Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Kill To Get Crimson [Polska cena]
Średnia ocena z 10 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Mark Knopfler
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2007
- Nr katalogowy:
- 1742074
- Sprawdź inne tytuły:
-
Mark Knopfler
Pierwsza od 2004 roku solowa płyta Marka Knopflera (lidera, wokalisty i gitarzysty legendarnego zespołu Dire Straits) to sentymentalna podróż artysty w jego młodzieńcze lata, czego symbolem staje się okładka płyty - fragment obrazu Johna Bratby'ego z 1958 r., przedstawiającego uliczną scenkę rodzajową typową dla tamtego czasu. Ten materiał to przede wszystkim nawiązania do lat 50. i 60., zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej (Knopfler jeden z utworów zawartych na tym krążku zaczął komponować jeszcze w latach 70.). Nowe piosenki to wspaniała, nostalgiczna opowieść, w której tle obok tradycyjnej knopflerowej gitary znalazło się również bardziej folkowe instrumentarium: skrzypce, fortepian czy akordeon. Te świeże i impresyjne kompozycje są jednak tak charakterystyczne, że nie pozostawiają złudzeń, kto jest ich autorem. Płyta w specjalnej, niższej cenie. Płyta objęta patronatem Merlin.pl
| Posłuchaj utworów: |
| 1. True Love Will Never Fade |
|
| 2. The Scaffolder's Wife |
|
| 3. The Fizzy And The Still |
|
| 4. Heart Full Of Holes |
|
| 5. We Can Get Wild |
|
| 6. Secondary Waltz |
|
| 7. Punish The Monkey |
|
| 8. Let It All Go |
|
| 9. Behind With The Rent |
|
| 10. The Fish And The Bird |
|
| 11. Madame Geneva's |
|
| 12. In The Sky |
|
- Kill To Get Crimson [Polska cena]
- Wykonawca:
-
Mark Knopfler
Nawrócony
(2009-10-04)
eliot
Więcej o recenzencie
Recenzji nie będzie. Wcześniej tyle powiedziano, ale...
Jestem tuż po kilkukrotnym odsłuchu ostatniego dziełka Marka, czyli "Get Lucky". W nowej odsłonie, artysta częstuje nas dźwiękami łatwiejszymi do ogarnięcia przy pierwszym spotkaniu. Po drugim - trzecim podejściu, muzyka łagodnie wchodzi w krwiobieg. Wystarczy "zapętlić" odtwarzacz, by następnego dnia poczuć uzależnienie. Tak dla odpoczynku, postanowiłem na chwilę zmienić repertuar. Ciekawe - pomyślałem - jak wypadnie konfrontacja z płytą KTGC. Od dwóch niespełna lat właściwie tylko zalega półkę. Z małymi przerwami. Jakoś trudno było mi się do niej przekonać. A co tam - starłem kurz z pudełka, wcisnąłem "play" i... oniemiałem. Miał być przecież tylko mały antrakt, a ja po trzecim "okrążeniu" chcę więcej i więcej... Razi mnie patos, ale trudno odpędzić skojarzenie z biblijną przypowieścią o dobrym winie. Tylko Mistrz Ceremonii (zwróćcie uwagę na wielkie litery) potrafi do końca zachować dobrą jakość. Nie bójcie się tego krążka, dajcie mu czas, a może być pięknie. Naprawdę.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dawno już nie przeżyłem takich muzycznych wzruszeń...
(2007-10-07)
Radosław
Skórkowski
Więcej o recenzencie
Właśnie przebrzmiały ostatnie nuty "In the sky", kończącego znakomitą jak dla mnie płytę Marka Knopflera "Kill To Get Crimson". Zanim nie stała się ona moją własnością, słyszałem jedynie singlowe "True Love Will Never Fade" i "Punish The Monkey". Na tej podstawie oczekiwałem płyty podobnej do "Sailing To Philadelphia". Tymczasem najnowsza płyta Mistrza jest zdecydowanie inna. To fantastyczna podróż w krainę Knopflerowskich dźwięków, nie brak tu jego fenomenalnej gitary, ale prócz niej sporo jest innych brzmień - folkowych, irlandzikich, może odrobinę country. Instrumentarium niemal akustyczne, wzbogacone o fortepian, sax czy akordeon. Zarówno okładka jak i muzyka na tej wyjątkowej płycie sugeruje, iż obcujemy ze wspomnieniami, z wyprawą w czasy młodości, ale ze świadomością faktu, iż czas upływa... Ta muzyka jest dość osobista, nawet intymna. Mark po raz kolejny udawadnia, iż niczego udawadniać nie musi. Nagrywa to co chce i tak jak chce, a nas to zachwyca.
Trochę wspomnień, trochę nostalgii, a nade wszystko cudowny balladowy klimat Knopflerowskiej krainy, w której - tak jak u nas nadeszła jesień. Jak dla mnie rewelacyjne jest to, że przy tej nostalgii i wspominaniu udało się Markowi zachować pełną pogodę ducha, muzyka jest optymistyczna, relaksująca i wyluzowana. Moje ulubione ścieżki to "True Love Will Never Fade", "We Can Get Wild", "Secondary Waltz", "Punish The Monkey", "Let It All Go", "Behind With The Rent", cudowna klimatyczna i pełna poezji - Brellowskiego klimatu "Madame Geneva's". Na koniec zaś absolutna rewelacja - "In The Sky" - ballada, przy której trudno ukryć wzruszenie. Mnie się nie udało...
"Kill To Get Crimson" - Mark jak wino - im straszy tym lepszy. Muzyka dla koneserów, piękna i w sam raz na jesień. Kupuję wszystkie płyty Mistrza bowiem - True love will never fade... i nigdy się nie zawiodłem, zatem polecam gorąco tym, którzy nie tylko słuchają, ale także słyszą...
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Magia Knopflera w nowej - staromodnej formie
(2007-09-26)
Krzysztof
Muciak
Więcej o recenzencie
Najnowsza płyta Marka Knopflera, genialnego gitarzysty, ex-frontmana Dire Straits, doskonałego kompozytora i niezwykle kreatywnego muzyka diametralnie różni się od jego poprzednich albumów. Mimo że większość utworów skomponowanych przez niego po rozpoczęciu kariery solowej oscyluje wokół folku, country i spokojnych, akustycznych ballad o stosunkowo prostej linii melodycznej - tym razem zafundował nam coś nieco innego. "Kill To Get Crimson" od pierwszych dźwięków owiewa słuchacza atmosferą magii i baśniowości... W delikatnych kompozycjach, w których dominują dźwięki gitary, słychać również pobrzmiewania akordeonu, saksofonu, fletu, egzotycznych instrumentów perkusyjnych. Knopfler nie tylko wydał nowy, wspaniały album - stworzył zarazem własną Nibylandię, fantastyczną krainę niesamowitej harmonii i spokoju. Doskonały album, przy którym można się wyciszyć, zamyślić, oddać marzeniom... Kolejny raz Mistrz mnie nie zawiódł. Gorąco polecam.
(3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Stary dobry Knopfler wciąż trzyma poziom
(2007-09-23)
Jacek
Podlewski
Więcej o recenzencie
Latka lecą, a dla Marka Knopflera czas jakby się zatrzymał. Niektórych słuchaczy może to drażnić, inni właśnie za to go kochają, w każdym razie pewne jest jedno - legendarny lider Dire Straits jest na solowej drodze artystycznej konsekwentny do bólu. Od czasu rozwiązania słynnej formacji szlifuje własny styl odchodząc coraz bardziej od rocka na rzecz delikatnych, akustycznych brzmień. I chociaż jego głos i zmysł melodyczny pozostają te same, to trudno porównywać "Kill To Get Crimson" z "Communique" czy nawet z "Brothers In Arms".
Od razu uprzedzę, że nie należy się spodziewać stylistycznej wolty. Zamiast tego nowy album przynosi kolejną porcje pięknych, nastrojowych, smakowicie wykonanych piosenek. Słowa, które pierwsze cisną się na usta po wybrzmieniu ostatnich nut całości to "relaks", "spokój", "luz". Bo jest to muzyka wyciszająca i kojąca, muzyka człowieka, który swoje już zrobił i przeżył, i może grać to, co sprawia mu przyjemność zamiast cokolwiek komukolwiek udowadniać. A zatem ponownie serwuje swoją mieszankę bluesa, folku, country i rockowych ballad, choć np. "Madame Geneva's" kojarzy mi się wręcz z poezją śpiewaną. Zresztą Knopfler- tekściarz ma równie charakterystyczny styl, co Knopfler - kompozytor i Knopfler - gitarzysta. Zawsze dawał się też poznać jako błyskotliwy aranżer, niebojący się sięgnąć po oryginalne instrumentarium, które nieraz wręcz ratowało słabszą piosenkę. Tu jest z tym niestety gorzej. Generalnie słychać klasyczny zestaw - dobrze znane brzmienia gitar + sekcja rytmiczna, tylko tu i ówdzie saksofon czy akordeon (urocze "Seconary Waltz"). Sprawia to, że pomimo ciekawych melodii (to już standard) poszczególne utwory zbytnio zlewają się w jedną całość i płyta balansuje na cienkiej granicy między spójnością a monotonią. Na szczęście korzystnie działa tu układ albumu, na którym szybsze piosenki przeplatają się ze stanowiącymi większość wolniejszymi.
Jeden z najmocniejszych punktów "Kill To Get Crimson" czeka na samym końcu. Jest to ponadsiedmiominutowe "In The Sky", potwierdzające mistrzostwo pana Marka w pisaniu ballad, urzekające rozbudowaną codą z delikatnym solem saksofonu. Zamknąwszy oczy, możemy wyobrazić sobie, że słuchamy koncertowej improwizacji, jednak gdy wygaśnie ostatni ton słyszymy - zamiast braw i okrzyków domagających się bisów - tylko ciszę. Co w tej sytuacji? Nie wiem jak wy, ja z chęcią puszczam płytę od początku. Bo nie jest to wydawnictwo ważne, przełomowe, odkrywcze. Ale bardzo ładne i przyjemne dla ucha.
(9 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Jak zwykle Mark Knopfler nie zawiódł
(2007-09-21)
Bożena
Konarska
Więcej o recenzencie
"Kill To Get Crimson" to płyta (podobnie, jak wcześniejsze) świetna. Kupuję płyty Knopflera właściwie "w ciemno", ponieważ należy on do tego typu wykonawców i kompozytorów, którzy konsekwentnie trzymają się swojego stylu i jeśli ktoś raz rozsmakował się w tego typu utworach, w tych specyficznych brzmieniach i smaczkach, to pozostanie im wierny (ośmielam się tak twierdzić) do końca.
Płyta jest bardzo stylowa, utwory pięknie zaaranżowane, wysmakowane i "dopieszczone" w najdrobniejszych szczegółach. No i to cudowne brzmienie Knopflerowskiej gitary!!! Po prostu marzenie. Mistrzostwo i profesjonalizm. Dobrym pomysłem jest nadanie niektórym utworom lekkiego, irlandzko-folkowego charakteru (co już Knopfler stosował w niektórych utworach na poprzednich płytach) oraz wzbogacenie rockowej sekcji brzmieniem skrzypiec, fortepianu i takiego "archaiku" jak akordeon. Polecam tę płytę wszystkim fanom Knopflera oraz tym, którzy w długie jesienne wieczory lubią pomarzyć i zrelaksować się przy nastrojowych, wyciszonych, rozkołysanych i kojących utworach.
(3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Typowa dla Marka
(2007-09-21)
Krzysztof
Borkowski
Więcej o recenzencie
Wszystkie solowe płyty Marka Knopflera wskazują wyraźny kierunek - folk i country. Od doskonałej płyty "Sailing to Philadelhia", poziom niestety spadał. Wydana w 2006 płyta w duecie z Emmylou Harris jest ukoronowaniem tej drogi, niekoniecznie akceptowanej i zrozumiałej dla wielbicieli Dire Straits. Najnowsza płyta mimo wyraźnie folkowego charakteru jest powrotem do stylu balladowego, do którego Mark przyzwyczaił nas na początku swojej kariery. Brakuje w tym wszystkim charakterystycznego dźwięku gitary elektrycznej oraz bardziej ożywczych numerów. Ale generalnie jest radosna melancholia i wszyscy wielbiciele będą zadowoleni. Reszty i tak nie przekonamy.
(5 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji