Sypnął norweskim piachem
(2004-03-16)
Stanisław
Maksymowicz
Więcej o recenzencie
Zawiało zimnem. Zapachniało morzem. Ukłuło skałą. Nils. Petter. Molvaer. Sypnął norweskim piachem prosto w oczy nudnej scenie jazzu klasycznego. Podłączył trąbkę do multiefektu, dał djowi 100 koron na nowe słuchawki, byle ten trochę namieszał. Zakazał perkusiście grać solówki, basiście walking, a gitarzyście pozwolił robić to, co do tej pory, bo wiedział, że Aarset zna się na rzeczy. Z delikatnej chmurki sampli, beatów perkusyjnych (perkusja dubluje automat perkusyjny) i melodii wyłania się kraina na północy Europy, zimna i zachwycająca. Z wielkimi (!) przestrzeniami. Podobno kiedy ktoś z wytwórni usłyszał to dzieło, stwierdził, że brzmi jak tajemnicze melodie Khmerów, stąd nazwa. Nie wiem. Dla mnie jest tu więcej Wikingów niż Khmerów, ale faktem jest, że wytwórnia ECM nie dość, że zarobiła na tym krążku sporo kasy, to jeszcze wykazała się intuicją i dalekowzrocznością (a to rzadkość w świecie muzyki). Hipnotyczna muzyka Molvaera jest bowiem ponadczasowa. I choć wiele w niej rozwiązań jest bardzo nowoczesnych i trudno zapisać je w nutach, to powiem jedno... chyba już czas przestać myśleć, że przetrwa to, co mieści się na pięciolinii.
(10 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji