Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Kontrabasista i inne utwory
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Patrick Suskind
- Wydawnictwo:
-
Świat Książki
, Styczeń 2007
- ISBN:
- 83-247-0257-1
- Liczba stron:
- 206
- Wymiary:
- 130 x 205 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Patrick Suskind
"Kontrabasista" jest debiutanckim monodramem Suskinda, wielokrotnie wystawianym w różnych krajach i cieszącym się ogromnym powodzeniem, o którym autor pisze: "Chodzi w nim - obok masy innych rzeczy - o samoświadomość człowieka w jego maleńkim pokoiku".
- Kontrabasista i inne utwory
- Autor:
-
Patrick Suskind
Koszmarne światy naszych dusz i umysłów
(2010-01-31)
Jerzy
Lengauer
Więcej o recenzencie
„Obsesja głębi” to reportaż o artystce, poddanej krytyce. Okrutne słowa wpływają na życie, na działania kobiety, ale nie zapowiadają tragedii. Słowa okrutne nie w swoim brzmieniu, bo nie obelżywe, nie wulgarne, ale mogące wywołać właśnie w tym konkretnym przypadku odpowiednie konsekwencje. Skierowane do słabej psychicznie osoby, która się nimi przejmie ponad miarę. W końcu zawładną nią i będą wyznaczały wszelkie granice istnienia i działania.
„Walka” to zwykły a niezwykły obrazek z Ogrodu Luksemburskiego. Zwykły, bo takich obrazków w tym miejscu Paryża bywało i bywa mnóstwo. Niezwykły - tło do narysowania dwóch przeciwstawnych postaci, symbolizujących odmienne punkty widzenia na życie, zasady podejmowania i prowadzenia rywalizacji, celu tych zmagań.
„Testament mistrza Mussarda” to historia w stylu XVIII-wiecznej powieści filozoficznej, z groteską XIX-wiecznego naturalizmu, powieści grozy sprzed ponad 100 lat i nowoczesnego horroru. Połowa XVIII w. Bogaty jubiler przechodzi na emeryturę i zamieszkuje na wsi, gdzie w wyniku tajemniczych zdarzeń, potem „naukowo” wyjaśnionych, zapada na zdrowiu. Dzięki swojemu intelektowi i pracy naukowej odkrywa straszne rzeczy, które dzieją się w sferze geologiczno-botanicznej Ziemi i Wszechświata!
Na 9 stronach Süskind pisze o skutkach czytania książek, techniki czytania, począwszy od wzięcia książki do ręki, wybrania miejsca do czytania, po… czytelniczą traumę. Z przyjemności, z hobby zrobił „starą chorobę”, nazywając ją „całkowitym zanikiem pamięci literackiej” – „Amnestia in litteris”
„Kontrabasista” to około 60-stronicowy monodram z didaskaliami. Żenujący osobiście spektakl muzyka państwowego zaczyna się tak, jakby był kwintesencją dobrego smaku, sztuki wysokiej, zachowań mieszczańskiej inteligencji. W trakcie monodramu dochodzą do głosu neurozy i depresje alkoholika, od niedocenienia w życiu zawodowym po urojoną miłość i kompleksy z dzieciństwa. Wszystko przetykane opowieściami geniusza o nutach, gamach, dźwiękach oraz o historii muzyki i instrumentu, gdzie przewijają się terminologia muzyczna i nazwiska z muzyki klasycznej, z różnymi drobnymi ciekawostkami. „Gołąb” to krótka i smutna historia pełna symboliki i neuroz. Historia, która rozpoczyna się i trwa w sierpniu 1984r., ale której wstęp w bardzo reporterskim stylu omawia sprawy sprzed czterdziestu lat. Historia, która powinna skończyć się całkiem inaczej. Tak sugeruje początek i sierpniowe zdarzenie. Historia, której zakończenie jest swoistą katharsis, uwolnieniem od przeszłości, wyzwoleniem. I co jest w tym dziwnego? Co jest niespodzianką? Po pierwsze gołąb. Po drugie wiek bohatera. Czym jest lęk w depresji, czym jest nagromadzone, wzmożone uczucie lęku w życiu, jak nie pozwala to normalnie działać, wie każdy depresant, każdy neurotyk. Każdy z nich ma swojego gołębia.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
To było do przewidzenia...
(2007-09-13)
Marek
Ciesielski
Więcej o recenzencie
To było do przewidzenia. Po sukcesie ekranizacji "Pachnidła" można wreszcie na rynku księgarskim nabyć kolejne utwory Süskinda. Z wielką przyjemnością przeczytałem ten tom opowiadań. O "Kontrabasiście" słyszałem wcześniej i potwierdzam wszystkie dobre rzeczy, jakie temu utworowi przypisują krytycy. Pozostałe opowiadania mają bardzo podobny klimat. Ich bohaterowie to ludzie dziwni, pełni fobii, lęków i kompleksów, ale mimo to bardzo mocno osadzeni w swej rzeczywistości. To ludzie, w których niemal każdy z nas może się przejrzeć i ujrzeć cząstkę siebie. To z jednej strony jednostki wybitne, wyjątkowe, inne niż otaczająca je rzeczywistość, a jednocześnie pragnące spokoju, harmonii ze światem i w sobie. Przy pomocy tych postaci Süskind ukazuje czytelnikowi świat najprostszych i najgłębszych zarazem marzeń, jakimi chciałby żyć każdy człowiek na ziemi. Polecam gorąco tę książkę.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dlaczego Suskind nie pachnie?
(2007-02-20)
Julia
Jonek
Więcej o recenzencie
"Pachnidło" ma powalać na kolana. Tak mówią. Tak mi mówiono, gdy się do niego zabierałam. A potem przyszło wielkie rozczarowanie... "Pachnidło" jest bardzo dobrą historią, którą Suskind opowiedział w sposób rzemieślniczy. Jego prozę uznałam za pozbawioną wrażliwości, a nade wszystko - wyzutą z sensualizmu. Zniechęciłam się całkowicie. A jednak teraz przychodzi mi przeprosić się z Suskindem. Monodram "Kontrabasista" zdecydowanie mnie urzekł. Bo w nim jest pasja (w przeciwieństwie do achowanego i ochowanego na prawo i lewo "Pachnidła"). Podobnie jak w zamykającym tomik "Gołębiu". Nie ma tego przedumania, które jeszcze drażniło mnie w pierwszych utworach tego zbioru. Nie kupuję Suskinda filozofującego. Trąci mi wówczas sileniem się na pisanie nie swoim piórem. To mu do tej pory zarzucałam - brak wiarygodności. Czytając, czułam, że kłamie. Nie wciągał mnie do swojego świata. Ba, powiem nawet, że nie potrafił go stworzyć! Cztery pierwsze utwory w tymże przekonaniu mnie utwierdziły - ot, pan Suskind ma jakąś kiepską protezę zamiast krwawiącego atramentem pióra. Ale zwracam honor. Kontrabas i gołąb to mocne argumenty. I, niech stracę, nie będę pamiętać złego. Sięgnę po kolejną pozycję z nazwiskiem Patricka Suskinda na okładce. Chociaż w poczet najwybitniejszych raczej nigdy go nie zaliczę. Ot, miło jest poczytać. Ale rewolucji życiowej ta proza nie wywołuje.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Zapachy zza kontrabasu
(2007-01-17)
Michał
Wróblewski
Więcej o recenzencie
W zasadzie twórczość Patricka Suskinda nie potrzebuje w tej chwil rekomendacji. Niezwykła popularność ekranizacji "Pachnidła", napędzana medialnym szumem skierowała oczy masowego odbiorcy nie tylko na film, ale i na autora adaptowanego pierwowzoru. Jakkolwiek zawsze byłem cyniczny w stosunku do "owczego pędu", okraszonego setkami ulotek, artykułów itp., tak w tym wypadku uważam, że zarówno film, jak i książka zasługują na tak szeroko zakrojoną kampanię. Kinowe "Pachnidło" już w tej chwili bije rekordy box officów, a powieść przeżywa kolejny renesans, gdyż trzeba pamiętać, że już dużo wcześniej zyskała sobie rozgłos niemalże na całym świecie, przetłumaczona i czytana z zapartym tchem od Stanów Zjednoczonych po Rosję. Przejdźmy jednak do powyższej pozycji, która właśnie ukazała się nakładem Świata Książki (notabene efektu boomu na Suskinda). Po reedycji "Pachnidła", pierwszym marketingowym kroku, przyszedł czas na odkurzenie mniej znanych utworów pisarza. Na to zresztą, nie ukrywam, perfidnie czekałem. W "Kontrabasiście i innych utworach" zostały zebrane krótsze formy suskindowskiej twórczości (w zasadzie, obok wznowionego "Pachnidła" oraz "Historii pana Sommera" - Świat Książki (2006), są one najważniejsze w dorobku literackiego niemieckiego pisarza). Monodram "Kontrabasista" (1981), którym Suskind debiutował (grany przez lata w Polsce i we Włoszech przez Jerzego Sthura) oraz "Trzy historie i jedno rozważnie" (1996) są bez dwóch zdań esencją pisarstwa Suskinda, choć niewątpliwie "dotychczasowym" opus magnum jest "Pachnidło". Dobrze natomiast, że wydawca nie zdecydował się włączyć "Historii pana Sommera" do tego zbioru, wypuszczając ją na rynek księgarski osobno, ponieważ jest ona mniej udanym tekstem pisarza i mogłaby rozsadzić niezaprzeczalnie wysoki, równy poziom "Kontrabasisty i innych utworów". Zaproponowany wybór reprezentuje sobą to, co będzie właściwe i dla pozostałych tekstów Suskinda z "Pachnidłem" na czele. Motyw samotności i wyobcowania. Poczucie własnej odmienności - często połączone z immanentną chęcią przejścia ze świata "poza" do świata "wśród". Najczęściej jednak obserwujemy ucieczkę - powodowaną świadomością braku możliwości koegzystencji, pogodzenia się z rzeczywistością i jej prawami. Suskind pokazuje wyłamywanie się z konwencji, czy to świadome, czy też nie. Odmalowuje krainy zamieszkane przez jednostki, zamykające się w swoim wewnętrznym świecie, raz przekonane o własnej wartości, innym razem wręcz przeciwnie, ale dążące za wszelką cenę do ideału, marzenia, które owładnęło ich wyalienowane "ja". Samotność człowieka w świecie i zarazem bogaty świat wewnętrzny - emocjonalny, intelektualny - tak właściwy przecież twórczości "wielkich" niemieckiej literatury: Hermanna Hessego czy Roberta Musila jest nieodłącznym tematem opowieści autora "Gołębia". Suskind jednak, od "Kontrabasisty" począwszy, potrafi w nich spajać łatwość, "czytadłowość", przyjemność odbioru historii - jakby pisał z troską o czytelnika - z ważnymi problemami egzystencjalnymi, a czasem i metafizyką. Może właśnie przez tę dychotomię, zawieszono Sukinda pomiędzy literaturą przez duże "l" a literaturą popularną. W każdym razie on nie przejmuje się tymi etykietami, wydaje się nie cierpieć na "chorobę gombrowiczowską" i po prostu dalej robi swoje. Tworzy historie niezwykle zgrabne, dopracowane, popisując się maestrią stylu, który potrafi zmieniać z utworu na utwór ("odpowiednie dać rzeczy słowo"? - ale i szerzej - formę). "Kontrabasista i inne utwory" jest zbiorem spójnym i zapewniającym niezwykle udaną lekturę od pierwszej do ostatniej karty. Jest to wyprawa po zakamarkach "pokoików samoświadomości", w których obsesje, frustracje, ułomności i psychozy, kontaminują się z niezwykle barwnymi, choć kreślonymi z wyczuciem historiami, a te po prostu świetnie się czyta. A na deser pozostaje zawsze kilka istotnych pytań, niczym niskie dźwięki kontrabasu w naszej głowie.
(11 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji