Czas na najmniejszych?
(2006-09-28)
Marzena
Kowalska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Wielbiciele serii Dragonlance zostali w tym miesiącu hojnie obdarzeni. A to wszystko za sprawą dwóch kolejnych tomów z cyklu "Zaginione opowieści" czyli „Krasnoludy żlebowe” oraz „Smoki”. Cykl miał na celu po kolei przedstawić rasy Krynu, ale w rzeczywistości stał się czymś więcej, niewielką encyklopedią postaci, takim rysem antropologicznym kontynentu,a także zbiorem mitów przyporządkowanych opisywanym stworzeniom.
Ale skupmy się na samych bohaterach. Krasnoludy żlebowe to najbardziej nieprzewidywalne, ruchliwe i intrygujące stworzenia Dragonlance. Na pierwszy rzut oka skrzyżowanie krasnala z krasnoludem, z domieszką dużej ilości błota i lekkimi genetycznymi zawirowaniami szczura we wnętrzu. Na pewno są inteligentne i-jeżeli ktoś nie wie-są w stanie spożyć prawie wszystko. To substancja nader „zmiękczająca” świat Krynu, gdyż nie dość, że zdolna wedrzeć się wszędzie, to na dodatek lekko niezrozumiała, nawet dla mało pojmującego współpobratymca. Nadzwyczaj zabawna, a jednak zdolna do ogromnych przemyśleń – i to nie tylko w zależności od ich skali.
Ta historia mówi nie tylko o tym, jak za sprawą klątwy Takhisi smoczyca Verden została ich sprzymierzeńcem, lecz przede wszystkich o nich samych. O przewyższającym wszystko bohaterstwie istot, których najczęściej się nie zauważa, a które nader niewidocznie, toczą swoje kule życia. A jak każda z kul, także i te wpływają na cały świat znany nam pod mianem Dragonlance.
Dragonlance - cykl fantasy, który wciąż zdobywa sobie z wielkim wysiłkiem popularność, wykształcił wiele intrygujących opowieści. Jeżeli jednak swoją przygodę z nim zaczynacie od tej, czeka was dość zaskakujące zderzenie z komiczną rzeczywistością zamieszkujących pod ziemią stworzeń. Istot, które stać na wiele, ale po co miałyby to robić? Przypominających odrobinę postacie stworzone przez Pratchetta, ale osadzonych w nader bogatej i tajemniczej mitologii. W rzeczywistości każda z tych książek to ułamek tego świata. Ale tylko „Zaginione opowieści” pozwalają nie znając całości, zwyczajnie się do niego wkraść. Na pewno nieźle spisane, zawarte w krótkich formach opowiadania, składają się na podróż po jednym z bardziej intrygujących punktów widzenia. Choć dość blisko położonych ziemi. I szczurów!
(7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji