Kot Simona. Za płotem.
okładka: twarda
nośnik: druk
liczba stron: 240
Ocena klientów:
wszystkie recenzje (4)
Październik 2010 - Co tak naprawdę twój kot wyprawia za płotem?
Wszystko przez to kąpanie. Gdyby Simon nie targnął się na święte prawo kota o osobistym dbaniu o higienę, jego kot nie postanowiłby spakować tobołka i odejść.
Ale z drugiej strony - gdyby nie to, nie poznałby dowcipnych jeży, kolonii...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
-
-
-
Niuch
- Terry Pratchett
-
cena:
25,42
zł
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Kot Simona. Za płotem.
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Simon Tofield
- Tytuł oryginału:
- Simon's Cat. Beyond the Fence
- Wydawnictwo:
-
WAB
, Październik 2010
- Seria:
-
Kot Simona
- ISBN:
- 978-83-7414-873-3
- Liczba stron:
- 240
- Wymiary:
- 210 x 165 mm
- Wydanie:
- 1
- Sprawdź inne tytuły:
-
Simon Tofield
Co tak naprawdę twój kot wyprawia za płotem?
Wszystko przez to kąpanie. Gdyby Simon nie targnął się na święte prawo kota o osobistym dbaniu o higienę, jego kot nie postanowiłby spakować tobołka i odejść.
Ale z drugiej strony - gdyby nie to, nie poznałby dowcipnych jeży, kolonii zajęcy i rodziny lisów. Nie zaprzyjaźniłby się z dzikim kotem o jednym oku i nie próbował wydoić krowy. Gdyby nie ucieczka nie dowiedziałby się, jak się żyje za płotem.
- Kot Simona. Za płotem.
- Autor:
-
Simon Tofield
Kot Simona nadal bawi
(2010-10-31)
Aune
Więcej o recenzencie
Minął rok od wydania pierwszego albumiku z rysunkami. I chociaż to nie to samo co ruchoma animacja na youtube, to jednak wersja książkowa również dostarcza wiele rozrywki. Tym razem kot postanawia opuścić swojego pana i zwiedzić okolicę. Mamy więc okazję zobaczyć go w nowych sceneriach m.in. w lesie i na wiejskim podwórzu. Pozna też nowych interesujących znajomych, choć oczywiście nie zabraknie też ptaków, jeży i najlepszego przyjaciela - ogrodowego krasnala :) Przyznam, że wiele rysuneczków jest naprawdę genialna. Simon Tofield kolejny raz potwierdza, że jest świetnym obserwatorem kociej natury. Zresztą ma w domu aż 4 koty, więc ma skąd czerpać inspirację. Przyznam, że pierwszy album podobał mi się bardziej ze względu na akcje jakie wyczyniał kot w domu ku zmartwieniu swojego pana. Jednak kontynuacja "Za płotem" też jest godna polecenia. Ciekawe co też pan Tofield wymyśli za rok :) Już nie mogę się doczekać kolejnych przygód kota Simona!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Czy futrzasty przyjaciel da sobie radę poza domem w wielkim, niebezpiecznym świecie? Sprawdźcie sami!
(2010-10-27)
Lilo
Więcej o recenzencie
Po pierwszej książce z cyklu "Kot Simona" można by przysiąc, że temat został wyczerpany i nic więcej nie da się wymyślić. Jako odwieczna posiadaczka przynajmniej jednego kota wiedziałam jednak, że pan Tofield powróci z nowymi przygodami "futrzastego worka na miauki". I nie myliłam się! Przecież każdy, kto choć przez moment przyglądał się kotom wie, że komiksowe historie są niczym z życia wzięte. A koty przecież zawsze pozostają nieprzewidywalne.
Tom "Za płotem" zaczyna się dość niewinnie. Dość - jak na kota. Wprawdzie na podwórku kot musi walczyć z innym przedstawicielem swojego gatunku o terytorium, to jednak znajduje sposób, by "być górą" i ogólnie wiedzie spokojne życie u boku swojego pana. Sytuacja się zmienia, gdy... kot ma zostać wykąpany! Największa zbrodnia, jaką można popełnić względem swojego kota (większa niż podawanie lekarstwa i nawet... kastracja!) sprawia, że kot ma już tego dosyć. Z pomocą przyjaznym jeży pakuje "manatki", wiesza woreczek na kijku i odchodzi.
Z lekkim niepokojem "czytałam" dalsze przygody kota. Dotychczas żył w domowych pieleszach i - chociaż dom miał dość spory ogród - to nie ma co się równać z wielkim, groźnym światem! Czy domowy piecuch sobie poradzi? Pewnie, że tak. Koniec końców zawsze sobie poradzi. A ja kolejny już raz po lekturze twórczości Simona Tofielda szukam nowego zapasu chusteczek, bo autentycznie płaczę ze śmiechu. Tylko, żeby kolka mnie nie złapała. Auć!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji