dawno nie czytałem tak skromnej i tak poruszającej książki o bliskości, jak „Kapelusz zawsze zdejmuję ostatni” Marty Fox. Ta książka to debiut, nie znałem jej. Przed chwilą szczęśliwie została wznowiona przez Oficynę Wydawniczą „Promocja”. Zupełnie niesłusznie reklamuje się autorkę tej książki jako „odważną pisarkę erotyczną”. Taką informację znajdziemy na okładce. W moim odczuciu poetycka proza Marty Fox nie jest erotyczna. Jej głównym tematem jest samotność, potrzeba spotkania, potrzeba bliskości. Bliskości również tej, która minęła, której cielesna powłoka zmarła. Bo w gruncie rzeczy ten niewielki tomik opowiadań traktuje o braku i o przeraźliwej pustce. Takiej, w której można usłyszeć nawet głos z tamtego świata. Jedno z najpiękniejszych i najbardziej poruszających opowiadań zatytułowane jest „Grzech”. Ktoś kogoś stracił. Nieprzytomnie patrzy i ma wrażenie, jakby znów zobaczył, jakby poczuł i usłyszał. Jej już nie ma. A jednak w chłodnym kościele mówi: „Ludzie nie potrafią bez lęku ani kochać, ani nienawidzić. Ty najlepiej wiesz, jak groźni są ci o ciasnych umysłach, którzy bliźnim odmawiają prawa do inności. Czy czegoś mi brakuje? Tak, brakuje. Twojej obecności, która była piękniejsza niż śmierć.” A czym jest grzech? „Bezczelnym przywiązaniem do życia” – pisze Marta Fox.
Dawno nie poruszył mnie żaden tekst o śmierci w taki sposób.
Opowiadania Marty Fox poprzedzone są poetyckim wstępem: wierszami-impresjami, które pozwalają interpretować je na więcej niż jeden sposób:
"NARYSUJ deszcz, który ciebie wypłakał,/
wiatr, który ciebie przywiał,'
ręce, które rozebrały mnie do krwi ostatniej./
I drzwi./
Koniecznie drzwi, które zamykam,/
by uwierzyć, że wcale nas za nimi nie było."
Słowa Marty są kruche, a jednak mają moc. Nawet moc przywołania. Dają szansę poczuć tę bliskość, której już nie ma. Jak sweter Marty Ojca, o którym pisała w swojej ostatniej książce „Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych”.
Ważnym tematem tej książki jest też szacunek dla inności („Trójkąt równoboczny”), nawet szacunek dla tych o ciasnych umysłach, którzy jej nie akceptują. Bo ich agresja, nienawiść może rodzić się z lęku. Marta Fox dostrzega niuanse, nie ocenia, nie wartościuje. Potrzebuje spotkania. I ta potrzeba bije z całej książki.
"JEŻELI cokolwiek możemy/
sobie ofiarować/
tak naprawdę i do końca/
to naszą/
względem siebie uczciwość/
której zaniechaliśmy/
wobec innych/
aby siebie spełnić i ocalić/
myślę tak/
w rozzłocone jesienią popłudnie/
w które zapewne kiedyś/
urodził się Tycjan/
bo skąd inaczej wiedziałby/
jakie włosy powinny mieć jego kobiety/"
Uczciwość względem siebie czasem może występować na przekór przyjętym normom i konwenansom (jak w opowiadaniu „Gra”, będącym zabawą z Cortazarem). Bo ta uczciwość jest prawdziwym spotkaniem. Wtedy, kiedy słuchasz i wtedy, kiedy słyszysz.
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji