Kiedy to czytasz, jest już za późno
(2012-04-25)
Aleksandra
Świerczek
Więcej o recenzencie
Zabierając się za lekturę tej powieści byłam pełna obaw. Po raz pierwszy od bardzo dawna nie wiedziałam czego powinnam się po niej spodziewać, ani jaka tematyka zostanie w niej poruszona. Od samego początku, czytelnicy trzymani są w niepewności, która wzbudza w nich jeszcze większą potrzebę przeczytania tego utworu. Zanim jednak zabierzecie się za czytanie tej książki, to należy uważnie przeczytać umowę, którą następnie podpisuje ketchupem - można również użyć własnej krwi, jednak jest to o wiele bardziej bolesne.
Kas i Max-Ernest to para przyjaciół i zarazem członkowie tajnej organizacji, która ma za zadanie walczyć ze złem. Po wydarzeniach mających miejsce w poprzednim tomie ich przygód, ciągle czekają na znak od przełożonego, który miał się do nich odezwać w sprawie tajnej misji i całkowitego przyjęcia nastolatków do Towarzystwa Acinmejat. Niespodziewanie jednak bohaterowie dostają się na statek nieprzyjaciela. Wrogowie żądają od nich odpowiedzi na nurtujące ich pytanie, a widząc, że dzieciaki nie są skore do rozmów, zamykają swoich zakładników w ciemnym pomieszczeniu, z którego trudno jest się wydostać. Na całe szczęście Kas i Ma-Ernest posiadają w sobie ogromną determinację i spryt. Dzięki temu udaje im się wyswobodzić z więzów i dotrzeć na pokład łodzi, która znajdowała się na otwartym morzu. Czy głównym bohaterom uda się osiągnąć swój cel? Jaka misja czeka ich po dotarciu na ląd? Do czego służy przedmiot, który udało im się wynieść z terytorium nieprzyjaciela?
"Kiedy to czytasz, jest to za późno" to książka, która napisana została z myślą o znacznie młodszych czytelnikach. Muszę przyznać, że strasznie mnie to zaskoczyło, ponieważ po rewelacyjnym tytule i nie gorszym wstępie, spodziewałam się czegoś znacznie ambitniejszego, krwiożerczego i oryginalnego. Tymczasem prócz kilku naprawdę fajnych momentów, powieść ta nie posiada w sobie niczego, co zatrzymałoby mnie przy niej odrobinę dłużej, niż było to koniecznie w rzeczywistości. Jest to bowiem tradycyjny utwór dla dzieci, który ma nauczyć swoich odbiorców współpracy, życzliwości i odpowiedzialności za własne czyny. Jestem pewna, że młodsza część Moli Książkowych odnajdzie w tej pozycji literackiej coś co sprawi, że spędzą cudowne chwile w doborowym towarzystwie. Być może okaże się ona dla nich dużo bardziej atrakcyjna i ciekawa. Jest spora szansa ku temu, że uda wam się utożsamić z Kas i Maxem-Ernestem. Przy odrobinie szczęścia odnajdziecie w niej również fragmenty, które moglibyście zadedykować własnym przygodom i sytuacjom, które w zmienionej formie miały miejsce w waszym życiu. Czasami fajnie jest poddać się wodzom fantazji, a szarą rzeczywistość pozostawić w tyle. Oczywiście wszystko robimy w granicach przyzwoitości i bez przesady.
Sporym minusem książki autorstwa Pseudonymousa Boscha były również wszelkie wtrącenia, które raz po razie pojawiały się w całości utworu. Rozumiem, że nie jest ona dziełem sztuki i za zadanie rozbawić swoich odbiorców, jednak w przypadku tej powieści owy zabieg został mocno przesadzony, a w niektórych momentach komentarze były wręcz nie na miejscu. Poza tym nie mam większych obiekcji co do stylu, którym posługuje się amerykański pisarzach, jednak z całą pewnością było to moje pierwsze i ostatniego spotkanie z jego twórczością. Dlatego też powstrzymam się od polecania tej książki komukolwiek. Sami musicie zdecydować, czy dacie jej szansę, czy też nie.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji