W Fellsmarchu nastały ciężkie czasy. Han Alister, do niedawna złodziej, zrobi niemal wszystko, by utrzymać siebie, matkę i siostrę Mari. Jak na ironię, jedyna wartościowa rzecz, jaką posiada, nie nadaje się do sprzedaży. Odkąd Han pamięta, zawsze miał na rękach grube srebrne bransolety z wygrawerowanymi runami. Wszystko wskazuje na to, że są magiczne - rosną wraz z nim i nie da się ich zdjąć. Życie Hana komplikuje się jeszcze bardziej po tym, jak chłopak zabiera potężny amulet Micahowi Bayarowi, synowi Wielkiego Maga. Amulet ten niegdyś należał do Króla Demona - czarownika, który przed tysiącem lat omal nie zniszczył świata. Bayarowie nie powstrzymają się przed niczym, by odzyskać tak potężny przedmiot. Tymczasem Raisa ana'Marianna, następczyni tronu Fells, toczy własną walkę. Właśnie wróciła na królewski dwór po trzech latach swobody u rodziny ojca, w kolonii Demonai, gdzie jeździła konno, polowała i uczestniczyła w słynnych targach klanowych. Po swoim święcie imienia szesnastoletnia Raisa będzie mogła wyjść za mąż, lecz nie jest zachwycona perspektywą poślubienia księcia z dużym zamkiem i małym móżdżkiem. Raisa pragnie być jak Hanalea - legendarna waleczna królowa, która pokonała Króla Demona i uratowała świat. Wygląda jednak na to, że jej matka ma inne plany - niebagatelną rolę odgrywa w nich zalotnik, łamiący wszelkie prawa, na których opiera się królestwo. Siedem Królestw zadrży w posadach, gdy losy Hana i Raisy zetkną się na kartach tej trzymającej w napięciu powieści.
Król Demon
(2011-07-23)
Natalia
Tymińska
Więcej o recenzencie
"Król Demon" to najnowsza książka wydawnictwa Galeria Książki, którą zapragnął mieć każdy fan fantastyki, zanim egzemplarze wyszły na światło dzienne i na półki księgarń. Można zarzucić książce, że zrobiła sobie wielką reklamę przed wydaniem, a nawet po nim nadal nie schodziła ze stron portali dla wielbicieli literatury oraz miesięczników fantastycznych, takich jak choćby "Mowa Fantastyka", ale po co? Skoro pierwszy tom trylogii jest tego w największym stopniu wart. Przypuszczalnie rzecz biorąc, a przynajmniej takie jest moje zdanie, książka może uzyskać popularność uwielbianej przez wszystkich "Trylogii Czarnego Maga" do której autorka postanowiła napisać kolejne tomy wyprzedzające oraz poprzedzające wydarzenia. Wszystko zależy od tego, czy to my, jako czytelnicy damy książce szansę. Zacznijmy jednak od początku. Jak się patrzy na okładkę "Króla Demona", to można mieć wrażenie, że gdzieś widziało się już podobną. Takie skojarzenia mogą mieć szczególnie osoby, który przeszły przez wspomnianą wcześniej "Trylogią Czarnego Maga" Trydi Canavan, która budzi zachwyt oraz intryguje tych, którzy nie dali jej szansy i zakończyli lekturę, zanim ją rozpoczęli. W przygodach o Sonei mieliśmy okazję zobaczyć białe tło z magiem na planie głównym, tutaj nie jest inaczej. Pierwszy tom trylogii ma na okładce laskę z medalionem dawnego Króla Demona. Dlaczego akurat laskę, jeżeli o takiej rzeczy nie ma w zupełności mowy? Nigdzie, przez całą książkę? Nie mam pojęcia. Może dowiemy się o tym w kolejnych tomach. Na okładce widzimy również statek, którego też nie ma w powieści. W historii jest wzmianka, ale poza tym nie ma nic o statkach i podróżach morskich. Czy więc żaglowiec został umieszczony dla ładnego wyglądu? To możliwe i trzeba przyznać, że taka myląca wkładka dobrze się sprawdza, ale też nieco rozczarowuje. Trudno, porzućmy ten wątek. Przekonamy się, jak naprawdę jest, kiedy wyjdzie kolejny tom. Teraz skupmy się bardziej na treści, niż na tym co oko jest w stanie zobaczyć. Jest to pierwsza trylogia autorki Cindy Williams Chimy, która zagościła w naszym kraju. W swoim ojczystym państwie, gdzie autorka pisze i pracuje zostały wydane już dwie trylogie jej autorstwa. Z drugą mamy właśnie do czynienia, a z pierwszą będziemy mieli najprawdopodobniej, kiedy sprawdzi się ta, albo wcale. Poprzednia trylogia pisarki dotyczyła dzielnych herosów, magów oraz smoków, czego w Polsce mamy aż za nadto, nic dziwnego więc, że Galeria Książki wybrała drugą, bardziej interesującą. "Król Demon", opowiada o chłopcu, który z pozoru nie różni się niczym od innych. Nasz główny bohater jest biedny, więc kradnie, aby wyżywić rodzinę. W pewnym momencie na jego drodze stają magowie i do rąk Hana trafia magiczny artefakt, który sprawia więcej kłopotów, niż pożytku. W książce za tą złą stronę robią magowie oraz ci bogatsi mieszkańcy miasta, a w tym i królowa. Znana śpiewka? Oczywiście, że tak. I czytając książkę można mieć o niej złe zdanie, a nawet czuć monotonność. W pierwszym tomie "Trylogii Siedmiu Królestw" autorka nawet odchodzi od tytułu, a Król Demon staje się wzmianką, która po prostu jest od czasu do czasu, a jednak. Chodź na początku postacie przesuwają się jak pionki po szachownicy, a w ich życiu nie dzieje się nic niezwykłego, nawet momenty akcji nie są rozkręcane tak jakbyśmy chcieli, potem wszystko nagle się zmienia.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji