Koszyk pusty
Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...
-
- Anna Karenina
- Bernard Rose
- cena: 9,99 zł
-
- Zawieście czerwone latarnie (seria Klub Koneserów)
- Yimou Zhang
- cena: 19,9 zł
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Opowieść o polskich oficerach pomordowanych podczas II wojny światowej przez NKWD w Katyniu. Obraz tragedii nieświadomych zbrodni kobiet, które czekały na swoich mężów, ojców, synów i braci. Bezkompromisowe rozliczenie kłamstwa, które miało kazać Polsce zapomnieć o swoich bohaterach. Film...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 18 recenzji (Dodaj własną)
Etna Więcej o recenzencie
Uwazam,ze p.Wajda zrobil ten film z czystych komercyjnych powodow,gdyz sam tytul jest"pewniakiem"wysokiej ogladalnosci.Niestety "Katyn"jest jakims dziwnym zlepkiem,ktory w malej mierze oddaje prawdziwy tragizm oficerow.Film wydaje sie za krotki,wspolczuje wybitnym aktorom min.p.Englertowi ktorym nie pozwolono sie dostatecznie wykazac w grajacej roli.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Hrabina Więcej o recenzencie
Film ten z pewnością porusza wydarzenia, które przez wiele lat pozostawały nie odsłonięte. Zbrodnię katyńską, dramat oficerów i ich rodzin. Bazuje on głównie na polu ludzkiej tęsknoty i niepewności. Film dobry, ale nie lepszy niż np. "Pianista" Romana Polańskiego. Chociaż defakto każdy z nich opowiada o całkiem innej stronie wojny. Mimo wszystko uważam, że warto go oglądnąć, ponieważ Katyń to dla niektórych z nas, w ciąż nieznana i nowa, chociaż w latach stara już historia.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Lech124
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Katyń ,Charków -miejsca gdzie leżą polscy żołnierze którzy nie mieli okazji pożegnać się z rodziną .Nie mieli szansy widzieć dzieci ,wnuków .Nie doczekali się wolnej Polski po 1989 roku .Żołnierze -normalni ludzie mający uczucia ,rodziny to ukazał pan Wajda w swym filmie .Uczucie tesknoty , niepewności i strachu przewija sie tutaj cały czas w sposób subtelny ,piękny a nie nachalny .Pokazano w tym filmie nie fakty ale uczucia ludzkie za to ten film ma od mnie 5 .Gra aktorska jak dla mnie perfekcyjna .Uważam ,że zarzut o pomnikowść filmu nie jest słuszny bo tym ludziom ofiarom należy się pomnik pod postacią prawdy bo tylko prawda wyzwala
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Urszula Pekala Więcej o recenzencie
Andrzej Wajda zrobił film w konwencji odpowiedniej do tematu: film-epitafium. Zbrodnia katyńska nie ogranicza się jedynie do mordu popełnionego wiosną 1940 roku. To wielowymiarowa rzeczywistość. Do tak obszernego tematu można podejść na dwa sposoby. Pierwszy to próba zapanowania nad tematem poprzez zaproponowanie własnej interpretacji wydarzeń, postawienie prowokujących pytań, jak np. w "Kanale", "Człowieku z marmuru", "Pierścionku z orłem w koronie". Tylko czy w odniesieniu do katyńskiej tragedii podobna próba nie nosiłaby znamion zawłaszczenia tematu przez reżysera, ideologizacji? Można też wybrać jakiś jeden wątek, rozwinąć go i zinterpretować. Ale czy od pierwszego w historii filmu na temat Katynia nie oczekuje się ujęcia bardziej całościowego, powiedzenia - nareszcie - całej prawdy? Drugi sposób to podporządkowanie się tematowi. Tak też postępuje Wajda. Unika interpretacji, pytań, ocen. Po prostu pozwala nam patrzeć na tę złożoną rzeczywistość. A że nie sposób zaprezentować jej adekwatnie w całości, ukazuje nam niejako kamyczki mozaiki, którą widz może sobie sam złożyć w obszerniejszy obraz. Mamy więc ofiary i katów, oficerów i ich rodziny, zbrodnię, strach i kłamstwo, honor i służalczość, poszukiwanie prawdy i zacieranie śladów, a przede wszystkim miłość, nadzieję i śmierć... Reszta jest milczeniem.
(1 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Radosław
Orzeł
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
"Katyń" to dążenie do prawdy. Usilne dopraszanie się o sprawiedliwość, moralność, pamięć, także atencję - te wszystkie wielkie słowa skumulowano w jednym miejscu. Uszyto z nich piłkę, na każdej łacie malując jedno hasło, po czym reżyser kopnął ją do ogródka, wrzeszcząc: podziwiajcie! A może: klęknijcie! Stężenie patosu jest tu znaczne, ale to nie przez patos film ląduje na poziomie grobu. Jest zwyczajnie źle skleconym "dziełem", w którym z dzieła zostaje tylko tytularność. Źle zagrany, beznadziejny scenariuszowo (bo tematu nie neguje - ale czy taki temat na zasługuje na o niebo więcej? Cholera, zasługuje!), dekoracje Krakowa to rynek i kilka wnętrz o wysokości sufitu 3.80m. Oparty na kołujących fleszach, ramach i teatralności. Nawet podkład dźwiękowy nie daje rady: aktorzy w początkowej fazie filmu mówią szybciej/wolniej niż poruszają się ich usta... Wszystko tu jest złe, nudne i wyskalowane na efekt nie na drogę. Tysiąć postaci pojawia się, i za chwilę hop - gotowych tysiąc ideologii. Ktoś się zastrzelił, ktoś odkrył w sobie antykomunistę. Ktoś inny robi zdjęcia etc. Śmiech na sali kinowej. Do rozpuku. Mój przepis na temat Katynia dla rodzimych twórców, Katyń nr 1: dramat ściśle obozowy. Baraki, duchota, zeszmacenie, bolszewicy na warcie, powolna, nieubłagana, amoralna droga ku ostateczności. Przepis nr 2: dramat żon, matek, kochanek, dzieci, stryjów, którzy zostali w Polsce. Zamknięci w znoju oczekiwania na wiadomość, muszą żyć i przeżyć i obgryzają paznokcie, myśląc/nie myśląc o najgorszym. A cóż tam, nie będę pyszny - jakkolwiek inaczej, byle nie tak "byle jak"! Eh, mówi się trudno i występuje w telewizji. Widocznie jak chce się świecić na Zachodzie, to trzeba z emfazą. Nie darmo Złotą Palmę Wajda otrzymał za taki sobie film polityczny "Człowiek z żelaza", miast za dużo mniej rozpolitykowanego, głębszego "Człowieka z marmuru". My zwyczajnie lubimy się przedstawiać w kontekście martyrologii, Chrystusa Narodów, któremu na imię Polska. Czasami ktoś to jeszcze kupi. Raz na ruski rok.
(29 z 53 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Anna Kurek Więcej o recenzencie
Pierwsze wrażenie, jakie wywołuje najnowszy obraz Wajdy, to przedzierająca się przez gęstą mgłę tęsknota i cierpienie, które bynajmniej nie są wywołane wojenną traumą, a jedynie dziwną atmosferą osaczenia. Po dość długiej i równie mglistej jak reszta filmu czołówce, większość zapewne spodziewa się zobaczyć wykonaną z zimną krwią zbrodnię. Jednak nie jest to kino klasy B. Widz zostaje stopniowo wprowadzony w całą sytuację, by później uwikłać się w niechronologiczną historię. Uważam, że to dobre rozwiązanie, mimo że efekt był jedynie zadowalający, a nie wspaniały. A jednak zbyt wiele było filmów inspirowanych tylko historią. "Katyń", mimo że został wzbogacony o widok z perspektywy cierpiących rodzin poległych oficerów, nie jest w stanie niczym zaskoczyć. Wytłumaczeniem nie powinna być znajomość historii. Zawsze przecież znajdą się jakieś fakty, które można ciekawie przedstawić, a takowych w "Katyniu" nie ma. Nawet Żmijewski, grający cierpiącego na ból nerek oficera, nie jest w pełni przekonujący. Sztuczne wydają się również zbyt logiczne i optymistyczne rozmowy polskich oficerów. O ile scena przedstawiająca śpiewających kolędę żołnierzy jest jedną z lepszych, o tyle przemowa generała, w którego wcielił się Jan Englert wydaje się być "powtórką z rozrywki". Motywujące wypowiedzi, a do tego Boże Narodzenie - typowy sposób na dotarcie do widza, ale czy nie za mało ambitny? Jak powszechnie wiadomo - nie byłoby filmu bez aktorów. "Katyń" ma rzeczywiście dobrą obsadę. Gra Danuty Stenki oraz Mai Ostaszewskiej wzbudza podziw. Kreacje te emanują autentycznością, ale do pełni prawdziwego obrazu trochę im brakuje. Gdy jednak przeanalizujemy pozostałe role, dojdziemy do wniosku, że Stenka i Ostaszewska wzbiły się ponad poziom. Jeśli zaś chodzi o role męskie, za dobrą kreację uważam postać generała (Jan Englert). Zupełnie absurdalna zdaje się być rola Małaszyńskiego, który notabene jest na pierwszym planie plakatu filmu, a zagrał może cztery sceny. Magdalena Cielecka także "bywa" w kilku epizodach wspartych "drewnianymi" dialogami, jakby oderwanymi od kontekstu. Jednak znane nazwiska na plakacie to komercyjny klucz do sukcesu wielkiego formatu, który ostatecznie okazuje się małoformatowym. Na pochwałę zasługuje dobra muzyka Pendereckiego. Choć nie została napisana specjalnie do filmu, a jedynie wybrana z bogatej twórczości tego kompozytora, nie sprawia wrażenia ani "przegadanej", ani "niedopowiedzianej". W kluczowych momentach tworzy podniosłą atmosferę i oddziałuje na wyobraźnię widza. Końcowe sceny "Katynia" to kwintesencja opowiedzianej w filmie historii, która mimo wszystko zmusza do refleksji. Chyba nikt nie pozostanie obojętny na widok ton ziemi spadających z głuchym łoskotem na ciała ofiar. Właśnie te ostatnie minuty zacierają wrażenie konsternacji wywołane m.in. wyrwanym z kontekstu wątkiem o siostrzeńcu Anny (Maja Ostaszewska)- Tadeuszu (Antoni Pawlicki), który ginie pod kołami samochodu. Po obejrzeniu tego filmu warto pogodzić się z poglądem, że liczy się efekt końcowy. Może nie jest to film bardzo dobry, ale na pewno wywoła mieszane uczucia u widzów. Taka tematyka redukuje wrażenie, że film miał być ambitny i nakręcony z rozmachem, a jest przeciętny.
(17 z 27 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Krzysztof Czapiga Więcej o recenzencie
Andrzej Wajda podczas realizacji "Katynia" musiał sprostać wielu oczekiwaniom. Nad produkcją jego najnowszego obrazu wisiało piętno pierwszego polskiego filmu o tragicznej zbrodni, która obróciła życie wielu ludzi w koszmar. Zawsze, gdy twórca musi - tu ze względu na rodziny zamordowanych - pogodzić najróżniejszego typu presje powstaje dzieło nie do końca autorskie. A Wajda jest przecież filmowym autorem nieprzeciętnym. Jakimi wiec przesłankami się kierował? Z pewnością osobistymi - jego ojciec znajdował się na liście katyńskiej, a jego matka długo nie mogła się z tym faktem pogodzić, nie traciła nadziei. Jednak "Katyń", bardziej niż wypowiedzią autorską, jest sumą postaw, które przyjmowali świadkowie tamtych czasów. Twórca "Popiołu i diamentu" kolejny raz wykazał się nie lada odwagą - wziął na siebie spory ciężar i jako pierwszy twórca poprzez fabułę postanowił opowiedzieć o katyńskim kłamstwie. I za to powinniśmy być mu wdzięczni. Reżyser zdawał sobie sprawę z tego, że jego film nie będzie idealny - wielokrotnie podkreślał, że "Katyń" powinien powstać wcześniej. Przy wszystkich drobnych wadach jest jednak utworem ważnym. Już w początkowej, znakomitej scenie dochodzi do głosu typowy dla Wajdy symbolizm. Na moście spotykają się dwie grupy ludzi - jedni uciekają przed żołnierzami niemieckimi, drudzy przed sowieckimi. Zainteresowani historią wiedzą, że do takiego spotkania nie mogło dojść, jednak poprzez tę metaforę widzowie już na początku projekcji zdają sobie sprawę z przytłoczenia narodu polskiego przez agresorów. Daje się odczuć brak perspektyw i dobrych rozwiązań. W finale filmu Wajda postawił na dosłowność, która owocuje szokiem - trudno dojść do siebie, gdyż uderza wyzbyta z emocji mechanika, z jaką agresorzy zabijają swe ofiary. Ale przez większą część filmu trzymani jesteśmy w podobnej niepewności, w jakiej znajdowały się rodziny jeńców. Od strony czysto filmowej "Katyń" jest obrazem perfekcyjnym. Ze swych zadań znakomicie wywiązują się aktorzy, zwłaszcza Maja Ostaszewska. Nic nie można zarzucić zdjęciom, za które odpowiedzialny był Paweł Edelman czy ilustrującej dzieło muzyce. Mistrzowsko dozowana jest dramaturgia, z wielką wprawą reżyser operuje niedopowiedzeniami. Nie zmienia to jednak faktu, że na utwór Wajdy nie sposób spojrzeć bez emocji - dla wielu widzów seans będzie zapewne sporym przeżyciem i powrotem do czasów, które z pewnością nie powinny mieć miejsca. "Katyń" nikogo jednak nie oskarża wprost. Jest sumiennym, poruszającym i trochę dokumentalnym, przekrojowym zapisem postaw, które przyjmowali żyjący w tych niespokojnych czasach ludzie. Bunt Agnieszki zostaje skonfrontowany z uległością jej siostry, idealizm Andrzeja z pragmatyzmem Jerzego. "Katyń" jest cenną lekcją historii, która w równie trafny sposób opowiada o postawionych w skrajnych sytuacjach ofiarach. Nominacja do Oscara sprawia, że z "Katyniem" należy się zapoznać.
(23 z 28 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
doug10 Więcej o recenzencie
Cóż można napisać o tym filmie. Najlepiej nic, ale tak nie wypada. Kolejny raz okazało się, że aby stworzyć dobry film nie wystarczy tylko znane nazwisko reżysera. Pan Wajda chciał stworzyć wielki film, ale mu po prostu nie wyszło. Dlaczego? Być może jest już wypalonym twórcą? Może chciał w jednym filmie pokazać zbyt wiele i w ostatecznym rezultacie powstał film chaotyczny a momentami trudny do zrozumienia. Szkoda, bo temat jest niewątpliwie ważny w historii naszego kraju. Jednak zamiast iść jedną drogą reżyser postanowił złączyć dwie drogi w jedną, ale za to szeroką (nierówną z dziurami i wybojami). Chodzi mi o fakt, iż należało się zdecydować czy pokazać los żołnierzy w radzieckiej niewoli czy los ich rodzin. Połączenie tych wątków spowodowało, iż film jest nierówny i nudnawy. A szkoda, bo Andrzej Chyra i Artur Żmijewski stworzyli ciekawe kreacje i im należało poświęcić film a nie ukraść go tym dwóm aktorom na rzecz ckliwego melodramatu. Na domiar złego film razi sztucznością i teatralnością. Z czystej przyzwoitości dam dwie a nie jedna gwiazdkę. Szkoda. Proszę o inny, lepszy film o Katyniu zwłaszcza, że o trudnej historii znakomicie opowiedzieli zarówno Niemcy ("Upadek", "Stalingrad", "Jeniec") jak i Rosjanie ("Spaleni słońcem", "9 kompania").
(5 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Jolanta Prusakowska Więcej o recenzencie
Gdy usłyszałam, że pan Andrzej Wajda będzie kręcił film o Katyniu - od razu wiedziałam, że to będzie film godny uwagi każdego Polaka. Ba, każdego człowieka, bez względu na poglądy, pochodzenie i narodowość. Oczywiście, jako jedna z pierwszych pognałam do kina. I nie pomyliłam się. Film trudny, ale piękny zarazem. Film, który każdemu człowiekowi każe zdjąć czapkę z głowy i pochylić się nad losem pomordowanych Polaków. Nie chcę się wypowiadać na temat obsady, reżyserii i gry naszych czołowych aktorów. Od tego są w końcu krytycy i inni wykształceni w tej materii ludzie. Ja chcę o tym filmie powiedzieć coś, jako przeciętny widz. Jako Polka, która urodziła się wiele lat po II wojnie światowej. Kobieta, która tragizm wojny i jej konsekwencji zna tylko z kartek literatury lub filmu. Andrzej Wajda pokazał nam zbrodnię katyńską od podszewki. Bez owijania w tzw. bawełnę, ukazał nam dramat rodzin pomordowanych oficerów. Ba, pokazał nam jednocześnie jeszcze jedną zbrodnię na naszym narodzie. Wywózkę i mord na polskich profesorach. Profesorach z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nie pokazał nam jednej strony wojny, jednych morderców naszego narodu - Rosjan. Nie pokazał jednostronnie okrucieństwa tej wojny i zbrodni na Polakach. Równie przekonująco i efektywnie pokazał okrucieństwo hitlerowskich Niemiec. Moim zdaniem film jest doskonały. Bezstronny i prawdziwy. Nie ma w nim zacietrzewienia i zakłamania. A cisza w kinie, gdy padł ostatni strzał i ukazał się ostatni napis świadczy tylko o tym, jak bardzo nam Polakom był potrzebny. Trzymam kciuki za Wajdę i życzę, aby Katyń otrzymał Oskara, gdyż na niego naprawdę zasłużył.
(7 z 13 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Bartosz Tarnowski Więcej o recenzencie
Rozczarowuje scenariusz - niektóre dialogi, zwłaszcza dialogi oficerów w obozie są sztuczne, wręcz czasem drewniane, a polscy oficerowie - kryształowi. Chwilami płaska gra aktorów. Ale - świetna Stenka, dobry Chyra, sprawne wątki "kobiece", opowiadające o chwilach po zagładzie. Fantastycznie zrobiona scena egzekucji oficerów sprawia, że po zakończeniu filmu siedzi się w fotelu w ciszy dobre 5 minut. Fenomenalne zdjęcia. No i brawa na stojąco za podjęcie tematu. Film może być chętnie oglądany poza granicami naszego kraju, dzięki czemu ta historia zyska rozgłos. Czapki z głów!
(9 z 18 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























