Ten wyjazd miał być czystą przyjemnością, ale Szymon nie miał nic przeciwko temu, żeby okazał się również pożyteczny. Bo któż nie cieszyłby się, gdyby nagle spadł mu na głowę worek pełen pieniędzy? Tylko co robić, gdy worek trafia cię w głowę dosłownie, przez co tracisz pamięć? Poza tym okazuje się, że jesteś za granicą i bez dokumentów? A to dopiero początek kłopotów. Zbieg okoliczności budzi drzemiące wspomnienia, z którymi nie do końca udało się uporać. Na szczęście dzięki przyjacielowi powrót do domu wydaje się możliwy. Ale rozbudzone duchy przeszłości nie dają za wygraną, szykując Szymonowi i Larsowi wyjątkowo ciężkie do przełknięcia danie.
Mimo wszystko nie jest to książka kulinarna, lecz przygodowa opowieść o wartkiej akcji, z rozbrajająco sympatycznymi bohaterami, hojnie doprawiona humorem. Po zjedzeniu "Beczki soli", warto skosztować, jak smakuje "Kebab z kota". Kolejność dań dowolna.
,br> Bartosz Łapiński
Świnoujścianin, autor "Beczki soli" (2005) oraz "Kocurka" ("Opowiadania letnie", 2006). Częściowo wchłonięty przez showbiznes jako autor serialowych scenariuszy, pozostaje jednak wierny literaturze. Stanowczo dementuje pogłoski, jakoby koty lubił tylko grillowane. Kocha wszystkie stworzenia, nawet turkucie i te duże, włochate pająki. Żywe! Więcej informacji (i nie tylko)
Hard podchody
(2008-03-11)
Dorota Iwona
Krychowiak
Więcej o recenzencie
Tak, tak przyznaję wam rację dziewczyny - tytuł jest niemożliwy, to nie na nasze nerwy! Jednak siadajcie już do literackiego stołu. Tę książkę jednak da się skonsumować. Zresztą poza zaspokojeniem głodu przygody/sensacji/kryminału, "Kebab" z-wiadomo-czego uraczy was też smakiem prawdziwej przyjaźni, wód Bałtyku/Starej Świny i kilku innych przypraw. Jeśli już zaprzyjaźniliście się z Larsem i Mateuszem dzięki "Beczce soli", tu będziecie mieli okazję spotkać ich ponownie. Choć tym razem historia opowiadana jest ustami drugiego z przyjaciół. Jednocześnie muszę podkreślić modułowość tych książek, tzn. fakt, że można, ale nie trzeba ich czytać po kolei.
Oj przypadł mi do gustu klimat "Kebabu": Karsibór, słony smak Bałtyku, swąd przestępstwa. W wakacje kupuję mapę i jadę tam! Będę szukać śladów, tak jak inni chadzają śladami książek Dana Browna. Nie można zrobić lepszej reklamy temu regionowi. Akcja książki dzieje się wprawdzie także i za granicą, ale jednak, gdy chłopaki dochodzą do sedna sprawy, przekraczają ten słynny mostek z ruchem wahadłowym, wiodący na ich wyspę strachów, to dopiero robi się człowiekowi swojsko nieswojo!
Wiele pomysłów tej książki jest niestety powieleniem oklepanych schematów: jak dom, to taki opuszczony i na uboczu; jak samochód, to drogi i szybki; jak dziewczyna, to koniecznie bardzo ładna. Jednakże już chowam pazurki. Wszak to nie jest książka kształtująca światopogląd, tylko mieszanka sensacji z komedią i szczebiotem zaprzyjaźnionych ze sobą chłopaków zwracających się do siebie po męsku per "głupek" czy "głąb". Przymykam zatem oko na te schematy. Aczkolwiek, co do elementów zabawnych, to debiut był silniejszy. Tam śmiałam się po prostu częściej. Pomimo tego daję "Kebabowi" o punkcik więcej i to akurat nie po to, by dać wyraz przewrotności kobiecej natury, lecz dlatego, że tym razem całokształt jest moim zdaniem lepszy. Decyduje o tym nie tylko radosna scena z mnichem obżerającym się kiełbaską, czy bardziej profesjonalne odniesienia do muzyki/literatury/filmu, ale i to, że pierwsza-po-debiucie jest bardzo spójna, sceny sprawnie opisane, bohaterowie "stoją człowiekowi przed oczyma", a akcja - choć niewolna od widocznych naciągnięć, np. co do ilości i umiejscowienia pasażerów w pontonie - zasadniczo porywa. Daję takie 5 pkt. w skali narodowej. A teraz odważę się napisać jeszcze jedno: ta książka przypomina mi nieco "Pana Samochodzika" i inne książki dla młodzieży, na których wychowało się pokolenie lat 70-tych: Bohater, stwierdziwszy przestępstwo stara się niezwłocznie zaprowadzić porządek. W tym celu posuwa się do czynów á la podchody, słowem działań w kontekście piękna przyrody i intensywnego smaku przygody. Tym razem jednak mamy podchody w wersji hard, a nasza harcerska sceneria w takiej duszącej odmianie nie była nam dotąd znana. Zatem "Kebab" nie jest odpowiedni dla nieletnich, choć - wbrew swemu nieludzkiemu, a raczej niekociemu tytułowi - nadaje się także dla płci pięknej od 18 lat wzwyż.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji