Warunki przedterminowego zwolnienia Stanleya są jasne: użyj komputera, a wrócisz do więzienia. Superhaker może jednak zarobić 10 milionów dolarów, jeśli weźmie udział w kradzieży pieniądzy z tajnego konta rządowego.
Nawet nawet...
(2008-07-03)
Ziarek
Więcej o recenzencie
Scena rozpoczynająca film robi wrażenie - ma klimat, błyskotliwie napisany dialog, który w pewnym momencie nabiera nieoczekiwanego wyrazu, i ukazuje megaefektowne fajerwerki wizualne. Niestety, dalej... hmm film nie jest w stanie utrzymać napięcia?... Tak, to właściwie określenie. Ja nieco się zawiodłem. Po prostu czekałem na dalsze, równie świetnie przygotowane akcje, fabuła się rozwijała, mroczny pan agent (świetny Travolta) wciągał swoją intrygę superhackera (Hugo Jackman), trochę się postrzelali, trochę pościgali, ktoś zginął, wreszcie pojawiły się napisy końcowe, a uderzenie z początku nie zostało powtórzone. O przebiciu napięcia nie wspominając! Fakt - autobus latający między drapaczami chmur, czy furgonetki wbijające się w co popadnie to nieźle pokombinowany kawałek kina akcji, ale polotu, wirtuozerii z sekwencji otwierającej - brak. Szkoda. Dobrze chociaż, że przez ekran przewija się ponętna Halle Berty i kilka innych laseczek. "Kod dostępu" miał potencjał na naprawdę intrygujący obraz (charyzmatyczna postać Travolty, tematyka terroryzmu, angielski bydlak Vinnie Jones), ale skończyło się "tylko" na dobrym kinie akcji. Polecam, sprawdzić dodatki - alternatywne zakończenia pokazują jaką drogą można było pójść... Jedno zaskakuje! W sumie - polecam.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji